Facebook Google+ Twitter

Kołobrzeg: Atrakcje sanatoryjnego życia

Miałam napisać o atrakcjach sanatoryjnego życia, ale wyszedł mi „paszkwil” na „słomianych wdowców”. A przecież sanatorium, poza zabiegami leczniczymi, to spacery, poznawanie nowych miejscowości, lokalnej historii i zwyczajów.

Kołobrzeg to miasto i gmina w województwie Zachodniopomorskim położone u ujścia rzeki Parsęty, przy którym funkcjonuje port handlowy, pasażerski, rybacki, jachtowy. Miasto liczy sobie ok. 45 tys. mieszkańców, ale w okresie sezonu odwiedza go ok. 250 - 300 tys. osób, z tego 36 procent to goście zagraniczni. W okresie letnim odbywa się tu wiele koncertów w pięknej Hali Milenium (byłam tam na koncercie z okazji WOŚP), czy w parkowym amfiteatrze.

Kołobrzeg to duże kąpielisko morskie a przede wszystkim uzdrowisko. W mieście i okolicach występują źródła wody mineralnej, solanki i złoże borowiny. Ze względu na specyficzny mikroklimat, leczone są tu choroby dróg oddechowych, krążenia, choroby stawów. W mieście jest wiele domów sanatoryjnych, SPA, hoteli, parków, szlaków turystycznych, budowli zabytkowych, promenada nadmorska i molo (z drewnianym podestem).

Miasto dba o turystów i kuracjuszy, starając się im uatrakcyjnić pobyt w Kołobrzegu. Taką dodatkową atrakcją ma być udostępnienie spacerowiczom (po wyrównaniu podłoża i zamontowaniu barierek) portowych falochronów na drugie molo. Taką niezamierzoną atrakcją turystyczną, jest też możliwość obserwacji siły morskiego sztormu i wyskakujących pali, z wykonanych ostatnio wadliwie ostróg na kołobrzeskiej plaży. A przede wszystkim szukanie po sztormie w wodorostach na plaży, bursztynów.

Kołobrzeskie życie spacerowe, koncentruje się na promenadzie, którą można dojść z jednej strony do portu i urokliwej latarni morskiej, z drugiej strony do sanatorium, hotelu i SPA „Arka” z obrotową kawiarnią panoramiczną na XI piętrze – Eleven Club, gdzie rozkoszować można się nie tylko aromatyczną kawą, ale również pięknem Bałtyku w całej okazałości. Spaceruje się także po plaży i na molo, zwiedza Stare Miasto i zabytki Kołobrzegu, m/in: Bazylikę katedralną, plac ratuszowy itp.

Teraz w zimie jedną z atrakcji dla kuracjuszy są spacery po plaży i dokarmianie łabędzi, alk i mew, które jedzą dosłownie „z ręki”. Kulinarną atrakcją jest wypad na smażoną rybkę. Przebojem wieczornych dansingów jest piosenka Disco Polo: Żono moja, serce moje, Nie ma takich, jak my dwoje”. Przebojem zabiegów leczniczych, basen solankowy i jest masaż klasyczny. Jednak ja nie wspominam masażu dobrze, bo dostałam alergię na stosowany przez masażystę olejek (nie wiem co on stosował) i na całych plecach dostałam zapalenie skóry.

Jak widać atrakcje uzdrowiskowego życia, mogą być odbierane pozytywnie i negatywnie.
Latarnia morska w Kołobrzegu / Fot. Elżbieta SadowskaKoncert z okazji WOŚP / Fot. Elżbieta SadowskaStatek wycieczkowy Viking / Fot. Elżbieta SadowskaKarmienie ptaków / Fot. Elżbieta SadowskaKołobrzeski Ratusz / Fot. Elżbieta SadowskaBazylika Katedralna w Kołobrzegu / Fot. Elżbieta SadowskaW tle falochrony portowe, które maja pełnić funkcję drugiego mola dla spacerowiczów. / Fot. Elżbieta Sadowska


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Bary baryk
  • Bary baryk
  • 20.02.2012 20:41

Dodam,że w moim życiu widziałem wiele(opłynąłem świat kilkanaście razy)Nie od parady ktoś powiedział:Tam gdzie chleb drogi tam dupa tania.Jesteśmy ulepieni z tej samej gliny co murzyni,cyganie,demoludy i oczywiście daleko nam do Europy.Pozdrawiam wszystkie"kuracjuszki"chore na celulit mózgu-zdrowia,bo na rozum za póżno..

Komentarz został ukrytyrozwiń
Bary baryk
  • Bary baryk
  • 20.02.2012 20:26

Wreszcie łagodne spojżenie na sanatoryjne zycie.Marzyłem o sanatorium,lecz po wizycie u mojej małżonki,która "leczy"się w Bałtyku,minęła moja ochota na podobną kurację Z niesmakiem opuściłem prostackie,sanatoryjne środowisko,które nie potrafi poważnie zająć się poprawą własnego zdrowia.Wieczorki taneczne to magnes przyciągający nie tylko pary gości hotelowych,pragnące kulturalnie potańczyć.Powszechne są "końskie"zaloty z obu stron,obmacywanie pośladków,ślinienie się,zataczanie poalkoholowe itp.Wszystko za obopólną zgodą.Mam pewność,że dla bardzo wielu,przedpołudniowe zabiegi to leczenie kaca fizycznego i moralnego.Nieporozumieniem jest nazywanie takich miejsc uzdrowiskiem,jest to otwarte"rykowisko",pełne przedwojennych łań i jeleni pobudzonych niebieskimi tabletkami.Atrakcje turystyczne i zabiegi są dla mniejszości,która ma dobrze poukładane "pod sufitem",cała reszta dla prostaczków kręcących lody miejscowemu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten paszkwil, to zatwierdzony później? artykuł: "Kołobrzeg: Sanatoryjne życie"

Komentarz został ukrytyrozwiń
MAZUR
  • MAZUR
  • 03.02.2012 22:35

Twarde marynarskie życie. Po to się tam jeżdzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.