Facebook Google+ Twitter

Komisja Statutowa (czytaj hańby) godna ministra

Na wstępie krótkie wyjaśnienie dotyczące zarzutów holenderskich pyskaczy i miernot futbolowych ze sztabu szkoleniowego reprezentacji, którzy podważają moje prawo do wypowiadania się na tematy polskiej piłki.

Po  pierwsze, chciałbym  odpowiedzieć  tym  futbolowym  dyletantom, by  nie  powiedzieć  prostakom, że  trzykrotnie,  grając  w  drużynach  prowadzonych  przez  Kazimierza  Górkiego, Jacka  Gmocha  i  Antoniego  Piechniczka  zdobyłem  awans  do  finałów  MŚ, dzięki  czemu  jestem  na  liście (wspólnie  ze  Zbigniewem  Bońkiem  i  Grzegorzem  Lato)  legend  światowego  futbolu.

Jestem   laureatem  plebiscytu kibiców  na  najlepszego  bramkarza  wszech  czasów  w  Polsce, a  czytelnicy  „Gazety  Wyborczej” (którym  bardzo  dziękuję  za  wyróżnienie, ale  moim  zdaniem najwybitniejszym  z   nas  był  Kaziu  Deyna) wybrali  mnie  najlepszym  polskim  zawodnikiem  w  historii  występów  Polaków  na  mundialach.

Chciałbym  uświadomić  moim  adwersarzom, że  podając  fakty  o  przestępczej  działalności  działaczy  PZPN  nie  robię  tego  jako  Jan  Tomaszewski, a  jako  były  szef  Komisji  Etyki, który  podczas  kilkumiesięcznej  działalności  na  tym  stanowisku  wszedł  w  posiadanie  kompromitujących,  obecne  skopane  władze, dokumentów.   Zgodnie  z  prawem  przekazałem  te  „kwity” ministrowi  Lipcowi  i  prokuratorom (Krzysztofowi  Basteckiemu  z  Warszawy  i  Robertowi   Tomankiewiczowi  z  Wrocławia) a  co  oni  z  tym  zrobią, to  już  ich  „broszka”, ja  spełniłem  swój  obywatelski  obowiązek.

 

W  nadziei, że  te  słowa  wyjaśnienia  zadowolą  moich  internetowych  adwersarzy    przechodzę  do  meritum  sprawy.

 

Piątkowy  spęd  przestępców  spod  znaku  PZPN  rozwiał  jakiekolwiek  wątpliwości  co  do  (nie)możliwości  przeprowadzenia  niezbędnych  reform  i  zmian  w  polskiej  piłce. Niestety  największy  udział  w  tej  „niemożności”  ma  koksujący  się  jako  „chodziarski  miernota” (zdyskwalifikowany  za  łykanie  koksu  po  Mistrzostwach  Polski  w  1993r.)   Tomasz  Lipiec, obecnie niestety sprawujący  funkcje  szefa  sportu,  który  zamiast  ustanowić  komisarza  w  PZPN, powołał   Komisję (jak  sam  mówi  ostatniej  szansy)  Statutową, do  której  jak  ulał  pasuje  nazwa: KOMISJA  HAŃBY.

Otóż  ci  statutowi  „tfu-rcy” (wśród  których   fałszerze  poprzedniej  futbolowej  konstytucji), chcą  by  nowo wybrany  prezes -   jeśli     Listek zgodzi się niekandydować - miał  czteroletni  staż  w  przestępczej  działalności  na  miodowych  salonach. W   świetle  upublicznienia  nagród  dla  poprzednich  selekcjonerów (jak  podał  „Fakt” Engel  skasował  100, a  Janas  91  tysięcy  DOLARÓW), za  kompromitacje  prowadzonych  przez  nich  Orłów-nielotów    podczas  koreańskich  i  niemieckich  MŚ, taki  zapis  statutowy  nie  powinien  nikogo  logicznie  myślącego  dziwić.  

Idąc  dalej  tym  tropem  myślenia, obecnie  rządząca  koteria  obawia  się  by  nowy - z poza układu - prezes  nie  upublicznił  wszystkich  nagród  i  profitów    listkoludków  w  czasach  panowania  BOS…KIEGO  MICHAŁA, bo  wówczas….Ale  to  już  nie  moja  sprawa, tylko  prokuratorów  z  wrocławskiej   i  warszawskiej  Prokuratury  Okręgowej.

Jak  tak  dalej  pójdzie, to  dzięki  kolaboracji  dwóch  panów  L. należy  oczekiwać  wniosku  statutowego, w  myśl  którego  Przestępcy  Zrzeszeni  Przeciw  Nam  staną  się  instytucją  samodzielną , nie  podlegającą  kontroli  i  monitoringowi  Ministerstwa  Sportu.

Na  dodatek  piątkowe  spotkanie  towarzystwa  wzajemnej  adoracji  było  kolejnym  graniem  na  nosie  koalicji  rządzącej, której  przedstawiciele  publicznie  zapowiedzieli  zrobienie  porządków  w  ostatnim  bastionie  ortodoksyjnej  komuny, ponieważ  na  „spędzie”  nie  poruszono  kilku  spraw, które  w  dalszym  ciągu  bulwersują  opinię  publiczna.

