Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7658 miejsce

Komórki macierzyste. Kontrowersje etyczne

Wyjątkowe właściwości zarodkowych komórek macierzystych sprawiają, że są one najcenniejszym materiałem do badań doświadczalnych i terapii wielu chorób. Skąd wziął się pogląd, że nie można tego czynić, ponieważ jest to nieetyczne?

By Zephyris (SVG version of .) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons / Fot. By ZephyrisWiększość ludzi uważa, że nowe życie człowieka powstaje w chwili wniknięcia plemnika w komórkę jajową i od tego momentu nie wolno ingerować w ten nowo powstały obiekt.

Co to jest komórka?

Żeby zrozumieć czym są komórki macierzyste (k.m.) należy przytoczyć podstawowe informacje o komórce, która swoją nazwę zawdzięcza Robertowi Hooke`owi (1665 rok). Są to najmniejsze jednostki strukturalne żywego organizmu. Żywy organizm może składać się z różnej ilości komórek – od pojedynczej (np. bakteria) do wielu bilionów (organizmy wyższe). Te ostatnie nie są prostym zlepkiem ogromnej liczby komórek, lecz stanowią złożoną strukturę anatomiczną i funkcjonalną, rozwiniętą w procesie rozmnażania i dojrzewania osobnika do stadium jego dorosłości.

Komórki macierzyste

Komórki macierzyste w naturalnych warunkach powstają we wczesnej fazie rozwoju organizmu wyższego z zapłodnionej komórki jajowej, zwanej zygotą. Plemnik i komórka jajowa wnosi po połowie materiału genetycznego, znajdującego się w jądrze komórki dojrzałej. W procesie dalszych podziałów na komórki podobne doprowadzają do powstania kulistego zarodka zwanego morulą, zawierającego 16-32 komórki (do około 4. dnia). Następnie tworzy się stadium blastocysty, która może już zagnieździć się w błonie śluzowej macicy i zacząć tworzyć łożysko. Komórki macierzyste zarodkowe to właśnie te komórki, które powstają z zygoty we wczesnym stadium rozwoju zarodka. Z nich powstaną później wszystkie narządy, składające się z bardzo wyspecjalizowanych komórek.

W 1998 roku Thomson i wsp. wyizolowali z ludzkich blastocyst pierwsze linie komórek macierzystych tzw. hES (ang. Human Embryonic Stem). Pozyskanie tych komórek wiąże się ze zniszczeniem samego zarodka.

Podział komórek macierzystych

Ze względu na możliwości powstawania z nich innych komórek:
• Totipotentne (do 4 dnia po zapłodnieniu) — z nich mogą powstać wszystkie rodzaje komórek (także te, które tworzą łożysko),
• pluripotentne — mogą z nich powstać różne typy komórek (z wyjątkiem komórek łożyska),
• multipotentne — mogą powstać z nich tylko niektóre komórki,
• unipotentne (prekursorowe) — z tych może powstać tylko jeden rodzaj komórek.

Fakty historyczne dotyczące rozrodczości człowieka

Wiedzę o rozrodczości poznawaliśmy na przestrzeni wieków. Plemniki w ludzkiej spermie wykrył Antoni van Leeuwenhoek, konstruktor mikroskopów, wraz ze swoim przyjacielem dokonali tego w 1677 roku. Nie znalazłem informacji o tym, skąd i w jaki sposób pobrali materiał do badania… Natomiast w 1827 roku Karl Ernst von Baer odkrył ludzką komórkę jajową.

Robert Brown, angielski botanik, w 1831 - opisał jądra w komórkach roślin. Rudolf Virchow, niemiecki anatomopatolog, sformułował w 1855 roku tezę, że komórki powstają tylko przez podział. Natomiast Thomas Hunt Morgan, amerykański biolog, w 1915 r. wraz z zespołem współpracowników opublikował tzw. chromosomową teorię dziedziczności, a w 1926 r. teorię genów. Ernst August Ruska, niemiecki fizyk, 1931 skonstruował pierwszy mikroskop elektronowy, który miał kolosalne znaczenie w badaniach komórki.

Wreszcie, wyjaśnienia istoty zapisu informacji w genach przy pomocy DNA (odkryty w 1869 r) zawdzięczamy Jamesowi Watsonowi, Francisowi Crickowi, Mauricemu Wilkinsowi i Rosalind Franklin w 1953 r.

