Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

119090 miejsce

Komercyjna miłość

Wraz z kolejnym "świętem", a właściwie kultowym dniem, nastała okazja do chwili refleksji. Tak wiele rzeczy można kupić, komercja rządzi. A co z tym najpiękniejszym uczuciem, jakim jest miłość? Jaką ma ona wartość materialną?

Pieniądz rządzi światem - powiedzenie to może i ma już brodę, lecz wciąż nie traci na aktualności. Rzekłbym nawet, iż z każdym dniem coraz bardziej nabiera znaczenia dosłownego. W dzisiejszych czasach kupić możemy niemal wszystko. Jeśli nie poprzez środki płatnicze, to za pomocą tego, co jest efektem ich posiadania. Nie mam zamiaru rozprawiać o korupcji czy czymś takim, słowo podobne, a mianowicie komercja.

Dookoła nas wszystko uległo komercjalizacji, każdy na wszystkim chce zarobić. Źródłem zysku w oczach chciwych ludzi jest już niemal wszystko. Nawet takie wartości jak zdrowie, wiara czy miłość. Dzień Świętego Walentego, przypadający na 14 lutego nazywany jest walentynkami. Od kilku lat zaobserwować można jak przedstawiciele niemal każdej branży właśnie z tej okazji notują kilkukrotny wzrost zysku, gdyż na ich produkty z tej okazji popyt jest niesamowicie duży. Wszystko, co ma kształt serca, bądź przyozdobione jest napisem "I love You!",
czy już coraz rzadziej "Kocham Cię!", tego dnia sprzedaje się znakomicie. Jak zawsze społeczeństwo daje się omamić i wciągnąć w wir zakupów. Każdy pokazać chce swojemu partnerowi, czy też osobie pretendującej do tego miana, że jego uczucie i zaangażowanie jest duże. Jednak czy ilość bądź rozmiar walentynkowego gadżetu jest wykładnikiem uczucia, miarą miłości? Zdecydowanie nie! Nie jest i nie będzie. Mimo to wielu zatraca się w tym szaleństwie, gdyż X nie chce być gorszy od Y. Mężczyźni obsypują swoje panie bombonierkami, pierniczkami i różnymi dziadostwami w kształcie serca. Panie również mają fantazję, bowiem coraz częściej na tę okoliczność kupują specjalną bieliznę, której skąpy krój nie odstaje od motywu walentynkowego.

Jak zawsze komercja i różne mody, którym ulegamy, przyćmiewają nam prawdziwy sens pewnych okazji. Podobnie jest z Bożym Narodzeniem czy Świętem Zmarłych, gdzie odpowiednio liczą się zapełnienie marketowego wózka oraz ilość i rozmiar zniczy. Jest wiele sposobów na okazanie swoich uczuć, jednak wymagają one nieco inwencji twórczej. Tej niestety w dzisiejszych czasach brakuje, bo często łatwiej jest wyciągnąć portfel z kieszeni niż stworzyć coś samemu. Miłości kupić nie można? Pewnie nie. Chciałbym w to wierzyć...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Spox, jeśli znasz jeszcze jakieś "prawdy", to dawaj, . ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za szczegółowe uwagi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Pieniądz rządzi światem - powiedzenie to może i ma już brodę, lecz wciąż nie traci na aktualności."

Pewnie chodzi Ci o tzw. "ludzki świat", a z tym jest tak, jak z resztą świata zwierzęcego - "rządzą" instynkty.

"W dzisiejszych czasach kupić możemy niemal wszystko."

A we "wczorajszych czasach" było inaczej?- tak samo było, zmieniają się tylko środki płatnicze i zwiększa liczba rzeczy do kupienia - genezą kupowania jak instynkt był, tak i jest.

"Dookoła nas wszystko uległo komercjalizacji, każdy na wszystkim chce zarobić."

A kiedyś to każdy marzył tylko o tym, by na wszystkim stracić...?- świetny dowcip. :))

"Każdy pokazać chce swojemu partnerowi, czy też osobie pretendującej do tego miana, że jego uczucie i zaangażowanie jest duże."

Wcale nie, po prostu za "płytko" myślisz - to zwykłe instynktowne "stroszenie piórek", czyli demonstracja własnej atrakcyjności, raczej jedno z zachowań apetencyjnych. Co zresztą sam zauważasz linijkę niżej pisząc, że X nie chce być gorszy od Ygreka, oraz o skąpych strojach pań.

"Podobnie jest z Bożym Narodzeniem czy Świętem Zmarłych, gdzie odpowiednio liczą się zapełnienie marketowego wózka oraz ilość i rozmiar zniczy."

Bo każde święto jest wymyślone (ustanowione) w jakimś celu, a nazwa tego święta nie ma niczego wspólnego z tymi celami, jest jedynie pretekstem do spotkań, przyrządzania lepszego jedzenia, oraz ćpania używek będących na co dzień tabu, lub choćby mniej używanymi.

Głównymi celami każdego święta jest integracja stada, oraz ustalanie pozycji w stadzie ("kolejności dziobania") poprzez manifestację siły (zamożności, możliwości, itede, itepe).

"Tej niestety w dzisiejszych czasach brakuje, bo często łatwiej jest wyciągnąć portfel z kieszeni niż stworzyć coś samemu."

Jakbym słyszał narzekania starej baby tęskniącej za młodością: paaani, a za moich czasów to wszystko było lepsze, nie było rokendrolów, kokakolów, telewizjorów i innych, szatańskich wynalazków. :))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.