Miała być plejada znanych i lubianych: Borys Szyc, Weronika Rosati, Maciej Zakościelny, Natasza Urbańska, Natalia Kukulska, Magdalena Schejbal, Katarzyna Bujakiewicz, Tomasz Kot, Agnieszka Dygant. Z marzeń TVN wyszło niewiele. Kuszenie wysokimi stawkami oraz nagrodą w postaci nowiutkiego Porsche nie przyniosło oczekiwanego skutku. Nawet córka Andrzeja Leppera, o wdzięcznym imieniu Renata, po długich negocjacjach nie zdecydowała się podpisać kontraktu.
Z edycji na edycję, program mający być z założenia eleganckim i prestiżowym, staje się pozbawionym dobrego smaku, papkowatym zjawiskiem medialnym. Z edycji na edycję jury coraz bardziej sobie słodzi, a pani Tyszkiewicz coraz mocniej dewocieje. Aby ratować upadający show telewizyjny organizatorzy postanowili zatrudnić Miss Sejmu RP,
Sandrę Lewandowską oraz najbardziej rozpoznawalnego spośród młodych polityków –
Krzysztofa Bosaka. Ten ostatni liczy na ogromny sukces, gdyż przyjdzie mu tańczyć z dwukrotną zdobywczynią „Kryształowej Kuli”, Kamilą Kajak.
Kolejnym ”pewniakiem”, mającym utrzymać oglądalność ma być duet nieśmiertelnego Włocha Stefano Terrazzino z
Justyną Steczkowską. Spore nadzieje wiązane są z występami
Stachursky'ego i
Mateusza Damięckiego. O ile Damięcki jest młody i wysportowany, o tyle podstarzały Jacek S. ma spore szanse na wzbudzenie współczucia marną formą fizyczną. Szykuje nam się mało estetyczny spektakl zadyszki na miarę Pawła Deląga, który zamiast odgrywać uroczego amanta, kilka edycji temu zalewał się potem dysząc z zapałem do mikrofonu.
Pech nie opuścił tancerza Łukasza Czarneckiego. Ten niezwykle utalentowany 21-letni tancerz w poprzedniej edycji trenował sztywną jak kij od miotły Annę Samusionek. Tym razem też otrzymał
Annę, ale
Guzik. Przy masywnej sylwetce filmowej „Heli w opałach”, smukły Łukasz będzie miał trudne zadanie. A szkoda, bo ten młody gdańszczanin ma potencjał, którego włodarze z TVN nietrafionymi wyborami partnerek, nie pozwalają mu zaprezentować.
Tego, kim jest kolejna uczestniczka,
Isis Gee, dość długo nie mogłam się dowiedzieć. To podobno wschodząca gwiazda muzyki. Wstępuje na scenę, przyjmując imię staroegipskiej bogini i ociekając tandetą. Najwyraźniej skoro polskie królowe kiczu – Marta Wiśniewska i Dorota Rabczewska – nie zgodziły się wystąpić, należało odnaleźć kolejną plastikową barbie.
Podobnie kilka chwil zajęło mi rozszyfrowanie, kim jest gwiazdka „Magdy M.”
Daria Widawska oraz wyciągnięty z „W pustyni i w puszczy”
Adam Fidusiewicz. „Zza szafy” wyciągnięto
Jacka Kawalca oraz
Halinę Młynkową. Nie mam pojęcia również, co na liście uczestników robi
Rafał Bryndal, który po serii coraz mniej udanych „Rozmów Rollowanych” prawdopodobnie ma w planie zrujnować swój nadszarpnięty wizerunek do reszty.

"Taniec z Gwiazdami", to – jak mówi szef stacji – kura znosząca złote jaja. Ponoć taką "kurę" zabijać to grzech. Tylko, że jeśli podtrzymuje się ją przy życiu za pomocą respiratora, to przestaje znosić jaja. Przestaje przynosić dochód. Podobnie z programami telewizyjnymi. Trzeba mieć wyczucie, aby w odpowiednim momencie przerwać jego nadawanie, by nie stał się groteskowy. Kiedy taneczne show było nowością na polskim rynku, ten program był strzałem w dziesiątkę. Teraz, w obliczu powstających nowych programów z tego gatunku, z "Tańca z Gwiazdami" wieje nudą. Sam fakt, że wszystkie znaczące wiele nazwiska polskiego show biznesu odmówiły udziału, mówi za siebie. Rozczarowuje coraz mniejsza ilość ludzi „na topie”, schematyczność wydarzeń oraz fakt, że przy zapowiadaniu nowych odsłon obiecuje się nowości w scenariuszu, z których niewiele wprowadza się w życie. Czeka nas wiec kolejna upiorna jesień z Frankensteinem telewizyjnym, który zaczyna bardziej straszyć niż cieszyć.
Lista uczestników została zaczerpnięta z
tvn24.pl