Mam  tu  na   myśli:.

Co  konkretnie  zrobić  z  „jubileuszową  pięćdziesiątką” zatrzymanych  sędziów, działaczy  trenerów  i  zawodników, którym  prokuratura  postawiła  konkretne  zarzuty  korupcji?. 

Przecież  jedynym  wyjściem  z  tej  degrengolady  muszą  być  decyzję  o  degradacjach  drużyn - które  dzięki  szmalowi (Zagłębie  Lubin)  i  licencyjnemu  przekrętowi (Widzew  Łódź)  odnosiły  największe  sukcesy  - do  niższych  klas  i  ukaraniem  „mniej  winnych”  minusowymi  punktami, jak  to  miało  miejsce  we  Włoszech.

Natomiast co  się  tyczy  odpowiedzialności    indywidualnej.   Typowe  patologiczne  przykłady  w  tym  temacie  stanowią:  kopacz  Mariusz  U, który  obecnie  świadczy  swoje  usługi  w  klubie  z  Bełchatowa oraz  właściciel drużyny  KSZO  Ostrowiec Mirosław  S. i  „menago” Mariusz  Ł. 

Zawodnik  U, który  nie  skorzystał  z  ogłoszonej  przez  Komisję  Etyki  i  wrocławską  prokuraturę  abolicji   i  nie  zgłosił  się  dobrowolnie, tylko został  zatrzymany  przez  przedstawicieli  prawa   (którzy  postawili  mu  konkretne  zarzuty)za  zgodą  PZPN-u ….ponownie   biega  po  murawie. Ba  strzela  nawet  gole.

Co  zaś  się  tyczy  kupczyków  z  Ostrowca, to  wszyscy  zainteresowani  „rżną  głupa”  i  sprawiają  wrażenie  jakby  występowali  w  czeskim  filmie pt. „Nikt  nic  nie  wie”. A  przecież  Wydział  Dyscypliny  powinien  natychmiast  wezwać  na  dywanik   doborową  dwójkę  i  po  wnikliwym  postępowaniu  dożywotnio  ich  zdyskwalifikować, degradując  jednocześnie  drużynę  do  niższej   klasy.   Jeśli  do  tego  dodać  anulowanie przez  Komisję  Odwoławczą  PZPN kar  dyscyplinarnych nałożonych  na  Widzew, Ruch  i  Polonię, to  nasuwa  się  retoryczne  pytanie: KTO  TU  Z  KOGO  ROBI  IDIOTĘ?.

A  swoją  drogą, to  „Listek”  z  „Kolektorem” mają  niezły  pasztet  do  przełknięcia, ponieważ  ich  pracownik Dariusz  Dziewanowski  po  oczyszczeniu  z   jak  najbardziej słusznych zarzutów  licencyjnych  „Czarnych  Koszul”, na  łamach  „Przeglądu  Sportowego”  oświadczył: PZPN  TO  OSZUŚCI!!!.  

Ale kto  wie, czy  w  tym  szaleństwie nie  tkwi   przebiegła  metoda. Dotychczas   bossowie  PZPN    publicznie  bredzą  o  swojej  kryształowej  czystości ale w  końcu   musi  to nastąpić. Prędzej czy później dopadnie   ich  wreszcie  temida, na  wielodniowych  przesłuchaniach  „puszcza  farbę”  i  będą  mieli  pretekst  i  „prawną” - oczywiście  ich  zdaniem podstawę - do…”samorehabilitacji”. 

Zatem  proponuję by  ta  „swoista  miernota  ministerialna  od  sportu”   powołał  kolejne  komisje  ostatniej  szansy (oczywiście  z  miodowymi  przestępcami  w  składzie), które  zajmą  się  aferami : biletowymi, „czipowymi”, licencyjnymi , kontraktowymi  itp., itd..

A  wówczas  lepiej  na  pewno  nie  będzie, ale  za  to  będzie  weselej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No, niestety. Trochę prawdy to w porzednich komentarzach jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Janku! Pozwolę sobie wyartykułować wobec Pana serdeczną prośbę: niech Pan zmieni muzykę i tekst swoich artykułów, niech Pan w ostateczności zmieni nieco ich tonację. Czytając Pana artykuły pogrążam się w głęboką depresję oraz doznaję deja vu. Mogę oczywiście nie czytać 5, 6, 7-go artykułu Jana Tomaszewskiego, który to artykuł brzmi dokładnie tak jak 1, 2, 3 i 4-ty. Chciałbym jednak je czytać, bo głęboko wierzę, że ma Pan znacznie więcej do powiedzenia, niż to, że Listkiewicz jest brzydki, krostowaty i nosi skarpetki drugiej czystości!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drobna (?) uwaga, przy całym szacunku do Autora tekstu, czy ktoś z Redakcji nie mógł wcześniej przeczytać i POPRAWIĆ sporej ilości różnego kalibru błędów, które miejscami na tyle rzucają się w oczy, że... przeszkadzają w czytaniu i zrozumieniu treści samego artykułu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.