Facebook Google+ Twitter

Kolędnicy z Mąchocic podtrzymują tradycję

Król Herod, diabeł oraz śmierć z kosą - m.in. za te postacie przebrała się młodzież z Mąchocic Kapitulnych (powiat kielecki). Tuż po nowym roku wybrali się oni na ulice Kielc. -Chcemy podtrzymywać tradycję świątecznego kolędowania - mówili.

Kolędnicy z Mąchocic / Fot. Marcin SztuchlikMłodzi ludzie w przygotowanej scence przedstawili zdarzenie jakie miało miejsce, gdy król Herod nakazał zrobienie spisu ludności. Zaśpiewali również znane wszystkim kolędy: Wśród nocnej ciszy oraz Przybieżeli do Betlejem.

Dużą wagę przywiązano do rekwizytów. Były więc miecze wystrugane z drewna czy kosa ozdobiona złotkiem... z tabliczek czekolady. Specjalnie na tę okazję zakupiono również koronę dla króla. Z kolei diabeł miał na głowie rogi wykonane z kolorowego papieru przewiązane czarną nicią.

Na ziemi świętokrzyskiej kolędowano od dawna. Obchody kolędnicze w Polsce były znane już w XVI wieku, lecz zwyczaj ten prawdopodobnie praktykowano już wcześniej. Kolędnicy obchodzili domy w okresie Świąt Bożego Narodzenia, śpiewając kolędy, pastorałki oraz organizując przedstawienia związane z ewangelią oraz ludową tradycją świąteczną. W takiej gromadce koniecznie musiał być św. Józef, Matka Boża, Dziecię Jezus (lalka), król Herod, Śmierć, Żyd, żołnierze Heroda. Oczywiście, nie mogło zabraknąć diabła, który obowiązkowo porywał Heroda do piekła. Szczególnie osobliwą postacią uczestniczącą w kolędzie był turoń, z wielkim drewnianym łbem.

Wizyty kolędników były ogromną atrakcją zwłaszcza dla mieszkańców polskich wsi. Najczęściej nagradzano ich skromnymi upominkami w postaci łakoci. Jeżeli zaś odwiedzani zapomnieli o datku, kolędnicy wyśmiewali ich niegospodarność, skąpstwo, a czasem również brzydotę ich pociech.

Zwyczaj kolędowania niegdyś cieszący się ogromną popularnością w okresie Bożego Narodzenia należy dziś do rzadkości i spotykany jest głównie na wsiach południowej części naszego kraju. Oczywiście u naszych drzwi również pojawiają się "kolędnicy", rzadko jednak zdarza się by wkładali w swoją pracę jakikolwiek wysiłek. Niekiedy co prawda grupy dzieci rzeczywiście śpiewają w progu kolędy a nawet starają się odpowiednio przebrać, w większości jednak przypadków mamy do czynienia ze specyficznym rodzajem świątecznej żebraniny, w której słowo "kolędnicy" ma raczej wystraszyć ludzi na tyle, by szybko dali jakieś pieniądze. Mamy nadzieję, że kolędnicy z Mąchocic nie należą jednak do tej ostatniej grupy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

I dobrze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.