Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

29122 miejsce

Kolejna wojna o Sudan na oczach świata

- Jesteśmy na drodze od kryzysu do katastrofy - alarmuje o sytuacji pomiędzy Sudanem Południowym a Północnym, przedstawiciel organizacji humanitarnej Oxfam. Wszystkiemu winny jest konflikt zbrojny o złoża ropy na granicy tych dwóch afrykańskich państw.

Żołnierze z Południowego Sudanu (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:South_Sudan_Independence.jpg) / Fot. Steve Evans9 lipca rok temu w Sudanie Południowym był prawdziwym świętem narodowym - po wielu latach burzliwych konfliktów mieszkańcy tego regionu środkowej Afryki doczekali się upragnionej niepodległości, pokojowo wyrwanej z rąk reżimu w Chartumie. Ale już wtedy entuzjazm zachodniego świata o zakończeniu jednej z najdłuższych wojen domowych na czarnym lądzie, mąciła myśl o przed jakimi staną władze nowego państwa. Nadzieją na szybki rozwój kraju (połowa jego mieszkańców nie ma dostępu do wody pitnej, a umieralność wśród dzieci do 5. roku życia wynosi 112 na 1000) miały być bogate złoża ropy naftowej, ale aby je z sukcesem sprzedawać potrzeba dostępu do morza lub dobrze rozbudowana infrastruktura. Rząd w Dżubie nie ma ani jednego, ani drugiego, a "czarne złoto" póki co jest największym przekleństwem, zwłaszcza dla mieszkańców Sudanu Południowego.

Południowy Sudan zamieszkuje około 200 grup etnicznych

Mapa sudańskich terenów przygranicznych z zaznaczonymi polami naftowymi (http://commons.wikimedia.org/wiki/File:South_Sudan_Oil_Concessions.svg) / Fot. Aymatth2Omar al-Baszir, prezydent Sudanu utrzymujący się u władzy od 1989 r. i jego współpracownicy nie pogodzili się ze stratą ważnego źródła zysku, jakim były złoża naftowe na południu. Jedność secesyjnego regionu osłabił dodatkowo konflikt wewnętrzny o władzę pomiędzy plenieniami (Sudan Południowy zamieszkuje ok. 200 grup etnicznych) - na przestrzeni ostatniego roku w bratobójczych walkach zginęło prawie 5 tys. osób, a kilkadziesiąt tysięcy zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Najcięższe walki nadal toczą się o region Abyei, bogaty w złoża naturalne, ale i leżący dokładnie na granicy zwaśnionych państw. Chartum rości sobie prawo do ropy z południa z powodu rurociągów, które doprowadzają ją do Port Sudan nad Morzem Czerwonym. Natomiast Dżuba nie zamierza ustąpić w sprawie spornych regionów - w końcu stawką jest jedyny skarb upadającego państwa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

E tam ciekawe kto sponsoruje te wojny? sudańskie i inne w tym regionie świata no skąd pochodzi broń i doradcy wojskowi

Komentarz został ukrytyrozwiń

NATO postara sie o pokoj, tak samo jak w Jemenie, Bosni-Herzogowina, Iraku itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A wystarczyło by żeby usłyszeli: "dopóki się nie pogodzicie zablokujemy Waszą sprzedaż ropy"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.