Facebook Google+ Twitter

Kolejny islandzki wulkan sparaliżuje ruch lotniczy?

Cztery lata temu erupcja wulkanu Eyjafjallajökull na Islandii sparaliżowała ruch lotniczy. Władze po raz drugi ogłaszają czerwony, czyli najwyższy alert w związku z aktywnością innego wulkanu – Bardarbunga.

 / Fot. Bjarki Sigursveinsson/CC-BY-SA 2.0W nocy z czwartku na piątek wulkan zwiększył swoją aktywność. Na szczęście nie zaobserwowano groźnych dla lotnictwa wybuchów popiołu, ale lokalne media donoszą o lawie wulkanicznej wypływającej na powierzchnię ziemi. Ponadto zaobserwowano wiele związanych z ruchami magmy trzęsień ziemi, w tym jedno o sile 5.0 w skali Richtera. Rejon erupcji ponownie objęto czerwonym alertem, a kontrola ruchu lotniczego zamknęła przestrzeń powietrzną od ziemi do wysokości 18 tys. stóp.

Czerwony alert, czyli najwyższy stopień zagrożenia, już raz ogłoszono (23 sierpnia). Władze Islandii podwyższając alert dla transportu lotniczego w związku z groźbą wybuchu wulkanu uwzględniały niewielką erupcję pod powłoką lodowca Vatnajoekull, w którego rejonie znajduje się wulkan. Czerwony alarm oznacza, że erupcja jest nieuchronna lub już trwa. Wkrótce jednak obniżono alert do pomarańczowego, czyli przedostatniego w pięciostopniowej skali.

Wulkan niepokoi Islandczyków od 16 sierpnia. Wtedy odnotowano początek aktywności Bardarbungi. W środę 20 sierpnia islandzka obrona cywilna zakończyła ewakuację mieszkańców domków i kempingów w pobliżu wulkanu. Byli to głównie turyści i myśliwi. Zamknięto również drogi prowadzące w zagrożony erupcją i wstrząsami rejon. Wulkan jest niebezpieczny nie tylko ze względu na emisję pyłów, ale generuje też wstrząsy sejsmiczne. W promieniu 30 km naukowcy zaobserwowali silną aktywność sejsmiczną. Dwa największe wstrząsy odnotowano w ubiegłą niedzielę - o sile 5,1 i 5,3 w skali Richtera.

Sytuację na Islandii uważnie obserwują przedstawiciele branży lotniczej. Najgroźniejsza dla lotów samolotowych jest możliwość wyrzucenia pyłów wulkanicznych przez Bardarbungę. Wszyscy mają w pamięci wybuch wulkanu Eyjafjallajokull w 2010 roku, który sparaliżował ruch lotniczy nad Europą. Polacy wyjątkowo dobrze pamiętają tę erupcję, bo przez nią wiele zagranicznych osobistości nie mogło przylecieć na pogrzeb Lecha Kaczyńskiego. Nic dziwnego, że linie lotnicze obawiają się ewentualności poniesienia kolejnych strat spowodowanych koniecznością odwołania lotów. Wulkan jest szczególnym zagrożeniem dla lotów z Wielkiej Brytanii do Ameryki Północnej, bo znajduje się na głównej trasie lotów.

Specjaliści podkreślają, że trudno przewidzieć dalsze zachowania wulkanu. Wciąż jest szansa na powtórkę z 2010 roku, ale równie dobrze sytuacja może się uspokoić. Może niepokoić inny wariant – naukowcy zauważyli podziemne ruchy magmy, która przemieszcza się ok. 4 km dziennie na północ. W odległości 40 kilometrów znajduje się inny wulkan, Askja. Nie można wykluczyć, że magma zostanie wtłoczona do systemu wulkanicznego Askji i pobudzi go.

źródła:
tvn meteo, wp, pr, zmianynaziemi, dlapilota.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nieszczęście . Słońce Peru nie doleci do Brukseli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.