Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Styl życia > Podróże > "Kolumbijski Labirynt" - w strefie śmierci

Pozycja materiału w rankingach:

31641 miejsce

Dział: Podróże

Ocena: 36pkt

Oceń:

"Kolumbijski Labirynt" - w strefie śmierci


Kolumbia to kraj, który ogromne zyski czerpie z handlu narkotykami. Tam, gdzie są ogromne, nielegalne pieniądze, tam są morderstwa, terror. Rozmawiamy z Łukaszem Czeszumskim - dziennikarzem, współpracującym z tygodnikiem "Polityka", twórcą serii reportaży o wojnie narkotykowej, terrorze w najniebezpieczniejszych regionach na globie.

Łukasz Czeszumski / Fot. archiwum ŁCOdwiedzasz najniebezpieczniejsze strefy świata: Iran, Afganistan, Boliwia, Kolumbia. Po lekturze Twoich reportaży odnosi się wrażenie, że ostatni z wymienionych krajów działa na Ciebie jak magnes. Czy tak jest w rzeczywistości?
- W każdym z krajów, które wymieniłeś sytuacja i stopień zagrożenia jest inny. Według ostatnich danych najgroźniejsze miasto świata ostatniego roku to Ciudad Juarez w Meksyku, gdzie ma miejsce kilkadziesiąt morderstw dziennie. Jednocześnie Meksyk to popularny kierunek dla turystów, którzy mogą tam przylecieć i odlecieć, nawet nie mając większego pojęcia o rozmiarach mającej w tym kraju miejsce przemocy i bezprawia. Z wymienionych przez ciebie - Iran to reżim, a reżimy, jeśli już nas do nich wpuszczą, są bezpieczne, bo władza trzyma tam wszystko pod ścisłą kontrolą. Boliwia to z kolei typowy ubogi kraj trzeciego świata, są tam zagrożenia kryminalne, ale nie toczy się tam wojna. W Boliwii bywałem kilka razy w miejscach „bezprawia” - np. dżunglach północnego Santa Cruz, w których życie wygląda jak na dzikim zachodzie, wszyscy jeżdżą konno i z bronią u boku. Bywałem też kilka razy w Chapare, rejonie produkcji kokainy. Tam trzeba być ostrożnym, bo każdy gringo, który wdepnie w sprawy producentów narkotyków, od razu staje się celem. Pisałem reportaż o kokainie i przekonałem dowódcę policji antynarkotykowej, aby pozwolił mi iść na patrol z jego ludźmi. To zapewniło mi bezpieczeństwo, bo nie wylądowałem w strefie sam, tylko w grupie dobrze uzbrojonych policjantów. Najgroźniejsze są kraje, w których toczą się wojny domowe. Ale nie można na to patrzeć tak, że na całym obszarze takiego kraju toczą się walki. To są zwykle izolowane prowincje. Podczas ostatniego pobytu w Peru odwiedziłem VRAE, tak się popularnie nazywa strefę gór i dżungli w środkowej części kraju. To rejon, w którym wciąż działają partyzanci Świetlistego Szlaku, masowo produkuje się kokainę, a władza państwowa nie dociera. Do Peru przybywają co roku miliony turystów, zwiedzają sobie Machu Picchu, oni nie wiedzą nawet, że istnieje coś takiego jak VRAE, że około 100 kilometrów od Machu Picchu jest już „strefa”, w której działają terroryści. Ale Peru to jeszcze nic. W Brazylii w Rio de Janeiro tuż obok normalnych dzielnic są favele, w których jedyną władzą są kartele narkotykowe. Ludzie karteli chodzą tam po ulicach, uzbrojeni w broń maszynową. Na dole, kilometr dalej, jest normalne miasto i jego codzienne życie. Ale nikt nie powie, że Brazylia to kraj wojny. Mało osób wie, że każdego dnia w strzelaninach w Brazylii ginie średnio od 100 do 200 osób.

