Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

181464 miejsce

Kolejne zwycięstwo Celticu

Dzisiaj Celtic Glasgow zrobił kolejny krok do obrony mistrzowskiego tytułu - pokonał St. Mirren 1:3

Artur Boruc. Fot. Wojtek Wilczyński/Słowo Polskie Gazeta WrocławskaGravesen jakiego nie znamy

To był mecz Thomasa Gravesena. Duńczyk grał po prostu kapitalnie i wszyscy pozostali piłkarze znaleźli się w jego cieniu. Już w 2 minucie meczu wykorzystując zgranie piłki głową przez Jana Vennegora of Hesselinka, Gravesen strzela pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Celtic atakował, całkiwicie kontrolował to co dzieje sie na boisku. Pewnie grała linia obrony "Celtów", ze Stevenem McManusem i Garym Caldwellem na czele.

Na kolejne efekty świetnej gry Celticu nie trzeba było długo czekać. W 21 minucie pokaz swoich technicznych umiejętności dał po raz kolejny Thomas Gravesen, z łatwością minął kilku przeciwników i płaskim strzałem pokonał bramkarza rywali. Na przerwę gospodarze schodzili ze stratą dwóch bramek.

W drugiej części meczu obraz gry zmienił się. Gospodarze zaczęli grać lepiej, stwarzali sobie sytuacje bramkowe. W 50 minucie fatalny błąd popełnił Artur Boruc. Polak wykopał piłkę prosto po nogi napastnika drużyny przeciwnej, jednak chwilę później zrehabilitował się broniąc dwa bardzo groźne strzały. Ale co się odwlecze to nie uciecze. W 56 minucie dośrodkowanie w pole karne Celticu wprost na głowę Suttona i mamy kontaktową bramkę dla gospodarzy.

Piłkarze St.Mirren chcieli pójść za ciosem, atakowali wszystkimi siłami, lecz nie potrafili pokonać Boruca po raz drugi. Tymczasem formacja ofensywna Celticu znowu dała znać o sobie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wprost na głowę Gravesena i pomimo interwencji obrońcy piłka mija linię bramkową. Jest 1:3 dla Celticu.

Takim też wynikiem kończy się spotkanie.

Dla Celticu Glasgow była to już dziesiąta z rzędu ligowa wygrana i wydaje się, że nikt ani nic nie jest w stanie odebrać podopiecznym Gordona Strahana kolejnego tytułu mistrza Szkocji.

Niepewny Boruc, Żurawski z ławki

To, że Artur Boruc nie jest specjalistą od gry nogami wiadomo już od dawna. Jednak w tym meczu Polak potwierdził ten fakt. Kilka bardzo złych wybić, w tym jedno wprost pod nogi rywala. Również nieporozumienia z własnymi obrońcami spowodowały, że zwłaszcza w drugiej połowie pod bramką Celticu było bardzo nerwowo. Trzeba jednak przyznać, że Boruc nie miał nic do powiedzenia przy straconej bramce, a jego pozostałe interwencje były już pewne i przemyślane.

Drugi z naszych reprezentantów Maciej Żurawski pierwszą połowę meczu obejrzał z ławki rezerwowych. Dostał swoja szansę w drugiej połowie. "Magic" pojawił sie na boisku w 60 minucie i miał szansę na zdobycie w tym meczu bramki. Otrzymał piękne podanie od Nakamury i znalazł się w wyśmienitej sytuacji, jednak nie potrafił pokonać bramkarza rywali. Później Żurawski miał jeszcze jedną okazję, ale jego strzał trafił w boczną siatkę.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.