Facebook Google+ Twitter

Kolejna propozycja nie tylko dla stoczniowców

Gdy się już przeobrazimy i w większym stopniu zaczną nas interesować sprawy gospodarcze, wówczas możemy się zająć „problemami stoczniowymi”.

„Przy operatywnych działaniach rządowych może dałoby się pozyskać środki z UE i przy okazji rozruszać przemysł, stworzyć wiele miejsc pracy przy budowie niskopodwoziowych platform i terminali przeładunkowych.” Powyższy cytat pochodzi z mojego tekstu zamieszczonego nieco wcześniej na W24
Pod tekstem jest 15 komentarzy.

"Już nie jedna, a dwie fanatyczne grupy uczestniczą w walce o krzyż. Działania zwolenników przeniesienia krzyża spod Pałacu Prezydenckiego, stały się na tyle nieprzemyślane i zawistne, że od broniących krzyża nie odróżnia ich właściwie nic.” To z kolei zajawka z artykułu Łukasza Wolskiego. Komentarzy jest pod nim 60.

Zestawiając te dwa artykuły i podając ilość komentarzy pod nimi, chciałem zwrócić uwagę na hierarchię wartości ukształtowaną w postawach Polaków. (Społeczność W24 mogę uważać za reprezentatywną – nie popełniając wielkiego błędu statystycznego).

Co to jest wartość? Uczeni w piśmie powiadają, że: „Wartością jest to, co jest przedmiotem pożądania, co jest upragnione przez człowieka, co jest celem jego zabiegów". Wychodzi więc na to, że celem naszego pożądania jest udział w dyskusji nad problemem, którego – gdyby nie został wywołany – by nie było. Z tego można wyciągnąć kolejny wniosek o brzmieniu: Celem naszego pożądania jest wywoływanie problemów tam – gdzie ich nie ma. I dalej idąc tym tropem, można w oparciu o to zestawienie odpowiedzieć na pytanie: co uchodzi za ważne i cenne dla jednostki i społeczeństwa polskiego? Nie będę usiłował na nie odpowiadać – odpowiedzmy na nie sami sobie. Powiem tylko, że w moim odczuciu wynik 60 do 15-tu dla zainteresowań problemami mało istotnymi, jest wymownym wyrazem i wytłumaczeniem „polskiej nieporadności” wobec problemów istotnych, ważnych dla kondycji gospodarczej, społecznej i politycznej kraju. W 1989roku miała miejsce transformacja ustrojowa. W 2010 roku, jeśli chcemy osiągnąć poprawę polskiej kondycji musimy dokonać jeszcze jednej transformacji – „transformacji mentalności”.

Gdy się już przeobrazimy i w większym stopniu zaczną nas interesować sprawy gospodarcze, wówczas możemy się zająć „problemami Stoczniowymi”. – Stocznie mają wyposażenie do wykonywania konstrukcji stalowych. Ale statków nikt nie chce od nas kupować. Rynek światowy zaspokajają Azjaci – bo produkują najtaniej. Dlaczego? To pytanie dla ekonomistów, którzy – jak ich znam – dadzą odpowiedź mętną, z której i tak nic sensownego się nie dowiemy. Należałoby się zastanowić, co w takim razie możemy robić w zamian?

I tu przychodzę Wam z pomocą i podpowiadam. Możecie robić rampy najazdowe, dźwigi, suwnice, całe terminale przeładunkowe, wagony-platformy z najazdami, bocznice kolejowe, wszelkie wyposażenie służące do „wsadzenia tirów na tory”. Przedsięwzięcie ogromne, wymagające wiary w jego ogromny pożytek, wielką jego przyszłość, ale i wielkiego wysiłku, przedsiębiorczości, zaangażowania, uporu, inwencji twórczej i wiary, tym razem w siebie. Problemów bowiem w tym temacie jest także ogrom. Austria jakoś się z nimi uporała. Nie będziemy prekursorami. Możemy u nich co nieco podejrzeć i przetransponować do nas.

Wiadomym jest, że zwolennicy braku możliwości, niemocy i wszelcy przeciwnicy tego rozwiązania będą dwoić się i troić, aby zwolenników zniechęcić. Jeśli im ulegniecie – wszyscy przegramy- zatrujemy się milionami ton CO2 i CO, jakie wydzielają te smoki przejeżdżające tysiącami po polskich drogach. Nie wspomnę o zniszczonych drogach i wypadkach drogowych. Korzyści z różnicy w kosztach transportu też nie są bagatelne.

