Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

571 miejsce

Kolejny pies w niewyobrażalnym cierpieniu!

Jak zawsze zawinił człowiek. Sunia wrzucona do rzeki z przywiązanymi do szyi kamieniami.

Sunia tuż po wyłowieniu z rzeki / Fot. Magda S.Sunię wyłowiła z rzeki Wieprz młodzież, która wybrała się na spływ kajakowy w okolice miejscowości Blizocin (woj. lubelskie). W pewnym momencie wycieczki zobaczyli, że znad wody wystaje głowa jakiegoś zwierzęcia. Kiedy podpłynęli bliżej - okazało się, że to głowa psa! Pies nie mógł ani płynąć ani wydostać się całkiem nad powierzchnie wody. Topił się. Pomimo strachu przed obcym zwierzęciem - chłopcy postanowili mu pomóc. Okazało się, że szyja suni jest kilkakrotnie obwiązana sznurem, do którego końca, gdzieś na dnie rzeki, przywiązany jest obciążony worek...

Chłopcy odcięli ciężki worek i wyciągnęli suczkę na brzeg. Ta przerażona leżała na słońcu i nie była w stanie się ruszyć. Wtedy okazało się, że sunia jest bardzo wychudzona i praktycznie łysa! Jej skóra była mocno zrogowaciała, popękana, krwawiąca...

Kiedy poproszono nas o pomoc suni - nie mogliśmy odmówić! Mimo, że był już wieczór - ruszyliśmy w trasę, aby jak najszybciej zabrać suczkę do lekarza. Na miejsce dotarliśmy grubo po północy. Na szczęście w wiosce znaleźli się ludzie, którzy zgodzili się przetrzymać suczkę na swoim podwórku do czasu naszego przyjazdu - nawet późno w nocy.

Jako doświadczone osoby od lat interweniujące w przypadkach znęcania nad zwierzętami - widzieliśmy już wiele. Ale widok suni, którą roboczo nazwaliśmy Linka - przeraził nas i zaszokował. Cała jej mordka to wielka boląca i wciąż pękająca rana. Skóra jest mocno zmieniona, gruba i boląca od stanu zapalnego. Podobnie łapy, klatka piersiowa czy brzuszek...
Każda początkowa próba dotknięcia Linki kończyła się histerycznym piskiem i wyciem z bólu.
Jednak zza krwawiącej i zupełnie pozbawionej sierści mordki patrzyły na nas przerażone aczkolwiek pełne nadziei oczy szczenięcia nierozumiejącego sytuacji i czekającego na pomoc.

Do kliniki w Warszawie dotarliśmy około 3 rano. Tak jak przypuszczaliśmy - Linka cierpi na nużycę, czyli chorobę której przyczyną jest brak odporności a polegającą na inwazji pasożytów. U Linki choroba musi trwać już dłuższy czas. Poza tym sunia jest wychudzona i ogólnej nienajlepszej kondycji. Waży tylko 7 kg.

Linkę czeka długotrwałe leczenie, na razie dostała leki, ale zostanie jeszcze zbadana przez dermatologa. Na dniach okaże się, czy reaguje na kurację - do tej pory musi zostać w szpitaliku.

Kto i dlaczego chciał pozbyć się suczki? Domyślamy się, że przyczyną próby utopienia Linki była jej choroba - a raczej brak chęci jej leczenia... nie odpuścimy i postaramy się odnaleźć i ukarać sprawcę!

Pamiętajcie, że jesteśmy niezależną grupą interwencyjną, która utrzymuje się WYŁĄCZNIE z darowizn. Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę umożliwiająca nam opiekę nad podopiecznymi, dalsze interwencje i kontrole targów zwierząt rzeźnych. Abyśmy mogli reagować w takich przypadkach potrzebujemy pieniędzy.

Odwiedźcie nas na Facebooku :) Viva! Interwencje

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.