Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

35672 miejsce

Kolejna kompromitacja Rady Praw Człowieka ONZ

13 maja wybrano nowych członków Rady Praw Człowieka - głównej instytucji ONZ zajmującej się prawami człowieka. Do grona takich autorytetów w tej dziedzinie, jak Kuba, Chiny, Rosja czy Arabia Saudyjska, dołączyła m.in. Libia Kadafiego.

Gdy w 2006 r. ONZ zlikwidował Komisję Praw Człowieka, skompromitowaną udziałem w niej państw, które powinny raczej być przywoływane jako niechlubne przykłady łamania wszelkich praw jednostki niż autorytety w dziedzinie ich promocji i ochrony, zapowiadano, że utworzona na jej miejsce Rada przyniesie nową jakość. Jak wygląda ta nowa jakość, można się przekonać, spoglądając na skład Rady. Obecność w niej takich krajów jak Kuba czy Chiny mówi sama za siebie.

Muammar Kadafi, libijski dyktator, który przez najbliższe trzy lata będzie zasiadał w Radzie Praw Człowieka / Fot. Jesse B. Awalt, USN, Mass Communication Specialist 2nd ClassWyniki tegorocznych "wyborów" czternastu nowych członków Rady nie poprawiają tej sytuacji. Na trzyletnią kadencję została wybrana m.in. Libia, w której od 40 lat panuje dyktatura Muammara Kadafiego, a przeciwnicy "Wodza i Przewodnika Rewolucji" bez procesu trafiają do więzień na długie lata. Reszta obywateli podlega prawu islamskiemu, które przewiduje np. kary cielesne czy bezterminowe zatrzymywanie kobiet podejrzanych o "naruszanie kodeksów moralnych."

Wśród nowych członków jest też Tajlandia, gdzie regularnie dochodzi do krwawego tłumienia demonstracji, Katar, w którym za przejście z islamu na inną religię grozi kara śmierci, a za publiczne głoszenie innej wiary - 10 lat więzienia, czy Uganda, w której władza państwowa uznaje prawo mężów do bicia żon (może to tamtejsza wizja praw człowieka?). W Malezji, kolejnym nowo wybranym kraju, władze religijne aresztują "dewiantów," aby zmusić ich do "powrotu na prawdziwą ścieżkę islamu." Z kolei w Mauretanii, w niektórych częściach kraju, jawnie i za przyzwoleniem władz funkcjonuje niewolnictwo. (Wszystkie te dane podaję za raportami Departamentu Stanu oraz telewizją FOX News.)

Liczba reżimów niedemokratycznych w składzie Rady Praw Człowieka po tegorocznych wyborach znowu się zwiększyła. Praktycznie od początku istnienia tej instytucji większość jej członków stanowiły państwa, które w prestiżowym rankingu Freedom House nie są oceniane jako wolne kraje.

Sesja Rady Praw Człowieka ONZ / Fot. United NationsWinny takiej sytuacji jest system wyborczy do Rady. Wszyscy członkowie ONZ podzieleni są na pięć grup regionalnych, z których każda ma z góry określoną liczbę przedstawicieli. Problem w tym, że liberalne państwa demokratyczne nie są proporcjonalnie rozłożone na wszystkich kontynentach świata. Chociaż wszyscy członkowie bloku zachodniego (obejmującego Europę Zachodnią, Amerykę Północną, Australię i Nową Zelandię oraz Izrael) są państwami opartymi na pluralizmie politycznym i respektującymi prawa jednostki, to wybierają oni tylko siedmiu przedstawicieli do Rady - prawie o połowę mniej niż państwa azjatyckie, wśród których przeważają dyktatury, lub kraje mające poważne problemy z przestrzeganiem podstawowych praw. Zresztą przedstawiciele Azji i Afryki (razem 26) stanowią większość w liczącej 47 członków Radzie. Tymczasem obie te grupy regionalne zdominowane są przez kraje należące do Organizacji Konferencji Islamskiej, której członkowie mają, można by rzec eufemistycznie, "specyficzne" rozumienie praw jednostki.

Poza tym nazywanie procesu wyłaniania członków Rady Praw Człowieka demokratycznymi wyborami jest grubym nadużyciem. Grupy regionalne wystawiają dokładnie tylu kandydatów, ile jest miejsc do obsadzenia, a Zgromadzenie Ogólne ONZ tylko może ich przyjąć albo odrzucić. W praktyce niedemokratyczni kandydaci nie mają żadnych problemów z uzyskaniem akceptacji Zgromadzenia, bo większość członków ONZ też jest odległa od naszych standardów liberalnej demokracji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Wyobrażmy sobie pokój i w nim bardzo złego człowieka, w drugim pokoju natomiast znajduje się 10 ludzi o nienagannych manierach .
Pytanie jest następujące: kiedy ten zły człowiek stanie się lepszy , czy wtedy kiedy będzie izolowany , czy wtedy kiedy ci dobzi wpuszczą tego złego do siebie i pokarzą mu, że więcej zyska będąc dobrym.

Inny tok myślenia: czy lepiej mieć złego kolegę czy złego obcego, dla którego jesteś obcym i obojętnym lub co gorsza wrogiem. Dla złego kolegi będziesz zawsze dobrym kolegą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.