
Podczas wycieczek z mamą i tatą, Kolorek odkrywa Łódź, dociera w warte odwiedzenia miejsca, obserwuje, jak ciekawym i pełnym niespodzianek jest miastem, ciesząc się przy tym i dobrze bawiąc. Wrażeniami z wycieczek dzieli się na swoim blogu. Jego pomysłodawcami są Justyna Tomaszewska i Jarosław Bożyk (mama i tata Kolorka). By dowiedzieć się więcej, postanowiłem zamienić parę słów z Justyną.
Marek Jurkiewicz: Blog "Kolorek z Łodzi" skierowany jest do najmłodszych internautów. W jaki sposób staracie się do nich dotrzeć?Justyna Tomaszewska - Ja to sobie wyobrażam bardziej tak, że nasz blog trafia do młodych, trzydziesto-, czterdziestoletnich rodziców i jak taka mama czy tata siedzi sobie
na Facebooku, czy szuka czegoś w necie, to być może trafi na Kolorka, zawoła dziecko i razem obejrzą, a potem pójdą na spacer po Łodzi. Syn znajomych codziennie każe tacie wchodzić na blog, sprawdzić czy Kolorek coś napisał! Gdyby chociaż jedna rodzina dzięki temu ruszyła na spacer po Łodzi to już jest sukces. Poza tym często dzieci są w necie lepiej rozeznane od nas.
Skąd się wziął tak oryginalny pomysł?Jeżdżę do jednego z przedszkoli i opowiadam dzieciakom o Łodzi. Najstarsze dziecko ma 5 lat. Poznały już historię o początkach Łodzi, rysowaliśmy herby, potem były zajęcia o tramwajach i każde malowało kolorowy tramwaj. Budowaliśmy też z klocków Piotrkowską. Pewnego dnia pożyczyłam sobie przedszkolnego lwa, wzięłam go na wycieczkę do Manufaktury i pałacu Poznańskiego [Izraela Poznańskiego - przyp. red.]. Zdjęcia do tej wycieczki robiłam z Jarkiem Bożykiem. Reakcja dzieci była niesamowita, cieszyły się bardzo: o, nasz lew, a tu pałac! Wtedy wpadliśmy na pomysł stworzenia blogu, by w podobny sposób dotrzeć do innych dzieci. I tak poszło dalej. W tej chwili blog zobaczyło mnóstwo osób z całego świata: USA, Kanada, Iran...
A sam stworek skąd się wziął? To nie jest żaden lew czy małpka, ani ptaszek wykluwający się z jajka.To był styczeń, musieliśmy poczekać na pogodę i poszukać głównego bohatera. Jak zobaczyłam kolorka to się zakochałam od pierwszego wejrzenia!
Gdzie go "złowiłaś"?Tajemnica
Kolorek "zabiera" dzieci nie tylko w kolorowa miejsca. Czy jest w ich oczach wiarygodny, gdy mówi im o tym, że coś jest piękne, podczas gdy to miejsce jest w strasznym stanie? Na przykład Stary Rynek, który rozpada się w oczach. Dziecko patrzy na świat w uproszczony sposób, nie zwróci uwagi na styl i detale architektoniczne, widzi po prostu, że jest albo ładnie i kolorowo albo brudno i brzydko. A tu pluszak im mówi, że tak tu pięknie.Trudno powiedzieć, dzieciom podobają się zupełnie inne rzeczy, niż dorosłym. Często to co nam się wydaje nudne i nieciekawe, im się podoba, a to co nas powala dla nich jest nudne. Koleżanka [z PTTK - przyp. red.] miała przypadek, że na wycieczce po Starym Mieście mówiła, ze Łódź ma 588 lat, a u dzieci zero reakcji, a przy pętli tramwajowej, która ma lat 50 padły, że taka stara.
A jakie plany ma Kolorek?Kolorek ma zaplanowane 52 wycieczki. Te wycieczki to tylko miejsca, muzea, parki, nie wliczamy w to "akcji specjalnych".
A są takie?- Na przykład
cebulice,
pokaz aut w Manufakturze albo udział w akcji "
Zrób zdjęcie z Rżewskim". W Dzień Dziecka najmłodsi łodzianie będą mogli uczestniczyć w spacerze z Kolorkiem.