Pozycja materiału w rankingach:
Kolumbia to kraj, który ogromne zyski czerpie z handlu narkotykami. Tam, gdzie są ogromne, nielegalne pieniądze, tam są morderstwa, terror. Rozmawiamy z Łukaszem Czeszumskim - dziennikarzem, współpracującym z tygodnikiem "Polityka", twórcą serii reportaży o wojnie narkotykowej, terrorze w najniebezpieczniejszych regionach na globie.
Odwiedzasz najniebezpieczniejsze strefy świata: Iran, Afganistan, Boliwia, Kolumbia. Po lekturze Twoich reportaży odnosi się wrażenie, że ostatni z wymienionych krajów działa na Ciebie jak magnes. Czy tak jest w rzeczywistości?Zobacz także:
Artykuły
(148)
Galerie
(11)
Średnia ocen
(4.60)
Wiek: 28 | Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
O mnie: dziennikarz, literat, zwolennik inicjatywy W24
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mariusz Orłowski 08.03.2010 18:20
Michał Mazik - z pełnym powodzeniem ukrywa pan swoją inteligencję; nie pisałem ani co się musi, ani żeby zamieszczać wypowiedzi polityków, ani robić inne bzdety przed którymi się pan broni. W wywiadzie pan zadaje konkretne pytania niby specjaliście, a pana rozmówca podaje konkretne dane, nazwy, liczby i wydaje oceny, i jak się ten dialog przedstawia pod względem merytorycznym to właśnie powyżej napisałem. Tak jak pan i pana rozmówca ma prawo pisać o rzeczach o których nie ma pojęcia, tak i ja mam prawo pisać o tym że nie macie pojęcia.
Lukasz Czeszumski 08.03.2010 09:26
Dokladnie...
Podaje linka do strony Andrzeja wzmiankowanej wczesniej - http://www.muszynski-travels.com/ i szczegolnie godny uwagi tekst:
http://www.muszynski-travels.com/pdf/bestia.pdf
Michał Mazik 08.03.2010 08:37
Pieniądze niby szczęścia nie dają, ale zrób coś bez nich. Afryka? Na pewno będzie ciekawie - niezwykle zróżnicowany kontynent.
Lukasz Czeszumski 08.03.2010 08:22
Zgadza sie Pablo, chodzi o statystyki krajow w ktorych nie tocza sie wojny. Dlaczego prowadzi sie takie statsy osobno - bo bardzo trudno dotrzec do miarodajnych danych w krajach wojny, gdzie poza tym wystepuja zaostrzenia. Czy Kabul, Bagdad, czy Mogadiszu - tu sie dane wciaz zmieniaja a kto policzy ofiary w takim Mogadiszu. Trzeba pamietac, ze statystyki liczy sie tez nie na samo miasto, a na liczbe zabojstw na 100 tys mieszkancow na rok. Dlatego czesto wg liczb miasteczka mniejsze maja wskaznik wyzszy, niz wielkie stolice. Pare lat temu malutka kolumbijska wioska Uraba miala wskaznik bliski 1000 i byla najgrozniejszym "miastem" swiata, tyle ze nie trafila do statystyk bo zeby do nich trafic osada musi miec chyba cos ze 100 tys mieszkancow minimum. Takie liczbowe lamiglowki, z ktorych rozne dziwne rzeczy wychodza.
Kurde nawet nie wiesz jak bardzo bym chcial zabrac sie wreszcie za Afryke. Niestety trzeba na to zarobic, a mam tylko jednego sponsora na dodatek co chwile calkowicie splukanego - siebie!
