Facebook Google+ Twitter

Kolejna porażka MKS Selgros Lublin w Lidze Mistrzów

Dzisiaj w czwartej kolejce Ligi Mistrzyń MKS Selgros Lublin przegrał z FTC Rail Cargo Hungaria Budapeszt 24:26. Jest to już czwarta porażka lubelskiego klubu w tegorocznych rozgrywkach. Czas pożegnać się z LM?

mecz MKS Selgros Lublin - FTC Rail Cargo Hungaria Budapeszt / Fot. KWWęgierki były dla lublinianek trudnym przeciwnikiem. W pierwszej połowie brakowało niestety skuteczności i dokładności podań. Praktycznie przez cały czas FTC prowadził, a przewaga dochodziła nawet do czterech punktów. Lublinianki stopniowo starały się odrabiać straty. Niestety, przed przerwą nie udało się doprowadzić do remisu. Fantastyczna postawa bramkarki MKS Ekateriny Dzhukevy, która wielokrotnie ratowała swój zespół przed atakami węgierek, to jednak za mało by osiągnąć sukces. Gdyby równie skutecznie, co strzelczyni czterech bramek w pierwszej połowie, Kamila Skrzyniarz zagrały w ataku pozostałe zawodniczki lubelskiego klubu to zejście do szatni mogło się odbywać w zgoła odmiennych nastrojach.

Druga połowa poszła lubliniankom nieco lepiej, chociaż można powiedzieć, że schemat się powtórzył. Dobry początek węgierek, znów skuteczne Dzukeva i Skrzyniarz i niestety znów niewystarczające wsparcie koleżanek. Na cztery minuty przed końcem udało się MKS doprowadzić do remisu. Dziewczyny miały nawet piłkę w rękach i prowadziły akcję, po której mogły wyjść na prowadzenie. W końcówce zabrakło jednak doświadczenia, a może tylko „chłodnej głowy”.

Pisząc o dość równo grającej drużynie z Budapesztu należy zwrócić uwagę na najskuteczniejszą w zespole, zdobywczynię siedmiu bramek, Zsuzsanne Tomori. W drużynie MKS trochę jednak więcej oczekiwaliśmy od Aliny Wojtas i Doroty Małek.
Na pomeczowej konferencji trenerka lubelskiej drużyny, Sabina Włodek powiedziała : „Po wysokiej porażce na Węgrzech chciałyśmy się zrewanżować, ale grałyśmy nierówno” dodała też , że „o porażce przesądziły początkowe okresy zarówno pierwszej, jak i drugiej połowy.” Także zawodniczki nie kryły rozgoryczenia po porażce we własnej hali, zwłaszcza, że bardzo podobało im się wsparcie kibiców, którzy nie zawiedli i jak zawsze byli świetnie przygotowani do meczu zabierając ze sobą flagi, szaliki i gorące gardła. Nawet kapitan lubelskiej drużyny doceniła to zaangażowanie czego dowodem są słowa „ Bardzo dziękuję kibicom za oprawę i doping”. Atmosfera na trybunach była rzeczywiście sympatyczna i nie sposób było nie zauważyć wzajemnych uprzejmości ze strony polskich i węgierskich kibiców czego kulminacją było rozwinięcie przez Węgrów transparentu z tradycyjnym hasłem „Polak, Węgier, dwa bratanki”.

Po takim spotkaniu pozostaje tylko czekać na kolejny mecz. Miejmy nadzieje że następnym razem zawodniczkom z Lublina pójdzie o wiele lepiej, bo z pewnością każdy chce aby zaczęły w końcu odnosić sukcesy także na arenie międzynarodowej. To, że kluczem do zwycięstwa w piłce ręcznej jest skuteczna gra bramkarza wiedzą wszyscy kibice tej dyscypliny. Tego elementu w grze MKS w dzisiejszym spotkaniu na pewno nie zabrakło, a jednak sukcesu nie było. Jedna Kamila Skrzyniarz, rozgrywająca nawet życiowy mecz w ataku to na tak doświadczony zespół jak FTC to za mało i o tym lubelskie zawodniczki muszą pamiętać w swoich kolejnych meczach.

rzut karny / Fot. KWkibice MKS-u / Fot. KWtrener MKS-u Sabina Włodek i kapitan zespołu - Małgorzata Majerek / Fot. KWkibice FTC / Fot. KWtrener FTC Gabor Elek i Elena Abramowicz / Fot. KW

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.