Facebook Google+ Twitter

Kółko i krzyżyk

Tłumy witające Papieża w 1979 roku pokazały wierzącym, jaką stanowią siłę. Demonstracja przeciwko krzyżowi pod Pałacem Prezydenckim pokazała siłę niewierzących. Na razie to siła anarchistyczna i nastawiona na zabawę.

Warszawskie Krakowskie Przedmieście zawsze przyciągało ludzi nieszablonowych. Jednak Dziad z Brodą i Transwestyta w Kapeluszu wypadają dziś blado na tle scen, które rozgrywają się pod krzyżem każdego dnia.

"Gdzie jest krzyż? Gdzie jest krzyż?", skanduje tłum obserwuje, jak dyrygujący zabawą młody przebieraniec okręca dookoła ochotnika z zawiązanym oczami. "Gdzie jest krzyż?" Ochotnik wskazuje ręką właściwy kierunek. Brawa. Za chwilę w ruch idzie piłka plażowa. "Jest krzyż, jest impreza", głosi transparent, trzymany przez jednego z animatorów.

Obok mniej więcej równie liczne grono, ale znacznie starsze grono śpiewa pieśni maryjne. To obrońcy krzyża.

Już w dniu, kiedy kontrowersyjny krzyż miał zostać usunięty spod Pałacu Prezydenckiego, rzekomy tłum obrońców krzyża składał się w sporej części z komentujących sceptycznie gapiów. Co chwila wybuchały dyskusje pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami osławionego krucyfiksu. Krzyż zamienił Krakowskie Przedmieście w Hyde Park, gdzie każdy znajdzie od ręki partnera do dyskusji. Okazało się, że z katolicyzmem w wersji Radia Maryja można dyskutować. Co więcej, coraz mocniej ujawnia się pokolenie, które nie boi się dyskusji. Nie boi się również publicznie wyśmiewać fanatyzmu.

Na Krakowskim Przedmieściu panuje atmosfera Monty Pythona, Gombrowicza i Mardi Gras. Pod krzyżem śpiewa Elvis, maszerują szturmowcy z Gwiezdnych Wojen, na balkonie nieczynnego Hotelu Europejskiego pojawia się odpowiednio oświetlony papież i błogosławi. Obok krzyża pojawiają się ukrzyżowane maskotki. Nad wszystkim podskakują piłki plażowe.

Mamy do czynienia z karnawałem nie-katolików. Nagle okazuje się, że nie muszą wstydliwie chować się po kątach. To już nie odizolowane jednostki. To tłum, chętnie wchodzący ze sobą w interakcje. Na razie potrafi tylko razem się bawić. Jednak poznał swoją liczebność i siłę. Ten tłum może nadać charakter Polsce..

Obrazem dwóch grup na Krakowskim: starej maryjnej i młodej zabawowej utkwił mi pamięci jako symbol.



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Ludzi broniących krzyża katolicyzm też w ogóle nie interesuje, a zarówno oni, jak i roześmiane grupki, w statystykach kościelnych i państwowych występują jako katolicy. Co najwyżej katolicyzm jest ich bronią, przeciwko której niewygodnie jest występować władzy. Paradoksalnie dzięki takim roześmianym grupkom może się to kiedyś zmieni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, zapewne każdy widzi to, co chce widzieć, prawda jest w oku patrzącego itd., jednak gdyby Pan tam był, jak ja, może odniósłby się Pan do faktów. Ludzie grający w piłkę pod krzyżem i tworzący spontaniczne roześmiane grupki cieszą się, że wreszcie nie są sami. Tam jest poczucie wspólnoty tych, których katolicyzm nie interesuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 19.08.2010 17:43

Pisze Pani o obrońcach krzyża stanowiącego dwie sosnowe deski zbite w jego kształcie. Nazywa ten krzyż "osławiony krucyfiks". Jest to dla mnie duże nadużycie i nadinterpretacja, wobec których protestuję. Znaczenie krucyfiksu jest zupełnie inne - na nim jest figurka ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Tego symbolu nie ma na krzyżu "placowym".
Pytanie do pani, która nazywa ludzi "obrońcami krzyża". Przed czym lub przed kim ci ludzie bronią krzyża? Minęło tyle czasu, a ja do dzisiaj nie mogę pojąć roli tych ludzi. Czy ktoś płaci im za tę obronę, czy raczej robią to w czynie społecznym?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ratomirze, czy wg. Ciebie, tablica nie powinna być poświęcona i bez krzyża? Raczej to w Polsce niemożliwe, porzynajmniej tak mi się wydaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jagodo, nie - nie byłem, bo nie popieram wybryków ani jednej grupy, ani drugiej. Ale bardziej ta druga (obrońców krzyża), 'plując' na księży i wyzywając ich od esbeków, wydaje mi się dużo mniej 'katolicka", jeżeli w ogóle można ją taką nazwać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powinno się obok tego krzyża postawić inne symbole wyznaniowe, innych systemów... Może wówczas ukazałoby to paradoks podobny do wieszania krzyży w instytucjach publicznych. Czy to, że na tablicy (z symboli) znalazł się jedynie krzyż (i tablica owa została poświęcona jedynie przez kapłana katolickiego) ma dowodzić, że wszystkie te tragicznie zmarłe w katastrofie ofiary były wyznania katolickiego? Szczerze śmiem wątpić... Szczególnie że zgodnie z Art. 53 Konstytucji RP "Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania". Tym bardziej więc takie odgórne podciąganie wszystkich pod jedną kreskę, w pewien sposób zawłaszczanie tragedia narodowej dla własnych celów, bynajmniej nie wzbudza mojego szacunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, czy był Pan na miejscu? Obserwowałam zachowania dość obrazoburcze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Mamy do czynienia z karnawałem nie-katolików. Nagle okazuje się, że nie muszą wstydliwie chować się po kątach. To już nie odizolowane jednostki. To tłum, chętnie wchodzący ze sobą w interakcje. Na razie potrafi tylko razem się bawić. Jednak poznał swoją liczebność i siłę. Ten tłum może nadać charakter Polsce."

Skąd wniosek, że to "nie-katolicy"??? Duża część z nich na pewno byłą praktykującymi katolikami, których po prostu denerwował krzyż w miejscu, gdzie nie powinno go być z racji świeckości państwa. Też jestem katolikiem, a krzyża nie bronię. Nie wszystko jest czarno-białe.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.