A Kolumbia?
- Jeśli chodzi o Kolumbię, fascynowała mnie zawsze jej różnorodność, jej kontrasty. Rand Corporation wydało kiedyś polityczny raport o sytuacji w Kolumbii, jego tytuł brzmiał „Kolumbijski Labirynt”. To jest właśnie właściwe słowo - labirynt. Kraj, którego sytuacja i konflikt jest bardzo skomplikowany, a jego problemy złożone. Każdy pobyt tam to kolejna lekcja. Dla reportera Kolumbia to raj tematów - tam każda pierwsza lepsza historia jest jak scenariusz filmu sensacyjnego. Dlatego tak chętnie tam wracam. Zawsze zostaje mi coś nowego do zrobienia w Kolumbii.
 / Fot. Bartosz Zieliński  / Fot. archiwum ŁC  / Fot. archiwum ŁC  / Fot. archiwum ŁC
Michał Mazik OFFline profil autora

Autor: Michał Mazik

Napisz do autora

Artykuły (148) Galerie (11) Średnia ocen (4.60)

Wiek: 28 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska

O mnie: dziennikarz, literat, zwolennik inicjatywy W24

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 20

Sortuj komentarze:

Mariusz Orłowski 08.03.2010 18:20

Ocena: Ocena pozytywna 54 Ocena negatywna 49

Michał Mazik - z pełnym powodzeniem ukrywa pan swoją inteligencję; nie pisałem ani co się musi, ani żeby zamieszczać wypowiedzi polityków, ani robić inne bzdety przed którymi się pan broni. W wywiadzie pan zadaje konkretne pytania niby specjaliście, a pana rozmówca podaje konkretne dane, nazwy, liczby i wydaje oceny, i jak się ten dialog przedstawia pod względem merytorycznym to właśnie powyżej napisałem. Tak jak pan i pana rozmówca ma prawo pisać o rzeczach o których nie ma pojęcia, tak i ja mam prawo pisać o tym że nie macie pojęcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lukasz Czeszumski 08.03.2010 09:26

Ocena: Ocena pozytywna 55 Ocena negatywna 51

Dokladnie...
Podaje linka do strony Andrzeja wzmiankowanej wczesniej - http://www.muszynski-travels.com/ i szczegolnie godny uwagi tekst:
http://www.muszynski-travels.com/pdf/bestia.pdf

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Mazik 08.03.2010 08:37

Ocena: Ocena pozytywna 50 Ocena negatywna 53

Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale zrób coś bez nich. Afryka? Na pewno będzie ciekawie - niezwykle zróżnicowany kontynent.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lukasz Czeszumski 08.03.2010 08:22

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 45

Zgadza sie Pablo, chodzi o statystyki krajow w ktorych nie tocza sie wojny. Dlaczego prowadzi sie takie statsy osobno - bo bardzo trudno dotrzec do miarodajnych danych w krajach wojny, gdzie poza tym wystepuja zaostrzenia. Czy Kabul, Bagdad, czy Mogadiszu - tu sie dane wciaz zmieniaja a kto policzy ofiary w takim Mogadiszu. Trzeba pamietac, ze statystyki liczy sie tez nie na samo miasto, a na liczbe zabojstw na 100 tys mieszkancow na rok. Dlatego czesto wg liczb miasteczka mniejsze maja wskaznik wyzszy, niz wielkie stolice. Pare lat temu malutka kolumbijska wioska Uraba miala wskaznik bliski 1000 i byla najgrozniejszym "miastem" swiata, tyle ze nie trafila do statystyk bo zeby do nich trafic osada musi miec chyba cos ze 100 tys mieszkancow minimum. Takie liczbowe lamiglowki, z ktorych rozne dziwne rzeczy wychodza.
Kurde nawet nie wiesz jak bardzo bym chcial zabrac sie wreszcie za Afryke. Niestety trzeba na to zarobic, a mam tylko jednego sponsora na dodatek co chwile calkowicie splukanego - siebie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Zguda 08.03.2010 02:25

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 68

Jeszcze chcialbym polecic dla miłosnikow dobrego reportazu osobe Andrzeja Muszynskiego, zreszta na stronie Lukasza w dziale linki znajdziecie odnosnik.Takze swietne artykuły.

tranquilopablo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Zguda 08.03.2010 02:21

