Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14531 miejsce

Komisja Europejska pozwie Polskę do Trybunału za in vitro

Argument za wnioskiem o pozew jest taki, że Polska nie dostosowała przepisów do unijnej dyrektywy w sprawie zabezpieczenia komórek rozrodczych, tkanek płodu i embrionów, używanych w zapłodnieniu in vitro. Czy grozi nam gigantyczna kara?

 / Fot. Wikimedia CommonsPolitycy polscy po uszy zagrzebali się, w rozgrzebanej od lat, ustawie sejmowej w sprawie zapłodnienia in vitro. Z jednej strony naciskani przez Kościół, aby zaniechać uchwalenia ustawy, według standardów europejskich, z drugiej popędzani przez premiera, aby jak najszybciej uchwalić ją przez Sejm – projekt ustawy wciąż czeka w poczekalni. Kiedy z niej wyjdzie – nikt nie wie. Bo uczucia religijne posłów są silniejsze niż troska o zdrowie i życie kobiety-matki. Nie chcą pamiętać, że uczucia religijne, ani biskupi, nie rodzą dzieci.

Ustawa o in vitro rodzi się w Polsce w ciężkich bólach już od kilkunastu lat. Nie chce czekać Komisja Europejska na kolejny bliżej nieokreślony termin jej wejścia w życie. Ten bardzo ważny organ wykonawczy Unii, pozwie niebawem Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE, za in vitro. W najbliższy czwartek, unijni komisarze Komisji, podejmą oficjalną decyzję w tej sprawie. Wniosek o pozew przeciwko Polsce, wyszedł już z biura dyrekcji Komisji Europejskiej, która odpowiada za zdrowie Europejczyków.

Podstawowy argument za wnioskiem jest taki, że Polska nie dostosowała przepisów do unijnej dyrektywy, o warunkach należytego i bezpiecznego przechowywania komórek rozrodczych, tkanek płodu i embrionów, używanych przy zapłodnieniu in vitro.

Bruksela nie daje nakazu legalizacji in vitro. Ale jeśli ta metoda jest już stosowana w danym kraju (tak jak u nas), wtedy wymagane są regulacje prawne. Władze polskie wdrożyły unijne prawo, lecz – jak się okazuje - wybiórczo. Stosowne przepisy o in vitro należało bezwzględnie wprowadzić najpóźniej do 1 września 2008 roku. Nie wprowadzono do dziś.

Komisja Europejska wielokrotnie nalegała w tej sprawie, niestety bez prawnego rezultatu. Nalegała pisemnie. Pierwsze ponaglenie wysłała do władz polskich 1 października 2010 roku. Ostatnie ostrzeżenie, z dwumiesięcznym terminem i groźbą skierowania sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE, Bruksela wysłała do Warszawy 24 stycznia 2013 roku.

Rząd polski dał odpowiedź na ultimatum w marcu, ale nie zadowoliła ona władz w Brukseli. Nie zawierała, bowiem oczekiwanego i obowiązkowego zobowiązania do "prawnej regulacji sprawy bezpieczeństwa embrionów i komórek rozrodczych". Bruksela zna problemy trudnej debaty wewnętrznej w Polsce. Ponieważ sprawa ciągnie się od dłuższego czasu - Komisja Europejska straciła w końcu - cierpliwość.

Polska jest aktualnie jedynym krajem w Unii Europejskiej, z niedostosowanym prawem do prawa unijnego, choć stosuje zapłodnienie in vitro. Urzędnicy unijni przekonują, że w dyrektywach UE chodzi wyłącznie o rozwiązania "techniczne", a nie "etyczne". To oczywiście – zdaniem ekspertów - hipokryzja, gdyż tego typu normy prawne mają "także implikacje etyczne". Argumentują, że na przykład, przy wprowadzaniu w życie unijnych przepisów, trzeba będzie w Polsce zdecydować, na jakie choroby genetyczne będą badane embriony, przed tym nim zostaną wykorzystane w zapłodnieniu.

Do wydania wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości UE minie około pół roku. W tym czasie Polska może dostosować swoje prawo do unijnego a KE może wtedy wycofać skargę. Unia Europejska nie wyznaczyła od razu, za powstałe zaniedbania, stosowanie kary pieniężnej. Ale jeżeli sprawę przegramy - to Bruksela "może wnieść o nałożenie kary dziennej". Zwykle jest to 180-200 tys. euro za każdy dzień, aż do dnia pełnego dostosowania prawa.

Teoretycznie mamy jeszcze sześć miesięcy walki politycznej między zwolennikami i przeciwnikami ustawy, a także eurosceptykami nakręcanymi przez Kościół, aby sprawę pozostawić w takim położeniu, w jakim jest teraz. To będzie badanie sumienia konserwatywnych katolików a jednocześnie prawych polityków zasiadających w parlamencie. A może jednak zwycięży rozsądek i troska o wielką kwotę pieniędzy, które w ramach kary trzeba dać do kasy Brukseli, zamiast na cele społeczne w kraju?

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.