
Ajinbayo Akinsiku, 42 letni absolwent seminarium teologicznego w Londynie, przedstawił część biblijnych opowieści, m. in. zniszczenie Sodomy i Gomory, ucieczkę z Egiptu z przejściem przez morze, kuszenie Pana Jezusa, Paruzję (Dzień Pański), w postaci mangowej interpretacji. Zdaniem Ajinabayo Akinsiku, znanego fanom pod pseudonimem Siku, przetwarzanie Biblii to najlepszy sposób na chwalenie Boga.
To środek przekazu kształtuje przekaz. Manga często skupia się na akcji i fabule opowiadanej historii. Spora część Biblii została więc wykluczona, a pozostało tylko to, co jest naprawdę mroczne. "Jest to koniec Słowa jakie znamy i koniec konkretnego wyobrażenia, konkretnej idei, którą znamy, naszego wyobrażenia Biblii, Biblii jako Księgi" - mówi Timothy Beal profesor religii w Case Western Reserve University w Cleaveland w stanie Ohio w wywiadzie z Neela Banerjeee dla "Random House Publishing". Twierdzi on, że przetwarzanie Biblii w nowych formach, włączając w to mangę "otwiera nowe drogi do rozumienia tekstu i kończy się to rozbiciem pewnych ideałów".
Ważnym aspektem przedstawienia historii biblijnych jest sposób kreacji bohaterów, którzy zostają narysowani wręcz surową kreską, a całości brak otoczki patosu i świętości. Chrystus jawi się jako twardziel szukający okazji do buntu, gdyż to właśnie forma dostosowuje do siebie treść. Jezus-samuraj nadal jest dobrym człowiekiem, lecz przestaje on przypominać pokornego i miłosiernego Syna Bożego, który poddaje się woli Ojca, bo w komiksie głównym celem Jego życia jest zemsta.
Z niecierpliwością wiele osób czekało na komentarz Kościoła w tej sprawie i pojawił się takowy, lecz... nader zaskakujący. W wyżej wspomnianym wywiadzie, Arcybiskup Canterbury, Rowann Williams, zwierzchnik Kościoła Anglikańskiego mówi, że to "wyraża szokującą treść i świeżość Biblii w wyjątkowy sposób". Autor, który chce zostać księdzem, sądzi, iż jest to naprawdę dobry sposób, by dotrzeć do najmłodszych i przekazać im treść Pisma Świętego, czego dowiadujemy się z wywiadu dla "New York Times'a"
http://www.nytimes.com/2008/02/10/us/10manga.html.
Tylko, czy na pewno jest to szczytny cel? Czy można dla „dobra” dzieci sferę sacrum sprowadzić do tak niskiego pułapu? A może, jak powiedział jeden z komentatorów naszej polskiej "Czytanki ziomka Janka" jest to po prostu schlebianie gustom, które się nieustannie obniżają?
Mangowa Biblia ukazała się w 2007 roku i do tej pory w Wielkiej Brytanii sprzedano 30 tys. jej egzemplarzy. 96-stronicowy komiks kosztuje 6,99 funta. Artysta zapewnił, że pracuje już nad kolejnym projektem, którym będzie 300-stronicowa adaptacja życia Jezusa. Te dane skłaniają do myślenia o tym wydaniu Biblii, jako o wydarzeniu typowo komercyjnym, nastawionym na wielki zysk.
Czy pod przykrywką szlachetnego celu rozprzestrzenienia treści Pisma Świętego wśród najmłodszych pojawia się chęć zdobycia pieniędzy i rozgłosu? A może ma szokować? Jeśli tak, to robi w to najprostszy i najprymitywniejszy sposób. Zastanówmy się, czy najłatwiej nie jest napluć na krzyż i pokazać wulgarną profanację?
Marta RumińskaArtykuł ukazał się na stronie:
portal-pisarski.pl