Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4937 miejsce

Kolejny mecz bez zwycięstwa - Polska - Serbia 1:1

To była już inna reprezentacja niż ta, z meczu przeciwko Finlandi, ale po raz kolejny nie udało się zwyciężć.

Inni zawodnicy, lepsza gra

To była odważna i ryzykowna decyzja wystawić w tak ważnym meczu dwóch debiutantów. Ale bardzo trafna; zarówno Golański, który zagrał na prawej obronie jak i Matusiak grajacy w ataku, u boku Żurawskiego, zagrali bardzo dobre spotkanie. Golański był aktywny i bardzo kreatywny. Nie trzymał się kurczowo swojej pozycji a co najważniejsze atakował bramkę Serbów. Natomiast Matusiak zagrał wyśmienicie. Bez żadnych kompleksów, grał swobodnie. To właśnie on strzelił bramkę dla Polski. Bardzo dobrym posunięciem było także wstawienie Lewandowskiego do środka pomocy. Zawodnik Szachtara był pewnym punktem naszej drużyny. Jednak najlepszym zawodnikiem środka pola był Ireneusz Jeleń. Nasz prawy pomocnik zagrał wyśmienite spotkanie. Bardzo aktywny, raz po raz nękał obronę rywala. Najlepszą decyzją Beenhakkera było jednak postawienie między słupkami naszej bramki Wojciecha Kowalewskiego. Wybronił kilka bardzo groźnych strzałów, był pewny w swoich interwencjach a czasami nawet musiał uzupełniać linię obrony.

70 minut dobrej gry

Początek meczu należał do Serbów. To oni stworzyli sobie pierwszą groźną sytuację, jednak na posterunku stał Kowalewski. Później do głosu doszła nasza reprezentacja. 7 minuta meczu i pierwsza groźna akcja naszego zespołu. Odważne wejście w pole karne Golańskiego, strzał po ziemi jednak bramkarz Serbów odbija piłkę a nie ma nikogo na dobitkę. Stracona szansa. Polacy grali bardzo mądrze. Był to całkiem inny zespół niż ten z soboty. Kolejna akcja Polaków. Jeleń piękną indywidualną akcją minął obrońcę i dośrodkował w pole karne wprost na głowę Maćka Żurawskiego, jednak strzał napastnika Celticu po raz kolejny obronił bramkarz. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. 30 minuta meczu, piłka wędruje do Żurawskiego jednak nasz napastnik otoczony przez obrońców Serbskich traci piłkę, ale w pobliżu jest Matusiak, który przejmuje futbolówkę i pędzi w kierunku bramki. Strzał, piłka jeszcze ociera się o rozpaczliwie interweniującego obrońcę i wpada do bramki. Radosław Matusiak i 1:0 dla Polski. Do końca pierwszej połowy Polacy grali pięknie, nie pozwalali Serbom na zbyt wiele. A wspaniałe 45 minut rozegrał Ireneusz Jeleń.

Sędzia doliczył 3 minuty przez które nic się nie wydarzyło i do przerwy prowadzimy z Serbią 1:0. 15 minut przerwy i wracamy na boisko. Polacy zaczęli bez zmian. Nasza reprezentacja druga połowę zaczęła tak jak skończyła pierwszą, czyli od ataków. Szkoda tylko, ze nieskutecznych. Kilka dośrodkowań, które nie zostały jednak zamienione na bramki. W 55 minucie meczu za zagranie ręką sędzia podyktował rzut wolny dla polskiego zespołu. Jednak strzał Jacka Krzynówka powędrował tuż nad poprzeczką bramki Serbów. Polacy grali jak zaczarowani. Stwarzali sobie sytuacje za sytuacją. Kolejna groźna akcja, Krzynówek na pełnym biegu wpada w pole karne, oddaje silny strzał, ale znowu bramkarz Serbów okazuje się lepszy. 67 minuta i sen mógł się ziścić, akcja dwójki naszych napastników - Matusiak zagrywa do Żurawskiego ten jest w polu karnym oddaje strzał i ... słupek. Jęk zawodu na trybunach.

