Facebook Google+ Twitter

Kolorujmy świat. Na żółto i na niebiesko!

  • Anna Kot
  • Data dodania: 2008-09-20 12:19

Nadchodzą dni jakże wygodne dla mentalności Polaków - parszywa jesień, potęgująca tzw. "niechciejstwo". Uff, przez kilka najbliższych miesięcy nie będziemy musieli tłumaczyć się z niezadowolonej miny, rozdrażnienia i złego dnia.

Że generalnie Polacy urodzonymi optymistami nie są - to wiemy. Że nie emanują radością na ulicach, w autobusie i przy okienku na poczcie - to też. Ale czy wiemy skąd się to bierze?

Cieszyć się? Z czego? Przecież jest jesień


Fenomen jesiennych depresji wywołuje we mnie uśmiech. Mądrzy ludzie z całego świata trzymają się jednej wersji - jesienią brakuje nam światła słonecznego, wskutek czego obniża się w mózgu poziom neuroprzekaźników warunkujących dobre samopoczucie (takich, jak np. serotonina). A skoro tak mówią mądrzy ludzie, to tak musi być. No cóż, ja mam na to własną teorię.

Szarości, a kysz! / Fot. Anna KotSzczęście, zadowolenie, radość to uczucia wywoływane milionem czynników. Pocałunkiem ukochanej osoby na dzień dobry, telefonem od lub do przyjaciela, spacerem z psem, włączeniem ulubionej muzyki, oglądnięciem fajnej komedii, wyrwaniem się z domu, zjedzeniem czegoś pysznego. A mimo wszystko jesteśmy przygnębieni, bo: tyle jest do posprzątania, znowu nie można się było wyspać, herbata była jakaś niedobra, tramwaj się spóźnia, padła bateria w telefonie, no i oczywiście ten deszcz! I tutaj widzę jakiś niewyjaśniony paradoks - z najdrobniejszych miłych rzeczy nie potrafimy się cieszyć, ale najdrobniejsze niemiłe są w stanie zepsuć nasz humor. Gdzie tu logika?

W tym momencie, ku naszej uldze, pojawia się jesień (to wszystko jej wina!) i uczeni jak jeden mąż trajkotający o braku światła słonecznego. Hura! Wreszcie każde nasze burknięcie na mamę, brata, współpracownika i kolegę możemy już śmiało wytłumaczyć spadkiem serotoniny!

Brak nam światła, ratunku, brak nam światła!


Tak sobie obserwuję to zjawisko od kliku ładnych jesieni i zim, i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że naukowcy, psycholodzy i media poniekąd sami nakręcają taką sytuację. Usprawiedliwianie złych nastrojów hormonami zakończyłam gdzieś na etapie późnego gimnazjum, a oni nadal to robią. Dlaczego wmawia się nam, że nie jesteśmy w stanie w pełni kontrolować kiedy, za co, i na kogo się wydzieramy, kłócimy i robimy innym przykrość? To jedynie wygodna wymówka na nasze nieuprzejmości, wynikające z wielu przyczyn. Kłócimy się przecież także wiosną i latem, kłócimy się bo mamy inne zdania, kłócimy się bo ktoś nas czymś zdenerwował, kłócimy się bo coś poszło nie po naszej myśli, ale do licha nie dlatego, że nie ma słońca!

Ale jak możemy myśleć inaczej, skoro siadamy wieczorem przed telewizorem czy nad gazetą i czytamy, że to tak zawsze jest, że zbliżają się jesienne depresje, że to normalne. A któż chciałby odstawać od normy. Wszyscy chodzą naburmuszeni, więc do kogo i po co się uśmiechać. Wszyscy mają czarne parasole, więc może taka moda, więc może głupio wypuszczać się z zielonym.

Nie daj się


Dalej czytamy, że musimy ustrzec się przed tym fatalnym nastrojem, trzeba więc odciąć się od złej pogody, usiąść pod kocem, koniecznie w świetle, z kubkiem gorącej herbaty i z dobrą książką. No i tak siedzimy na tym fotelu, opatuleni pledem, przy lampce albo przy kominku. Bo jest ciepło, jasno i sucho, a to gwarancja dobrego humoru jesienią. A tak naprawdę w ten sposób tylko bardziej wpędzamy się w melancholię, prowokujemy wspomnienia i nostalgię. Problem tkwi przecież głębiej. Tkwi w naszych głowach, i ja dalej uważam, że pora roku nie ma z tym absolutnie nic wspólnego. Nie dajmy się zmanipulować mądrym głowom twierdzącym uparcie, że to najzwyklejsza, wręcz nieunikniona sprawa na świecie. Bo jak widać, jesteśmy na to podatni. Wierzymy, że jesienna depresja musi się pojawić, więc nieświadomie sami ją tworzymy. Coś jak samospełniająca się przepowiednia.

I czekam z narastającą niecierpliwością na taki artykuł w jakiejś gazecie, który będzie można oprawić i porozwieszać na przystankach, słupach, blokach i bilbordach. Artykuł, w którym jako lek na jesienną chandrę zaproponowane będzie skakanie po kałużach w kolorowych kaloszach śpiewając deszczową piosenkę. Choć oczami wyobraźni już widzę ludzi kwitujących taki pomysł westchnięciem: "tak, a później choruj"...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

+ Z jesienią jest ponoć jak z piękną kobietą. Najpierw się chmurzy, potem czerwieni i złoci, aby w końcu urodą olśniewać. Taka jest właśnie jesień.
Ale jesień też pierwsza odkrywa w nas zmęczenie latem, chodzeniem po górach, kąpielą w jeziorze, podróżą daleką i wszystkim tym po trochu. Ona szumem wiatru i liści szelestem przypomina nam, że pora odpocząć nieco pod chmurnym niebem, aby sił nabrać na zimowy sezon. Bo jesień jest takim uroczym przystankiem w biegu i chwilą wytchnienia przez tym, co nastąpi. Nie jest zatem jesień powodem do smutków i chandry, tylko chwilą odpowiednią na wspomnienia o lecie, chwilą na odkurzone letnie obrazy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

serdecznie dziękuję za opinie :)

Pani Stefanio jak najbardziej się z Panią zgadzam, i mogę tylko dodać, że mam nadzieję na takie czasy, kiedy to optymiści będą głośniejsi ;))
pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.09.2008 17:09

fajny tekst, i tak odrazu... pozytywniej! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.09.2008 14:24

+ jak najbardziej zasłużony!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst!
Aniu, są osoby które potrafią cieszyć się drobiazgami; a z mniej miłych sytuacji wyłuskiwać pozytywne elementy.
Optymistów nie jest mało, nawet jesień pogodnie przeżywają; głośniejsi są malkontenci. Ale oni tak już mają. :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za optymizm, lubię takie podejście do życia :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst :D nie dajmy się melancholii i chorobie też nie ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.