Paweł Zguda 08.03.2010 02:25
Jeszcze chcialbym polecic dla miłosnikow dobrego reportazu osobe Andrzeja Muszynskiego, zreszta na stronie Lukasza w dziale linki znajdziecie odnosnik.Takze swietne artykuły.
tranquilopablo
Paweł Zguda 08.03.2010 02:21
Ciekawy wywiad,zreszta niczego innego sie nie spodziewalem .Ostatnio Lukasz na pewnym forum wspominal Caracas jako o drugim najniebezpieczniejszym miescie i tak sobie podswiadomie zalozylem ze palme pierwszenstwa okupuje wciaz Bagdad, ale ten chyba tak zle czasy jak podczas konfliktu ma za soba.Wiedzialem ze w Ciudad jest niewesolo ,ale ze statystycznie najwiecej zabojstw to tego nie.Jesli bys Lukasz gdzies miał "na wierzchu" linka do najnowszych statystyk to chetnie zobacze.
Do wypowiedzi M.Orłowskiego nie chce sie ustosunkowywac az nadto , jako ze ze moja wiedza jest czysto teoretyczna (mysle ze zainteresowanego takze), ale pozwole sobie wyrazic brak poparcia dla tejze oceny powyzszego artykułu.System amerykanski nie jest doskonały,mysle ze daleko mu do tego ,ale prosze zauwazyc ze to nie obywatele amerykanscy probuja/owali uciekac na Kube , tylko na odwrot.Mysle ze podobnie jest w przypadku Wenezueli.Ponadto uwazam ze gdyby nie ropa to Wenezuelczycy niekoniecznie mieli by watpliwa przyjemnosc, ogladania tak czesto goscia w czerwonej koszuli w swoich odbiornikach TV, przez tyle lat.
Co do reportazy to chetnie poczytalbym takze cos rzeczowego z Afryki np.Kongo ,system wydobywczy w Nigerii ,czy cos o konflikcie w Burundi ,bo czuje deficyt na ta tematyke, wiec moze kiedys Lukasz i tam sie zjawi D. No chyba ze Pan Orłowski uraczy nas kiedys ciekawym artykułem na ten temat, wszak na brak odwagi na łamach internetu nie moze narzekac,ale czy to wystarczy aby gdzies ruszyc z reporterka w swiat to niekoniecznie.
tranquilopablo
Lukasz Czeszumski 07.03.2010 18:59
Panie Orlowski, pewnie wolalby pan wywiad ze swoimi idolami w stylu wymienionych przez siebie Fidela lub Chaveza. Proponuje dodac jeszcze Lukaszenke i Kadafiego do tej galerii wzorcowych "sumien swiata". Aby sie takie dzielo ukazalo, musialby Pan jednak ruszyc tylek troche dalej. Na razie widzimy tylko panska sprawnosc w obrzucaniu blotem. Siasc przed komputerem i pluc na innych kazdy leszcz potrafi. Skad pochodzi Panska wiedza o polityce, narkotykach i problemach Ameryki Lacinskiej - z ksiazek "Che" i wlasnych przemyslen? Bo ja tam wszedzie bylem i do tego co wiem, docieralem w setkach wywiadow z osobami z rozmaitych stron konfliktow. Jakby wczytal sie Pan w moje teksty to wiedzialby, ze nie przedstawiam proamerykanskiego punktu widzenia i nie zapominam, gdzie narkotyki sa skupowane (dosc wyraznie opowiada o tym np. reportaz ktory ukaze sie za jakis czas w Polityce).
Naprawde sadzi Pan, ze kreuje sie na "gwiazdę"?! Takie myslenie to chyba Panski wyraz wlasnych kompleksow...
Owszem, odwiedzilem pare krajow, poswiecilem podrozom i poszukiwaniu przygod kawalek zycia - wykonywalem reportaze glownie dla wlasnej pasji i przyjemnosci (bo na pewno nie dla pieniedzy) - to wszystko prawda i tak napisalem na mojej stronie www. Po prostu przedstawiam siebie i moje fascynacje, moja droge zyciowa i doswiadczenia. Moja motywacje i to, co robilem. Nie chwale sie zadna nadmierna odwaga ani innymi dziwnymi cechami co Pan mi zarzuca - pisze co przezylem a nie jaki to ja jestem niby wspanialy. Uwazam sie za zwyklego goscia o dosc specyficznym stylu zycia - i tyle. Nie dorastam do piet ludziom, ktorych podziwiam w roznych dziedzinach i swietnie zdaje sobie z tego sprawe. Nie dokonalem w zyciu niczego bohaterskiego i niczego takiego o sobie nie sadze. Przezylem za to troche ciekawych wydarzen i lubie o tym opowiadac czy pisac. Z jakis powodow czasem rozni internetowi frustraci lubia wylewac na mnie swoje pomyje, ale coz mam na to poradzic - "psy szczekaja, karawana jedzie dalej"...
