Facebook Google+ Twitter

Komiczny "Wieczór kawalerski" w Teatrze im. St. Wyspiańskiego w Katowicach

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-12-20 19:22

Który z panów nie chciałby się obudzić pewnego ranka z piękną, rudowłosą nieznajomą w swoim łóżku? Każdy, ale życie nie jest aż tak piękne, bo przecież dziś bohater się żeni, ale jego wybranką jest inna.

Bill (Artur Święć) dzień wcześniej ostro zabalował, żegnając kawalerski stan i teraz ponosi tego konsekwencje – nic nie pamięta, a rozebrana kobieta wcale nie chce wyjść z jego przyszłego małżeńskiego łoża. Tak właśnie rozpoczyna się spektakl, który współczesnemu widzowi może kojarzyć się z filmowym amerykańskim odpowiednikiem, czyli "Kac Vegas". Widzimy tu podobieństwo sytuacyjne: wcześniejsza impreza kawalerska i dość zaskakujące jej następstwa, które mogą wywrócić życie głównego bohatera do góry nogami.

Wróćmy jednak do samego spektaklu. Przerażony Bill, po odkryciu niewiasty, zdaje sobie sprawę, że w każdej chwili może przyjść jego narzeczona (by czynić przygotowania do ślubu), natomiast rudowłosa nieznajoma za żadną namową nie chce opuścić wygodnej, ciepłej pościeli. I tu zaczynają się problemy i wątpliwości, które będą nam towarzyszyły (wraz z salwami śmiechu) aż do samego końca. Pukanie do drzwi zmusza kobietę do ukrycia się w łazience, tam też pozostanie ona przez dłuższy czas. Do pokoju wchodzi nie narzeczona, lecz najlepszy kumpel pana młodego i, tym samym, drużba - Tom (gościnnie Paweł Okraska).

Główna akcja będzie się rozgrywała tak naprawdę wokół tych trzech postaci, bo – jak dowiemy się z późniejszych scen – są one ze sobą połączone nie tylko emocjonalnie. Tom, niezawodny w żadnej sytuacji, postanawia ratować przyjaciela i gdy przychodzi narzeczona, usilnie ją zagaduje. Postacią istotną dla całej akcji jest także pokojówka (Anna Kadulska), która przez pomyłkę będzie musiała zagrać rolę narzeczonej Toma.

Co do osobowości bohaterów, zostały one zaprezentowane w standardowy, nieco stereotypowy sposób, gdyż Bill to typowy pantoflarz, zastraszony przez przyszłą małżonkę, Judi – tajemnicza nieznajoma – to nimfa, lolitka, kobieta delikatna, przy czym kipiąca erotyzmem (dodam, że jest ona dziewczyną Toma, z którym się pokłóciła wcześniejszego wieczoru i chcąc go przeprosić, przybyła do hotelu, gdzie w barze poznała Billa), Tom – tzw. dobra partia i idealny materiał na męża, natomiast sama panna młoda (Katarzyna Galica) przy przebojowej pokojówce i swojej histerycznej, rozemocjonowanej mamusi (teściowej jak z dowcipów – wtrącającej się w przygotowania, nieustannie poprawiającej wszystko) wydaje się nijaka.

„Wieczór kawalerski” to zderzenie się bardzo różnych charakterów, począwszy od nieco roztargnionego Billa, a skończywszy na epizodycznie wkraczającym do akcji właścicielu hotelu, który zdenerwowany zamieszaniem, jakiego jest świadkiem, postanawia interweniować: tę rolę dowcipnie zagrał Antoni Gryzik. Pojawienie się w drugim akcie właściciela hotelu jest tym bardziej zabawne, ponieważ parę minut wcześniej pokojówka zawiadamia wszystkich, że na dole szaleje ojciec panny młodej, zatem gdy wchodzi niski mężczyzna, wszyscy widzowie zgromadzeni w teatrze myślą, że oto stoi przed nimi ojciec.

Pisząc o „Wieczorze kawalerskim”, trudno jest oddać liczne gry słowne, pełne odniesień do sfery erotycznej oraz żarty wynikające z trudności komunikacyjnych – przykładowo – wszyscy myślą, że nieznajoma „z łóżka” została przysłana przez nocnego portiera (przez portiera została przysłana, ale prawdziwa pokojówka, by posprzątać pokój) i jest call girl, stąd też rozmawiając z przyszłą panną młodą, pokojówka ostrzega ją, by zanim wyjdzie za Billa, porządnie się zastanowiła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.