Facebook Google+ Twitter

Komitet Wolny Kaukaz działa już ponad 10 lat

Komitet Wolny Kaukaz, tworzony przez grupę osób zainteresowanych sytuacją polityczną w Czeczenii, działa już od ponad dziesięciu lat. Początkowo akademickie stowarzyszenie teraz skupia w swoim gronie nie tylko studentów.

Komitet Wolny Kaukaz na Krakowskim Rynku. / Fot. KWKPierwsza rocznica zabójstwa niezależnej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej stała się pretekstem do ponownego zwrócenia uwagi opinii publicznej na tragedię czeczeńskiej ludności. Z Kamilem Rusinem, przedstawicielem Komitetu Wolny Kaukaz, rozmawiamy nie tylko o funkcjonowaniu samego komitetu, ale także o prognozach na przyszłość.

Jak wyglądały początki Waszej działalności?
– Rozpoczęliśmy ją w 1994 roku, wówczas w ramach stowarzyszenia studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy przejęci sprawą Czeczenii organizowali akcje nagłaśniające wydarzenia w tym kraju. Potem w zależności od potrzeb tworzono rozmaite grupy, m.in. towarzystwo przyjaźni polsko-czeczeńskiej "Ouhazar". Z tych środowisk wyłonił się niemal jednocześnie w Krakowie i Poznaniu nieformalny "Komitet Wolny Kaukaz". Nasi obecni członkowie, to głównie studenci, ale nie tylko. Działamy w kilku miastach, spotykamy się i organizujemy różne akcje, od pikiet, wykładów i pokazów filmowych aż po materialną i finansową pomoc uchodźcom.

W jaki sposób KWK włącza się w uwrażliwianie ludzi na problem konfliktu w Czeczenii?
– Przeprowadzamy wykłady w miastach, w których funkcjonują grupy naszego komitetu oraz wszędzie tam, gdzie zostajemy zaproszeni. Są to głównie wyższe uczelnie, ale także licea, kluby i domy kultury. Prowadzimy również stronę internetową, codziennie zamieszczając na niej informacje o wydarzeniach na Kaukazie. Organizujemy też demonstracje, podczas których nagłaśniamy i przybliżamy społeczeństwu problem Czeczenii.

Czy współpracujecie z innymi organizacjami ochrony praw człowieka?
– Mamy kontakt z kilkoma polskimi oraz zagranicznymi organizacjami, m.in. z "Prokaukazją" oraz krakowskim "Mankiem". Wzajemnie informowanie o swoich akcjach, czasami także wspólnie przeprowadzamy różne projekty.

Na Waszej stronie internetowej możemy przeczytać: ""Największy błąd popełnia ten, kto myśląc, że może zrobić niewiele - nie robi nic". Jaką proponujecie alternatywę?
– Apelujemy o zainteresowanie tematem Czeczenii, gdyż będąc obojętnymi stajemy się współodpowiedzialni za ludobójstwo w Czeczenii. Zrobić można naprawdę wiele - od uczestnictwa w naszych akcjach i zbiórkach na rzecz uchodźców poprzez pomoc w organizacji pikiet i wystąpień, np. organizując dla nas lokal i zapraszając na
objazdowy wykład.

W jaki sposób możemy pomóc tym najbardziej potrzebującym?
– Czeczeńcy stanowią ok. 90 proc. wszystkich uchodźców w Polsce, dlatego też naszym moralnym obowiązkiem jest niesienie im pomocy i nagłaśnianie ich tragedii. Można zaangażować się w wolontariat, próbować zorganizować dla nich pracę, mieszkanie, dać szansę na lepsze życie. Uciekając z ogarniętego wojną kraju Czeczeni liczą na tę pomoc. My jako Polacy mamy podobne bolesne wspomnienia, wiemy, co oznaczają rosyjska okupacja, wojna i prześladowania. Powinniśmy o tym pamiętać, zwłaszcza że niedawno obchodziliśmy rocznicę ataku wojsk sowieckich na Polskę.

Jak oceniacie szanse na pokój na Kaukazie?
– Sytuacja w Czeczenii nie ulegnie poprawie, dopóki nie zmieni się władza na Kremlu. Myślę o autorytarnych rządach Putina, który teraz chce być premierem. Czeczeni są bardzo bohaterskim i dumnym narodem, nigdy nie pogodzą się z rosyjską okupacją, Walki będą trwać ze zmiennym natężeniem, ale nie przypuszczam, aby w najbliższych latach zapanował pokój na Kaukazie. Powstanie może się wręcz rozszerzać, już od jakiegoś czasu potyczki zdarzają się także w Inguszetii i Dagestanie.

Od kogo może zależeć rozwój wydarzeń w tej części świata?
– Wśród rosyjskich polityków nie ma osoby, która mogłaby zasiąść z partyzantami do rozmów pokojowych. Tendencja jest raczej odwrotna, partyzantów nazywa się "terrorystami, których należy zabijać nawet w ubikacjach". Putin nie chce pokoju, pragnie utopić Kaukaz w morzu krwi, marzy mu się nowa potęga Rosji na wzór ZSRR. Rosja staje się coraz groźniejsza także dla Europy, niedawno rosyjskie lotnictwo naruszało granice sąsiednich państw, zrzucono także bombę na Gruzję. Kiedy to wszystko się dzieje, demokratyczny świat milczy. George W. Bush po jednym ze spotkań z Władimirem Putinem powiedział dziennikarzom, że spojrzał głęboko w oczy prezydentowi Rosji i widzi, że Putin to "porządny gość". Świat wybrał interesy z Rosją i milczenie za cenę czeczeńskiej krwi. Stara się ugłaskać Putina, tak jak Europa uspokajała Hitlera w latach 30., idąc na wszelkie możliwe ustępstwa. Oby nie skończyło się podobnie.

Zobacz jedną z niedawnych akcji Komitetu:


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

+ Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szkoda, ze tak mało powiedziano o osiągnięciach Wolnego Kaukazu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.