Michał Mazik 07.03.2010 16:37
Słuchać nie będą, bo nie muszą w wywiadzie. Rozmówca ma prawo wypowiadać się na dane tematy, szczególnie jeśli w danej dziedzinie pracuje. Jeśli tekst o Kolumbii miałby zawierać wypowiedzi polityków, mieszkańców Kolumbii, ekspertów,itp. to Panie Orłowski to już jest reportaż - całkowicie inny gatunek prasowy. Proszę nie mylić.
Mariusz Orłowski 07.03.2010 10:28
Odrażający etycznie i intelektualnie artykuł, zwłaszcza autorytarne wypowiedzi Łukasza Czeszumskiego. Ten pan rzuca konformistycznymi tendencyjnymi fałszywymi sloganami, uwidaczniając jedynie że nie ma pojęcia o miejscach które odwiedza, o narkotykach i o polityce. Ale nic dziwnego, skoro ten gość, kreujący się na twardziela rodem z hollywoodzkiego hitu, sam przyznaje na swojej stronie że: "Do reporterki pchnęły mnie żądza przygód i mocnych wrażeń". Więc facet pewnie woli doświadczać i odczuwać niż zdobywać informacje czy dochodzić prawdy, stąd jego wypowiedzi i reportaże to jedynie prozachodnia pochwała jego samego (tzw. szpan) - patrzcie gdzie to ja byłem, patrzcie jaki ja jestem odważny, itp. No i w tym samozachwycie zanika całkowicie zrozumienie miejsc które odwiedza, ich kultury czy historii. A merytorycznie sprawa przedstawia się tak, że statystycznie zła sytuacja narkotykowa jest jedynie w USA - dla przykładu, w tym najbardziej zdemoralizowanym kraju żyje z 5 % ludzkości, a w kraju tym mieszkańcy konsumują około 50 % światowej produkcji kokainy. Zaś co do produkcji narkotyków - będą produkowane dopóki będzie zapotrzebowanie, analogicznie jest z terroryzmem - zabijając handlarzy i niszcząc plantacje nie zlikwiduje się rynku narkotykowego, gdyż on się odbuduje, bo jest opłacalny, bo amerykańskie społeczeństwo narkotyki chętnie kupuje. I tak samo - zabijając bojowników arabskich pod hasłem "walki z terroryzmem", zamachów się nie powstrzyma, bo z uciskanych przez USA i Izrael narodów powstaną kolejni bojownicy, i kolejni, i kolejni, dopóki ich ziemie będą okupowane i wyzyskiwane przez Zachód. I jeszcze jedna istotna kwestia - USA prze na południe, niby wysyłając swe wojska do Meksyku czy Kolumbii aby walczyły tam z biznesem narkotykowym, a faktycznie aby uzyskać inne cele militarne, polityczne i ekonomiczne (np. pretekst do ustawienia swoich baz wojskowych). Mówi o tym Chugo Havez i Fidel Castro, których CIA próbowało wielokrotnie usunąć, i od władzy, i z tego świata. Tylko że jak widać po artykule, ani pan Czeszumski ani pan Mazik tych polityków słuchać nie będą, bo to przecież dyktatorzy, reżim, totalitaryzm, itd. jak im powiedzieli szczerzy politycy z USA (ci od afery Iran-Contras, Watergate, rozporkowej, od Guantanamo, desantu w Zatoce Świń, broni masowej zagłady w Iraku, itp. szczerych wyznań i akcji dla ratowania wolności, demokracji i amerykańskiego stylu życia).
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4288)