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 57

Ciekawy wywiad,zreszta niczego innego sie nie spodziewalem .Ostatnio Lukasz na pewnym forum wspominal Caracas jako o drugim najniebezpieczniejszym miescie i tak sobie podswiadomie zalozylem ze palme pierwszenstwa okupuje wciaz Bagdad, ale ten chyba tak zle czasy jak podczas konfliktu ma za soba.Wiedzialem ze w Ciudad jest niewesolo ,ale ze statystycznie najwiecej zabojstw to tego nie.Jesli bys Lukasz gdzies miał "na wierzchu" linka do najnowszych statystyk to chetnie zobacze.
Do wypowiedzi M.Orłowskiego nie chce sie ustosunkowywac az nadto , jako ze ze moja wiedza jest czysto teoretyczna (mysle ze zainteresowanego takze), ale pozwole sobie wyrazic brak poparcia dla tejze oceny powyzszego artykułu.System amerykanski nie jest doskonały,mysle ze daleko mu do tego ,ale prosze zauwazyc ze to nie obywatele amerykanscy probuja/owali uciekac na Kube , tylko na odwrot.Mysle ze podobnie jest w przypadku Wenezueli.Ponadto uwazam ze gdyby nie ropa to Wenezuelczycy niekoniecznie mieli by watpliwa przyjemnosc, ogladania tak czesto goscia w czerwonej koszuli w swoich odbiornikach TV, przez tyle lat.
Co do reportazy to chetnie poczytalbym takze cos rzeczowego z Afryki np.Kongo ,system wydobywczy w Nigerii ,czy cos o konflikcie w Burundi ,bo czuje deficyt na ta tematyke, wiec moze kiedys Lukasz i tam sie zjawi D. No chyba ze Pan Orłowski uraczy nas kiedys ciekawym artykułem na ten temat, wszak na brak odwagi na łamach internetu nie moze narzekac,ale czy to wystarczy aby gdzies ruszyc z reporterka w swiat to niekoniecznie.

tranquilopablo

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lukasz Czeszumski 07.03.2010 18:59

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 55

Panie Orlowski, pewnie wolalby pan wywiad ze swoimi idolami w stylu wymienionych przez siebie Fidela lub Chaveza. Proponuje dodac jeszcze Lukaszenke i Kadafiego do tej galerii wzorcowych "sumien swiata". Aby sie takie dzielo ukazalo, musialby Pan jednak ruszyc tylek troche dalej. Na razie widzimy tylko panska sprawnosc w obrzucaniu blotem. Siasc przed komputerem i pluc na innych kazdy leszcz potrafi. Skad pochodzi Panska wiedza o polityce, narkotykach i problemach Ameryki Lacinskiej - z ksiazek "Che" i wlasnych przemyslen? Bo ja tam wszedzie bylem i do tego co wiem, docieralem w setkach wywiadow z osobami z rozmaitych stron konfliktow. Jakby wczytal sie Pan w moje teksty to wiedzialby, ze nie przedstawiam proamerykanskiego punktu widzenia i nie zapominam, gdzie narkotyki sa skupowane (dosc wyraznie opowiada o tym np. reportaz ktory ukaze sie za jakis czas w Polityce).

Naprawde sadzi Pan, ze kreuje sie na "gwiazdę"?! Takie myslenie to chyba Panski wyraz wlasnych kompleksow...

Owszem, odwiedzilem pare krajow, poswiecilem podrozom i poszukiwaniu przygod kawalek zycia - wykonywalem reportaze glownie dla wlasnej pasji i przyjemnosci (bo na pewno nie dla pieniedzy) - to wszystko prawda i tak napisalem na mojej stronie www. Po prostu przedstawiam siebie i moje fascynacje, moja droge zyciowa i doswiadczenia. Moja motywacje i to, co robilem. Nie chwale sie zadna nadmierna odwaga ani innymi dziwnymi cechami co Pan mi zarzuca - pisze co przezylem a nie jaki to ja jestem niby wspanialy. Uwazam sie za zwyklego goscia o dosc specyficznym stylu zycia - i tyle. Nie dorastam do piet ludziom, ktorych podziwiam w roznych dziedzinach i swietnie zdaje sobie z tego sprawe. Nie dokonalem w zyciu niczego bohaterskiego i niczego takiego o sobie nie sadze. Przezylem za to troche ciekawych wydarzen i lubie o tym opowiadac czy pisac. Z jakis powodow czasem rozni internetowi frustraci lubia wylewac na mnie swoje pomyje, ale coz mam na to poradzic - "psy szczekaja, karawana jedzie dalej"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Mazik 07.03.2010 16:37