Sami stoczniowcy z takim problemem sobie nie poradzą. Do tego musieliby się włączyć decydenci polskich władz. Czy wykażą dostateczne zainteresowanie? Czy nie przerazi Ich wielkością problemu? Wybrać trud i znój zamiast potyczek słownych „pod krzyżem”? – Twardy orzech do zgryzienia! Czy dla Polaków – w ogóle – do rozgryzienia? –
To się okaże!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Włodarze zajmują się swoimi sprawami. Teraz okazuje się najważniejsze rozliczenie prezydenta, czyli swojego przez swoich, żeby wystawić innego. Chyba tylko dla próby, bo gdzie wcześniej sprawdzonego? PO jednej kadencji Krzystka, kolej na następnego oPOwiadacza, który może się zainteresuje gospodarką i ludźmi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Potrzebny byłby też inwestor strategiczny chcący wejść w ten interes. Należałoby też przeprowadzić odpowiednie badania marketingowe, itp"
Kazimierzu! A gdzie są nasze władze? To już, przy systemie kapitalistycznym do zadań organów państwa należy tylko dbałość o swoje zadki? A wszystko inne niech załatwiają Obywatele - sami sobie. Władze Polski, moim zdaniem, bez względu na ustrój powinny zająć się koordynacją, priorytetami i wytyczać, uwarunkowywać kierunki rozwoju. W państwie nie może funkcjonować zasada - "Każdy sobie rzepkę skrobie". Nie było dbałości państwa o ogólnopaństwowy system przeciwpowodziowy, zaniedbano przepustowość rzek i wszelkich rowów, zbiorników retencyjnych itp. - skutek widoczny i odczuwalny. Premier ma pretensję do ludności, że sobie wójta nie potrafiła wybrać zaradnego. To po kiego diabła Jego wybierać, jeśli wszystkie sprawy i potrzeby ludności, ma wójt załatwiać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeuszu, to prawda, że nie ma gospodarza. Nasi włodarze potrafią wydawać kasę a nijak nie udaje im się zarobić cokolwiek. Najczęściej likwidują firmy a powołują urzędy.
Nie obrażałbym się na lud, gdyż z premedytacją został wciśnięty w rolę klakiera i co najwyżej obserwatora. Ale nie zawsze tak było Ryszardzie. Ci sami "włodarze" potrafili zburzyć spokuj społeczeństwa za Gierka, za Jaruzela głównie w oparciu o ogólną mizerię ekonomiczną. Teraz nie zależy im na takim społecznym zapale. I są tego przyczyny. Zależy im na obecnym status quo.
Od 20 lat rządzą nami historycy i poloniści czujący niedosyt wartości materialnych koło siebie. Budują więc własne szczęście jedyną znaną z socjalizmu drogą: worek dla mnie worek dla kolesia i jakoś to będzie. I tak to się toczy, Maluczkim podsuwając "problemy" moralne do rozwiązania: krzyże, religie, aborcje, etc. To co z reguły wszędzie jest na uboczu i nas urosło do rangi: być albo nie być.
Nasza klasa polityczna Tadeuszu, niczego nie zbuduje. Musimy ją przeczekać lub zniszczyć, bo sama nie odejdzie. System nie pozwoli na nic innego od tego co mamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Kazimierzu! Wróćmy do "Tirów na tory". Austria ma tę metodę transportu samochodowego przetestowaną, Swego czasu utworzono Trójkąt Wyszehradzki, który funkcjonuje (bynajmniej teoretycznie) do dzisiaj. W ramach Trójkąta, przekształconego w Grupę powstało Środkowoeuropejskie Porozumienie (Stowarzyszenie) Wolnego Handlu, ang. Central European Free Trade Agreement (CEFTA). Funkcjonuje też Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki (International Visegrad Fund). Gdyby w Polskie Władze interesowały się również Polską Gospodarką, to już dawno by nawiązano rozmowy na temat utworzenia całego systemu kolejowego do przewożenia Tirów koleją. Dlaczego by do Grupy Wyszehradzkiej nie mogłyby zostać przyłączone Litwa, Białoruś, Łotwa i Ukraina? Czy ktoś podejmował takie próby? Właśnie podjęcie tirowskiego tematu na takim międzynarodowym forum i jego forsowanie przez kilka lat (Trójkąt powstał w 1991r.) mogło przynieść pozytywne skutki dla całego obszaru środkowo i wschodnioeuropejskiego. Jak wielkie byłoby to przedsięwzięcie, tego nie trzeba nikomu tłumaczyć. Ale i wielki z niego byłby pożytek. A jeśli nawet nie wszystkie państwa wykazałyby zainteresowanie, to chociaż dwa, lub trzy, zawiązawszy porozumienie mogłyby realizować ten cel. Wtedy na pewno Stocznie miałyby robotę. Tyle tylko, że to wszystko wymaga podniesienia - tego ten - z krzesła, ruszenia tym co człowiek nosi na karku i zadziałania. Czy Polska doczeka się takich władz w których będą siedzieli ludzie z głową na karku? I tu jest pies pogrzebany.
A może by tak jak pisałem w materiale pt. "Spółdzielcza Stocznia Szczecińska" link oddać stocznię pracownikom, niech utworzą spółdzielnię, a spłatę za nią rozłożyć na lata. Wszystkie chwyty, które przyniosłyby pozytywny efekt - dozwolone. Wszystko jednak wymaga, jak powiedziałem już wcześniej - podnienia z krzesła........!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.09.2010 20:07

