Facebook Google+ Twitter

Kolejna porażka po dogrywce! GKS Tychy - Podhale NT 2:1

Kolejny zespół, który "urwał" punkty nowotarżan po dogrywce to GKS Tychy. Porażka była tym bardziej bolesna, gdyż decydujący cios został zadany niespełna sekundę przed końcem spotkania przez Adriana Parzyszka

Mecz w Tychach został poprzedzony minutą ciszy za zmarłych górników w kopalni ”Wujek”, oraz niedawno zmarłego ojca hokeisty Cracovii Karków - Jana Słabonia. Pierwszą groźną akcję stworzyli nowotarżanie, po której to Frantisek Bakrlik oddał silny strzał, lecz wprost w Arkadiusza Sobeckiego. W odpowiedzi Robin Bacul wyłożył krążek ”jak na patelni” swojemu koledze z pierwszego ataku Adrianowi Parzyszkowi, a ten zmarnował doskonałą sytuację.

W tej odsłonie spotkania obie drużyny prezentowały szybki, lecz niedokładny hokej - przez co nie potrafiły sobie stworzyć klarownych sytuacji do zdobycia bramki. ”Szarotki” w tej odsłonie spotkania nie straciły bramki, ale straciły Łukasza Batkiewicza, który to po jednym ze starć był zmuszony do opuszczenia lodowiska.

Od początku drugiej odsłony spotkania na lodzie prym wiodła drużyna gospodarzy, która to od samego początku stwarzała sobie dogodne sytuacje do strzelenia bramki. Nowotarżanie ograniczali się tylko do groźnych kontr - jedna z nich mogła się zakończyć bramką, gdyby tylko młodzian z Nowego Targu, Bartłomiej Neupeuer, zdołał podnieść ”gumę” nad leżącym golkiperem gości. Co się nie udało Podhalu, udało się tyszanom - w 25. minucie Michał Kotlorz uderzeniem z linii niebieskiej zdołał pokonać po raz pierwszy bramkarza nowotarskiej drużyny.

Po zdobytej bramce za ciosem poszli gospodarze, którzy to raz po raz zagrażali bramce Zborowskiego, który to jednak był dzisiaj w wybornej formie. Kolejno Ladislav Paciga, Tomasz Wołkowicz i Robin Bacul nie zdołali umieścić krążka w bramce przyjezdnych - co nie udało się wcześniej wymienionej trójce udało się najlepszemu snajperowi Podhala. Milan Baranyk na raty pokonał już leżącego na lodzie Arkadiusza Sobeckiego umieszczając krążek pod poprzeczką.

Ostatnie 20 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia, choć obie drużyny miały po kilka dogodnych sytuacji do przechylenia rezultatu na swoją korzyść. Najpierw Frantisek Bakrlik nie trafił w krążek, gdy miał przed sobą tylko bramkarza gości. Tyszanie nie pozostawali dłużni - za sprawą Tomasza Proszkiewicza, który to po tym jak ograł Dariusza Gruszkę zdołał jedynie ostemplować słupek bramki popularnego ”Zbory”.

W 53. minucie Sebastian Gonera znalazł się w wybornej sytuacji, lecz zachował się fatalnie i górą był po raz kolejny nowotarski golkiper. Dwie minuty później Dmitri Suur zdecydował się na uderzenie z niebieskiej, lecz gdy krążek zmierzał już do bramki, na nie szczęście przyjezdnych odbił się on jeszcze od łyżwy jednego z zawodników GKS-u.

Gdy wydawało się, że zgromadzonych na stadionie zimowych w Tychach kibiców czekają rzuty karne - Adrian Parzyszek zaledwie sekundę(!) przed ostatnią syreną zdołał umieścić ”gumę” w bramce Podhala, dzięki czemu zapewnił swojej drużynie dwa punkty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.