Ocena: Ocena pozytywna 56 Ocena negatywna 42

Słuchać nie będą, bo nie muszą w wywiadzie. Rozmówca ma prawo wypowiadać się na dane tematy, szczególnie jeśli w danej dziedzinie pracuje. Jeśli tekst o Kolumbii miałby zawierać wypowiedzi polityków, mieszkańców Kolumbii, ekspertów,itp. to Panie Orłowski to już jest reportaż - całkowicie inny gatunek prasowy. Proszę nie mylić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Orłowski 07.03.2010 10:28

Ocena: Ocena pozytywna 47 Ocena negatywna 48

Odrażający etycznie i intelektualnie artykuł, zwłaszcza autorytarne wypowiedzi Łukasza Czeszumskiego. Ten pan rzuca konformistycznymi tendencyjnymi fałszywymi sloganami, uwidaczniając jedynie że nie ma pojęcia o miejscach które odwiedza, o narkotykach i o polityce. Ale nic dziwnego, skoro ten gość, kreujący się na twardziela rodem z hollywoodzkiego hitu, sam przyznaje na swojej stronie że: "Do reporterki pchnęły mnie żądza przygód i mocnych wrażeń". Więc facet pewnie woli doświadczać i odczuwać niż zdobywać informacje czy dochodzić prawdy, stąd jego wypowiedzi i reportaże to jedynie prozachodnia pochwała jego samego (tzw. szpan) - patrzcie gdzie to ja byłem, patrzcie jaki ja jestem odważny, itp. No i w tym samozachwycie zanika całkowicie zrozumienie miejsc które odwiedza, ich kultury czy historii. A merytorycznie sprawa przedstawia się tak, że statystycznie zła sytuacja narkotykowa jest jedynie w USA - dla przykładu, w tym najbardziej zdemoralizowanym kraju żyje z 5 % ludzkości, a w kraju tym mieszkańcy konsumują około 50 % światowej produkcji kokainy. Zaś co do produkcji narkotyków - będą produkowane dopóki będzie zapotrzebowanie, analogicznie jest z terroryzmem - zabijając handlarzy i niszcząc plantacje nie zlikwiduje się rynku narkotykowego, gdyż on się odbuduje, bo jest opłacalny, bo amerykańskie społeczeństwo narkotyki chętnie kupuje. I tak samo - zabijając bojowników arabskich pod hasłem "walki z terroryzmem", zamachów się nie powstrzyma, bo z uciskanych przez USA i Izrael narodów powstaną kolejni bojownicy, i kolejni, i kolejni, dopóki ich ziemie będą okupowane i wyzyskiwane przez Zachód. I jeszcze jedna istotna kwestia - USA prze na południe, niby wysyłając swe wojska do Meksyku czy Kolumbii aby walczyły tam z biznesem narkotykowym, a faktycznie aby uzyskać inne cele militarne, polityczne i ekonomiczne (np. pretekst do ustawienia swoich baz wojskowych). Mówi o tym Chugo Havez i Fidel Castro, których CIA próbowało wielokrotnie usunąć, i od władzy, i z tego świata. Tylko że jak widać po artykule, ani pan Czeszumski ani pan Mazik tych polityków słuchać nie będą, bo to przecież dyktatorzy, reżim, totalitaryzm, itd. jak im powiedzieli szczerzy politycy z USA (ci od afery Iran-Contras, Watergate, rozporkowej, od Guantanamo, desantu w Zatoce Świń, broni masowej zagłady w Iraku, itp. szczerych wyznań i akcji dla ratowania wolności, demokracji i amerykańskiego stylu życia).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Łukasz Mróz 07.03.2010 00:54

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 54

Świetny wywiad:) 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.