Facebook Google+ Twitter

Komisja Majątkowa. Ruszył proces przed sądem w Katowicach

O rażących nadużyciach w 20-letniej pracy kościelnej Komisji Majątkowej media donosiły od dawna. Były już procesy sądowe. Wczoraj ruszył proces przed sądem w Katowicach. Na sali rozpraw stanęli oskarżeni z zarzutami o nadużycia i świadkowie.

 / Fot. Łukasz Gdak/Poznań Nasze MiastoMedia donosiły od dawna o nieprawidłowościach i rażących nadużyciach w działaniu Kościelnej Komisji Majątkowej. Wczoraj w tej sprawie odbył się proces przed katowickim sądem. Przed obliczem Temidy stanęli oskarżeni o nieprawidłowości, związane z zakupem gruntów zwróconych Kościołowi przez działającą 20 lat Komisję Majątkową. W procesie zeznawali przedstawiciele Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie: prezes i zakonnica Salwina G.

Potwierdzili oni przed sądem, że pełnomocnik instytucji kościelnych, Marek P. - reprezentował ich w sprawach zwrotu kościelnej ziemi przed Komisją Majątkową, a później wyszukiwał nabywców zwróconych gruntów.

Katowicki sąd przesłuchał również pełnomocników zaangażowanych w procesie kupna-sprzedaży nieruchomości ziemskich. Byli to pierwsi świadkowie przesłuchiwani w tym procesie sądowym. Na ławie oskarżonych zasiada - wymieniany w rankingach najbogatszych Polaków - Jacek D. i członkowie jego rodziny. Prokuratura postawiła im zarzuty nabywania kościelnej ziemi m.in. z naruszeniem prawa pierwokupu.

Według prokuratury, za pośrednictwem Marka P., pełnomocnika strony kościelnej w sprawach toczących się przed Komisją Majątkową - Jacek D. kupował nieruchomości od Archidiecezji Katowickiej i Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie - czytamy w serwisie Polskatimes.pl.

Oskarżeni mają zarzuty wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, poprzez uzyskiwanie dokumentów, które miały stwierdzać, że mieszkają pod określonym adresem. Zdaniem prokuratury, było to konieczne, aby stosownie do wymogów "Ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, mieć status rolnika indywidualnego i nabywać nieruchomości rolne z pominięciem osób uprawnionych, czyli dzierżawców tych nieruchomości lub Agencji Nieruchomości Rolnych, którym przysługiwało prawo pierwokupu".

Siostra Salwina G. zeznała, że zarząd Towarzystwa Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta, nigdy nie miał wpływu na to, kto będzie nabywcą danej nieruchomości, bo o tym decydował Marek P. - wtedy, kiedy był pełnomocnikiem. Ponadto s. Salwina dodała, że nie rozmawiała z Markiem P. na temat wyboru nabywcy. Jej zdaniem - P. mówił, że sprzedaje tym ludziom, którzy mają pieniądze. Z zeznań zakonnicy Salwiny wynika, że do transakcji sprzedaży dochodziło bardzo szybko, czasem w 2-3 tygodnie od orzeczenia Komisji Majątkowej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Dobrać się do dupy pazernej, czarnej zarazie - bezcenne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.