Facebook Google+ Twitter

Komiczna historia pewnego listu

Od czasu do czasu zaintrygowana tytułem zaglądam na strony poświęcone światowemu życiu oraz establishmentowi. I na zasadzie całkiem luźnego skojarzenia przypomniała mi się historia pewnego listu, o czym niżej:

Kiedy pewna ciotka z Ameryki postanowiła zaprosić kolejną swoją kuzynkę do Stanów na krótki pobyt, w Polsce panowała jeszcze głęboka komuna i wyjazd dla młodej dziewczyny był wydarzeniem super - ekstra klasy.

Nie bardzo wiadomo czego się dziewczyna tak naprawdę po tym wyjeździe spodziewała, ale rzeczywistość od marzeń i wyobrażeń, jak dalszy ciąg zdarzeń świadczy, odbiegła daleko.
Starszawa już i bezdzietna ciotka, Amerykanka od dziecka, pojmowała we właściwy sobie sposób odpowiedzialność za młodą kuzynkę i organizowała jej amerykańskie atrakcje wedle własnych pojęć, które to atrakcje dla cwanej gapy ze stolicy nadmiernie atrakcyjne nie były.

Spędzone dla odmiany kilka dni u stryja, który rodzinnie i kurtuazyjnie zaprosił był ją również do swego domu, zaowocowały wydarzeniem szokującym: panienka dostała parę dolarów oraz pozwolenie na samodzielne pójście do marketu, co wykorzystała nie tyle na zakupy, co na wejście w posiadanie pożądanych dupereli niekoniecznie drogą kupna; gdyby nie fakt, że pracownik ochrony znał stryja osobiście, skończyłaby się ta przygoda o wiele gorzej.
Sprawa została jednak zatuszowana, stryj zapłacił za drobiazgi ze zdrapanymi cenami a pokusę drobnej kradzieży usprawiedliwiono litościwie zderzeniem cywilizacyjnym. Ostatecznie dziewczę pochodziło z komunistycznej nędzy i dzikiego sowieckiego kraju.

Wycieczka do Nowego Jorku zorganizowana przez ciotkę byłaby dla panienki o wiele bardziej atrakcyjna, gdyby mogła pochodzić po lokalach, zajrzeć do kawiarni i wyrwać się spod kurateli ciotki. Ta zaś, znając realia, niestety trzymała lejce krótko i ani myślała popuszczać. Napisała więc panienka list do znajomych, świeżej daty emigrantów, ale odpowiedzi, ani tym bardziej uatrakcyjnienia pobytu wedle własnych pomysłów nie doczekała. Ostatecznie rozczarowana Ameryką w ciotczynej aranżacji wróciła do domu zniesmaczona i wkurzona.

Tymczasem ciotka pół roku po wyjeździe swej młodej kuzynki otrzymała dziwny list: napisany na jej osobistym papierze, wysłany na nazwisko ludzi zamieszkałych w Nowym Yorku, z pieczęciami egzotycznych krajów, obleciał pół świata w poszukiwaniu adresata na Jamajce i powrócił z dalekiej wyspy z adnotacją: adresat nieznany.

Po dłuższej medytacji na temat „czyj to jest list i czy mam prawo go otworzyć” – zwyciężyła uzasadniona ciekawość i oto zdumionym oczom starszej pani ukazała się treść, z której wynikało, że jest: starą wiedźmą, sekutnicą i skąpiradłem, że panienka rozpaczliwie prosi o ratunek i wyrwanie z rąk zramolałej ciotki, która nie pozwala jej na „rozrywki” i dziewczyna w Ameryce czas marnuje.

Skutki odkrycia okazały się towarzysko i rodzinnie dość fatalne, aczkolwiek ciotka przyczyn zerwania nie zdradziła. Panienka, od dawna osoba dorosła, a nawet z tzw. świecznika, do tej pory zapewne nie ma pojęcia, co tak naprawdę się stało. Otóż – w adresie, przy nazwie ulicy Jamajka Trnp., brakowało obowiązkowych dwóch liter: N.Y.

Opowiastka jest ponadczasowa z powodu wniosku, jaki z niej wynika: stare porzekadło że „ nic tak nie kompromituje kobiety, jak papier” traci na aktualności bo wiele młodych kobiet potrafi teraz kompromitować się bardziej wyszukanymi niż pisanie listów sposobami. Nazywa się to nowoczesnym stylem bycia i służy do usprawiedliwienia zachowań dziwnych, szokujacych lub wręcz skandalicznych.
A zresztą! Pewnie wydziwiam, bo nic mi do tego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 07.01.2008 16:57

dobrze się czyta :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ta opowieść przytoczona przez Jolę krąży już chyba od pół roku po sieci, chociaż rzeczywiście fascynująca :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jola - fantastyczne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

nadaje oczywiście

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jola, ja cie...! To się na daje na powieść ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jola, rzeczywiście zabójcza ta wiadomość :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z listami to różnie bywa. Znalezione gdzieś w sieci:

„Pewna para w średnim wieku z północnej części USA zatęskniła w środku mroźnej zimy do ciepła i zdecydowała się pojechać na dół, na Florydę i mieszkać w tym hotelu, w którym spędziła noc poślubną 20 lat wcześniej. Mąż miał dłuższy urlop i pojechał o dzień wcześniej. Po zameldowaniu się w recepcji odkrył, że w pokoju jest komputer i postanowił wysłać maila do żony. Niestety omylił się o jedną literę. Mail znalazł się w ten sposób w Houston u wdowy po pastorze, która właśnie wróciła do domu z pogrzebu męża i chciała sprawdzić, czy w poczcie elektronicznej są jakieś kondolencje od rodziny i przyjaciół. Jej syn znalazł ją zemdloną przed komputerem i przeczytał na ekranie:


Do: Moja ukochana żona
Temat: Jestem już na miejscu
Wiem, że jesteś zdziwiona otrzymaniem wiadomości ode mnie. Teraz mają tu komputery i wolno wysłać maila do najbliższych. Właśnie zameldowałem się. Wszystko jest przygotowane na Twoje przybycie jutro. Cieszę się na spotkanie. Mam nadzieję, że Twoja podróż będzie równie bezproblemowa, jak moja.
PS: Tu na dole jest naprawdę gorąco...”

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Stara prawda, słowo pisane jest groźniejsze od mówionego :) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

ubawiłem się :))))) stara zasada wykuta jeszcze w socjalizmie mówi: "nie myśl, jak myślisz nie pisz, jak piszesz nie podpisuj, jak podpisujesz to się nie dziw" :))))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe, ... " świadoma swej ułomności "... (vide profil) nie jesteś przynajmniej kłotliwa.
Dobre i to. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.