Facebook Google+ Twitter

"Komórka" - ostrożnie z telefonami!

Czy telefony komórkowe mogą być zgubne dla ludzkości? Czy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku? Odpowiedzi na te pytania należy szukać w "Komórce" Stephena Kinga.

okładka / Fot. wydawnictwo AlbatrosTelefony komórkowe stają się nieodzownym atrybutem ludzi niemal w każdym wieku. Służą nie tylko do dzwonienia czy smsowania, oprócz tego mają milion różnych funkcji. Co więcej, komórki towarzyszą nam wszędzie, w pewnym sensie jesteśmy od nich uzależnieni. Jeśli zapomnimy ich z domu, czujemy się jak bez ręki. Denerwujemy się, że w tym czasie ktoś zadzwoni. Nasuwa się więc pytanie, czy telefony komórkowe nie są zgubne dla ludzkości? Czy mogą przynieść więcej szkód niż pożytku? Nad podobnymi kwestiami zastanawia się Stephen King w "Komórce", w której puszcza wodze fantazji.

Głównym bohaterem jest Clay Ridell, który wracając ze służbowego spotkania, staje się świadkiem mrożących krew w żyłach wydarzeń. Elegancką kobietę i dwie nastolatki ogrania krwiożerczy szał. Za chwilę dołączają kolejne osoby. Ulice zaczynają zalewać bełkoczący ludzie i bez powodu zaczynają rzucają się na siebie. Jakby tego było mało, z nieba zaczynają spadać samoloty. Wkrótce okazuje się szaleństwo spowodowane jest przez tajemniczy sygnał (nazywany Pulsem) wysyłany podczas rozmowy telefonicznej. Musi być coś w tym, że CELL rymuje się z HELL. Puls nie niszczy komórek, lecz powoduje agresję i destrukcyjne działania. Świat popada w chaos, w którym prym wiodą zombie, ofiary Pulsu. Zaczyna się bezpardonowa walka o przeżycie...

Tymczasem Johnny, syn Claya oraz jego żona znajdują się w domu, nieświadomi niebezpieczeństwa. Ridell musi za wszelką cenę do nich dotrzeć, zanim jego syn użyje swojej komórki. Niestety komunikacja nie działa i musi pokonać całą trasę na piechotę. Czy uda mu się ocalić swoją rodzinę i nie zginąć z rąk zombie?

Muszę przyznać, że "Komórka" znajduje się na 2 miejscu moich ulubionych książek Stephena Kinga. Dlaczego? Ma bowiem drugie dno. Choć to wszystko fikcja literacka, zawarta jest tu smutna prawda na temat roli komórek w naszym życiu. Pod wpływem tej lektury nasunęła mi się pewna myśl. Otóż obniża się granica wieku posiadaczy komórek. Można je już zobaczyć w rękach dzieci, które dopiero zaczynają szkołę podstawową (dla porównania u mnie w domu pojawiła się pierwsza komórka, gdy miałam 14 lat, a własną kupiłam sobie dopiero w wieku 16 lat). Natomiast teraz modne stało się otrzymywanie pierwszej komórki już na komunię. Ostatnio natrafiłam nawet na zapytanie na jednym z forów: "Szukam niedrogiego telefonu dla 6-letniego dziecka. Telefon ten powinien być prosty w obsłudze i posiadać: aparat, odtwarzacz mp3, duże klawisze, najlepiej oddzielne. Co polecacie?". Moja 4-letnia bratanica potrafi rozpracować każdy telefon dotykowy w parę minut. A 10-leni syn mojej znajomej poprosił ostatnio rodziców o telefon komórkowy za 1300 zł, bo wszyscy w szkole takie mają. Może warto pomyśleć, w jakim kierunku to zmierza? Czy od najmłodszych lat nie uczymy dzieci, że nie da się żyć bez komórki?

Powieść jest napisana lekkim językiem, miejscami jest on wulgarny, ale tak to bywa w horrorach. Książka wciąga czytelnika od pierwszych stron i tak pozostaje już do końca. Nie brakuje w niej nagłych zwrotów akcji, które zmieniają perspektywę o 180 stopni. Dużym plusem są także mocne opisy walki z zombie. W dodatku, jak na dobry horror przystało, zakończenie jest zaskakujące. Czytelnik zaczyna się zastanawiać, co by było gdyby takie rzeczy naprawdę się wydarzyły. Po lekturze zaczęłam patrzeć trochę nieufnie na swój aparat (wiem, to irracjonalne) oraz jeszcze bardziej polubiłam Kinga, który zalicza się do grona moich ulubionych pisarzy. Polecam tę książkę miłośnikom horrorów, motywu zombie oraz Stephena Kinga. Myślę, że to także dobra propozycja dla osób, które jeszcze nie czytały żadnej książki mistrza grozy.

Stephen King jest amerykańskim pisarzem, uznanym za mistrza horroru. Wydawał także pod pseudonimem Richard Bachman. Zadebiutował w 1974 roku powieścią "Carrie". W swoim dorobku ma także m.in. "Misery", "Lśnienie", "Zieloną milę", "Smętarz dla zwierzaków" czy "Miasteczko Salem".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Również pozdrawiam. Lubię czytać i mam dużo wolnego czasu ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozdrawiam Panią Weronikę . Podziwiam " łykanie " książek hurtowo :)
Telewizji analogowej nie ma .Odeszła do przeszłości ,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Pawle, nie bardzo rozumiem, jaki ma związek moja recenzja z telewizją analogową :)

Basiu, dziękuję. Chyba za dużo napisałam o tych komórkach ;) Artykuł wkleiłam kilka dni temu i waga spadła już do zera. Do niedawna była większa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Weroniko, świetnie napisałaś tak o komórkach- tzn telefonach, jak i o książce. ;) albo na odwrót... ;) hihihi. tak czy owak nie rozumiem dlaczego art ma zerową wagę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy Weronika Trzeciak wypiera swoją recenzją telewizję analogową? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.