Facebook Google+ Twitter

Kolejna dobra rola Meryl Streep w najnowszym filmie Frankela

"Diabeł ubiera się u Prady" to film reżyserii Davida Frankela oparty na powieści Lauren Weisberger o młodej dziewczynie, która zdobyła upragnioną pracę w firmie dowodzonej przez iście diabelską szefową. W tej roli fenomenalna Meryl Streep.

Meryl Streep w nowym filmie Davida Frankela. | Fot. materiały cinepix.com.pl.W zakręconym świecie mody w Nowym Jorku, gdzie rozmiar zero jest nową dwójką, szóstka nową ósemką, a nieodpowiednia fryzura może być końcem kariery, magazyn mody Runway jest jak Święty Graal. Prowadzony twardą, ale idealnie wypielęgnowaną ręką Mirandy Priestley (Meryl Streep) - najbardziej wpływowej kobiety w świecie mody.

Młoda dziewczyna Andrea Sachs (Anne Hathaway) zdobywa upragnioną pracę w jednym z najbardziej prestiżowych nowojorskich magazynów poświęconych modzie, mając nadzieję, że otworzy jej to drogę do wielkiej kariery. Pech w tym, że jej bezwzględna szefowa to kobieta z piekła rodem. Młoda absolwentka college'u, nie ma pojęcia o tym, co się nosi w danym sezonie. Szybko przekonuje się, jak trudne zadanie przed nią stoi. Andrea musi spełniać wszystkie, nawet te najdziwniejsze, zachcianki kapryśnej szefowej.

"Diabeł ubiera się u Prady " to film oparty na powieści Lauren Weisberger. Lauren poznała świat ludzi mody pracując jako asystentka naczelnej "Vogue". Wykazała się niezwykłym zmysłem obserwacji. Nic dziwnego, że jej książka stała się bestsellerem. Kto uważa, że jego szef to wcielony diabeł, powinien zobaczyć ten film.

Jest to kolejna produkcja, w której wielki sukces odniosła Meryl Streep. Gwiazda Hollywood pokazała swój profesjonalizm, udowodniła, że jest legendą światowego kina. Można o niej pisać tylko jedno: aktorka umiejąca wcielić się w każdą rolę, nawet diabła. Warto to zobaczyć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za komentarze..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam,
bardzo fajny film, rola Mirandy super zagrana, a najbardziej podobało mi się jak prosty sposób ukazano jak ludziom zależy na modzie, ciszkach, slawie, karierze i pokazano co rządzi takimi ludzmi, dosc trafne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry artykuł o Annie Wintour [pierwowzór roli tytułowej - naczelna amerykańskiej edycji Vogue] był w sierpniowym Press.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.10.2006 22:09

Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli filmu, a planują udać się do kin, polecam uważnie przyjżeć się atmosferze, jaka panuje w redakcji Runway'a. Gorączkowy pośpiech i zdenerowanie przed przybyciem szefowej to codzienność. Z zachowań pracowników, a w szególności jej pierwszej asystetki, wnioskować można, iż za chwilę naszym oczom ukaże się prawdziwy Diabeł. Diabeł? Tak, ale w kobiecej skórze. Miranda Priestley to typ szefowej-tyranki. Chyba jednak nie do końca jest to prawda. Częściej bowiem daje się zauważyć jej spokój i opanowanie. Nie krzyczy. Polecenia wydaje spokojnym, melodyjnym głosem. Zdarza się jej za to ostro zadrwić ze współpracowników. Brak kompetencji i nieprzygotowanie wypomina kąśliwym komentarzem - nigdy jednak nie podnosi głosu.
Mamy zatem doczynienia z podwójnym obrazem. Miranda - ta "wykreowana" przez pracownicków Raunway'a i Miranda, jaką widzimy na białym ekranie to, dwie inne postaci.

Polecam gorąco,
That's all. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 15.10.2006 22:07

Wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli filmu, a planują udać się do kin, polecam uważnie przyjżeć się atmosferze, jaka panuje w redakcji Runway'a. Gorączkowy pośpiech i zdenerowanie przed przybyciem szefowej to codzienność. Z zachowań pracowników, a w szególności jej pierwszej asystetki, wnioskować można, iż za chwilę naszym oczom ukaże się prawdziwy Diabeł. Diabeł? Tak, ale w kobiecej skórze. Miranda Priestley to typ szefowej-tyranki. Chyba jednak nie do końca jest to prawda. Częściej bowiem daje się zauważyć jej spokój i opanowanie. Nie krzyczy. Polecenia wydaje spokojnym, melodyjnym głosem. Zdarza się jej za to ostro zadrwić ze współpracowników. Brak kompetencji i nieprzygotowanie wypomina kąśliwym komentarzem - nigdy jednak nie podnosi głosu.
Mamy zatem doczynienia z podwójnym obrazem. Miranda - ta "wykreowana" przez pracownicków Raunway'a i Miranda, jaką widzimy na białym ekranie to, dwie inne postaci.

Polecam gorąco,
That's all. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.