Najpierw należałoby znaleźć inwestora strategicznego, bo w tej chwili np. w stoczni Gdynia następuje wyprzedaż majątku. Należy zdecydować, czyj ma być majątek po stoczniach i jaki kapitał dla inwestowania w nowe projekty. Jeśli ma to być przedsięwzięcie, o którym pisze p. Tadeusz, to powinno być przedsiębiorstwo państwowe. Potrzebny byłby też inwestor strategiczny chcący wejść w ten interes. Należałoby też przeprowadzić odpowiednie badania marketingowe, itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowni Państwo! Zjeździłem Polskę wzdłuż i wszerz. Dobrze znam Nasz Kraj. Dlatego ogromnie dziwię się, że my Polacy borykamy się trudnościami gospodarczymi. My jesteśmy samowystarczalni - wierzcie mi! Mamy u siebie, większość tablicy Mendelejewa. Tyle tylko, że Polacy cierpią na chroniczny brak "Dobrego Gospodarza".
Pozostawienie stoczniowców samym sobie można jedynie porównać do wbicia, nie komuś ale swoim Obywatelom noża w plecy. To jest za duży majątek, za ogromny, żeby go zagospodarować nie wystarczy zapobiegliwość garstki ludzi. Tu potrzeba działań w skali międzypaństwowej. Uzgadniać, pertraktować na poziomie władz państwowych, wprowadzać ustawowo udogodnienia np: specjalne strefy ekonomiczne. Polska władza w tym względzie, jeśli powiem że nic - to niewiele się pomylę. Są rożne formy jednostek gospodarczych. Należałoby tym ludziom pomóc poprzez wsparcie fachowe w zakresie organizacyjnym przede wszystkim. Rzucenie hasła: "Róbta co chceta" w tym przypadku na niewiele się zda. Skutki takowego potraktowania Obywateli przyniosło opłakane skutki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.09.2010 13:34

Panie Tadeuszu, w wielu sprawach na w24 spierałem się z Panem i mieliśmy odrębne zdania. Odnośnie hierarchii wartości - popieram Pana. Ciekawe artykuły na tematy kulturalne, społeczne czy gospodarcze nie wywołują burzy mózgów. Po prostu nie są to chwytliwe tematy. Ludzie wolą czytać super ekspres, ploteczki ze świata gwiazd i gwiazdeczek. Wystarczy wrzucić w artykule politycznym dwa kontrowersyjne zdania i zaczyna się dokopywanie przeciwnikom politycznym. Hierarchia wartości to jedno, a umiejętność prowadzenia dojrzałej dyskusji to druga sprawa. Nie mniej istotna.
Podejmuję dyskusję na temat przyszłości majątku po stoczniowego. Warto głębiej sie nad tym zastanowić i rozważyć argumenty za i przeciw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może się mylę, ale sądzę, że począwszy od lat 50. Polacy zawsze mieli z hierarchią wartości problemy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sam to zauważam, że moje poglądy nie predestynują mnie do przekroczenia "progu wyborczego". Co mam zrobić? Gdybym miał pistolet - być może palnął bym sobie w łeb. Do wieszania czuję okropny wstręt, więc się nie powieszę. Może doczekam naturalnego końca. Głową muru nie przebiję - jest za twardy. "Niech żywi nie tracą nadziei" - powiada przysłowie. Moje motto - zobacz w profilu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeusz wspaniale tylko nie wiem czy wielu zrozumie zawarte tu Twoje myśli 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.