A mogło być tak pięknie. Lecz od tego momentu czar prysnął. Nasza reprezentacja przestała grać. A Serbowie stwarzali sobie okazje do wyrównania. I udało im się. W 71 minucie sam na sam z Kowalewskim znalazł się napastnik serbski. Bramkarz obronił jego strzał, jednak przy dobitce Lazovicia był już bez szans. Było 1:1. Później mecz stał się nudny. Nasi grali nieporadnie, a Serbowie wyglądali jakby chcieli aby to spotkanie skończyło się w 75 minucie. Jeszcze tylko kilka źle wykonanych rzutów wolnych, między innymi Krzynówka, który podał piłkę do bramkarza oraz Żurawskiego, którego strzał bez większych kłopotów obronił bramkarz. Sędzia przedłuża mecz o 3 minuty. Nic się nie wydarzyło i mecz zakończył się remisem 1:1.

Fenomenalny Kowalewski.

No i co? – chciałoby się zapytać tych, którzy są takimi wielkimi fanami Jerzego Dudka. Porównując występ Dudka w sobotę i Kowalewskiego w środę, bramkarz Liverpoolu wypada bardzo blado. Kowalewski bronił świetnie, był pewnym punktem naszej drużyny, nie popełniał błędów. Dawał spokój naszej obronie, która trzeba przyznać nie zagrała dobrego meczu. Jego interwencje kilkakrotonie uratowały nasz zespół od utraty bramki. Nie można go winić za puszczonego gola. To była raczej wina obrońców, którzy nie zdążyli powstrzymać Lazovicia. Po raz kolejny okazało się, że w Polsce nie możemy narzekać na brak świetnych bramkarzy. Brawo panie Wojciechu.

Brawa dla debiutantów.

Olbrzymie brawa i gratulacje należą się dwójce debiutantów, a zawłaszcza Matusiakowi. Grał on bardzo dobrze, strzelił bramkę i gdyby nie pech Żurawskiego miałby na swoim koncie również asystę. A Golański? Obrońca grający nowocześnie, mający ciąg na bramkę przeciwnika ale nie zapominający o swoich obowiązkach w obronie. Pomimo młodego wieku wykazał się już sporym doświadczeniem i boiskowym sprytem, kiedy to tuż przed zejściem z boiska skradł jeszcze kilka sekund leżąc na murawie stadionu. Okazuje się, wbrew przekonaniu większości fachowców, że w lidze polskiej również są zawodnicy, którzy mogą okazać się przydatni dla reprezentacji a nawet więcej - mogą w niej odgrywać kluczowe role.

Dziwne zachowanie kibiców.

Pomomo, że na mecz przyszła niewielka liczba kibiców, doping był głośny. Ci, którzy byli na stadionie od samego początku nie mają czego żałować, bo Polska grała bardzo dobrze. Dziwić może fakt, że gdy skończyła się pierwsza połowa w której Polacy zaprezentowali piękny futbol na trybunach zaczęło się pojawiać coraz więcej osób. Można było wejść za darmo, a reprezentacja grała lepiej. Czy to oznacza, że piłkarze chociaż częściowo odzyskali zaufanie kibiców? Zobaczymy podczas następnych spotkań.

Dobre wieści z innych stadionów.

Po wczorajszych meczach, mimo że Polacy nie wygrali, mamy tylko trzy punkty straty do liderującej Finlandii. A to wszystko dlatego, że zespół ze Skandynawi zremisował 1:1 z Portugalią (Bramki Johansona w 21 i Nuno Gomesa w 41 minucie). W innych meczach Belgia pokonała Armenie 1:0 ( bramka Van Buytena w 41 minucie) a Azerbejdżan zremisował z Kazachstanem 1:1. Wszystko to spowodowało, że wprawdzie Polacy są na 7, przedostatnim miejscu ale mają tylko 3 punkty straty do lidera tak więc wszystko jest jeszcze możliwe.

Składy, bramki, sędzia

Serbia - Vladimir Stojkovic - Marjan Markovic, Milan Stepanov, Milan Bisevac, Mladen Krstajic - Igor Duljaj (66-Ivan Ergic), Nenad Kovacevic, Dejan Stankovic, Aleksandar Trisovic (60-Danko Lazovic) - Marko Pantelic (82-Ognjen Koroman), Nikola Zigic.

Polska - Wojciech Kowalewski - Paweł Golański (70 - Marcin Wasilewski), Mariusz Jop, Jacek Bąk, Michał Żewłakow - Ireneusz Jeleń (74 - Jakub Błaszczykowski), Mariusz Lewandowski, Arkadiusz Radomski, Jacek Krzynówek - Maciej Żurawski, Radosław Matusiak.

Bramki - Radosław Matusiak (30 minuta) i Danko Lazovic (71 minuta)

Sędzia - Graham Poll ( Anglia)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.