Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47668 miejsce

Komiks literacki. Bractwo krytykuje komandora. Odcinek 24.

Komandor miał powody do zmartwienia. W Bractwie Kontynentalnym odbywała się narada na temat jego okrętu i kursu, jaki przyjął oraz łamania zasad ruchu na wodzie. Zarzucono mu błędy; nie zgadzał się z nimi wiedząc, że będzie krytykowany.

Brzuchaty staruszek z wyglądu, sangwinik z usposobienia, cholernie nie znosił krytyki. Jego podwładni nigdy go nie krytykowali i takie postępowanie uznał za standard do stosowania.

Sprawy komandorskiej w bractwie bronił doskonały adwokat, podobno profesor. W kategoriach bractwa klasyfikowano go w wadze koguciej, nazywał się zresztą Kogutek. Widać było, że podkarmiony był ziarnem namoczonym w ideologii i miał ostrogi na nogach. Bezpardonowo dał odpór zarzutom przewodniczącego bractwa, występującego w roli oskarżyciela.

Taktyka obronna Kogutka polegała na tym, że atakował bractwo oskarżając je o nadużycia, podłe traktowanie swoich członków, nieudolność administracyjną, nieznajomość historii okrętu „Cała naprzód” oraz zadawanie ciosów poniżej pasa. Nie zapomniał też przygadać szpetnie przewodniczącemu, że w jego kraju prostytutki chodzą po ulicach tabunami a uczniowie ćpają narkotyki kilogramami. Coś było na rzeczy, bo przewodniczący zaczerwienił się jak burak.

Przemówienie Kogutka było tak płomienne, że rozpaliło umysły przedstawicieli kilku innych okrętów, którzy wystąpili w obronie komandora. Uczynili to także pomniejsi załoganci komandora. Potępili oni bractwo pod względem religijnym, historycznym, administracyjnym, prawnym i każdym innym. Jeden z nich obsobaczył bractwo i popłakał się ze wzruszenia.

Przeciw komandorowi wystąpiła opozycja okrętowa, też nieźle walcząca, ale mniej liczna i mniej bojowa.

Dyskusja w bractwie niewiele zmieniła. Opinia kontynentalna i światowa z łatwością rozpoznały łgarstwa dochodzące ze strony komandora, który od czasu objęcia władzy zachowuje się jak pijany marynarz, łamiąc przepisy kodeksu morskiego oraz wartości, na których bractwo się opiera. Przy okazji dostało się co nieco Najwyższemu Urzędnikowi Nijakiemu, że nie nadzoruje przestrzegania przepisów.

Komandor Jaroszka był nie tylko rozżalony, ale i zły. Głównie dlatego, że tego samego dnia odbyła się na okręcie demonstracja religijno-patriotyczna upamiętniająca tragiczną historię okrętu, na której jego przemówienie zakłócała opozycja okrętowa wznosząc okrzyki w rodzaju „Łgarz” i „Nie wykręcaj kota ogonem”.
Spór między komandorem a opozycją okrętową, która stwardniała jak lina namoczona w płynnej smole, oraz między Komandorem i Bractwem Kontynentalnym trwa. Komandor pisze swój własny ciąg dalszy historii okrętu, opozycja swój, media publiczne swój, bractwo swój, a obserwatorzy głupieją, słowem każdy dudek ma swój czubek czyli sytuacja rozwija się w sposób nieprzewidywalny.

To, że pan Bóg widzi te bezeceństwa i nie grzmi, może sugerować, że i on pogubił się w ocenach zdarzeń.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.