Osobiste refleksje

Podsumowując powyższe dane można stwierdzić, że wiedzę o rozrodczości człowieka, zbliżoną do rzeczywistości, mamy od stosunkowo niedawna. Pokrętnie myślącym ludziom dostarczyła ona jednocześnie dylematów moralnych, ponieważ płciowość była bardzo różnie postrzegana na przestrzeni dziejów. Największy wpływ na zachowanie człowieka w tym aspekcie życia miała początkowo… niewiedza, później nakazy religijne oraz zarządzenia wpływowych moralistów, mających swoje wyobrażenia na ten temat.

Zastanawiające jest to, że życie człowieka uważane za twór boski powstaje w niezbyt godnym miejscu, bo „między fekaliami a uryną” jak już zauważył św. Augustyn z Hippony. Może dlatego naturalne okoliczności, w których następuje akt zespolenia plemnika z komórką jajową, przez całe stulecia były zazwyczaj kojarzone z grzechem bądź nieczystością... Ale już chwilę później, po poczęciu, ów nowo powstały obiekt staje się natychmiast czymś, co trzeba ochraniać etyką i prawem.

Na dodatek, dzisiaj zaistniały możliwości sztucznego zapłodnienia, co jeszcze bardziej skomplikowało podejście do spraw związanych z prokreacją.

Jeśli trzymać się wierzeń, Bóg dał człowiekowi prawo decydowania o powoływaniu nowego życia, ale próżno szukać w świętych księgach szczegółów, w jaki sposób należy to czynić. Są tylko enigmatyczne, zdawkowe przekazy. A zatem dylematy moralne, o których wspomniałem są pochodną ludzkiej interpretacji owych nakazów boskich, włączając te dotyczące związków kazirodczych. Uważam, że to owa ludzka interpretacja stanowi źródło problemów natury moralnej w prokreacji.

Zasadnicza wątpliwość wzięła się stąd, że zaczęto zadawać sobie pytanie, co tak naprawdę jest wyznacznikiem chwili poczęcia istoty ludzkiej?

Jeżeli za nowe życie odpowiada materiał genetyczny zawarty w jądrze komórkowym, inaczej mówiąc informacja w nim zawarta, to dlaczego nie szanujemy każdej komórki zawierającej jądro z pełnym zapisem genetycznym? Przecież w tym kontekście jądro równa się potencjalnemu życiu. Dlaczego biliony żywych ludzkich komórek, z pełną informacją genetyczną, traktuje się na co dzień jak odpady, nie przywiązując do nich większej wagi? Dlaczego tylko w przypadku zapłodnionej komórki jajowej należy zachowywać się inaczej? A przecież w każdej komórce z jądrem istnieje potencjalne nowe życie.


Takie myślenie implikuje daleko idące konsekwencje etyczne, ponieważ uniemożliwia zastosowanie metody terapeutycznej polegającej na przeniesieniu jądra innego osobnika do dzielącej się In vitro zapłodnionej komórki jajowej, pozbawionej uprzednio własnego jądrowego materiału genetycznego. A taką technikę stosuje się w celu uniknięcia barier immunologicznych u biorcy, dla którego przygotowuje się komórki macierzyste w celach terapeutycznych. Przeciwnicy tej techniki twierdzą, że jest to terapia dla leczonego, ale zabójstwo dla „poczętego”. Należy jednoznacznie stwierdzić, że jest to oczywiste manipulowanie "pełną" informacją genetyczną, gdyż w tym procesie tworzy się obiekt, który może być potencjalnym źródłem rozwoju nowego organizmu ludzkiego, który jest klonem dawcy jądra.

Kiedy tak naprawdę powstaje nowy człowiek?

Dlaczego moment zespolenia dwóch obiektów, komórki jajowej i plemnika, uważa się za faktyczny początek nowego życia?

Zakładając zgodnie z wierzeniami, że człowiek składa się z ciała i duszy, natychmiast rodzi się pytanie: kiedy w ciało człowieka wnika dusza i gdzie jest jej siedlisko? W mózgu? W sercu? A może w DNA?

Nie ma co do tego zgodności nawet wśród teologów. Były różne koncepcje. A zatem nie jest to jakaś bezwzględna wiedza objawiona, tylko „spekulacje na temat”… samego człowieka. Pogląd, że dusza pojawia się w chwili poczęcia jest stosunkowo młody (1736 rok Thomas Roncaglia), przyjęty jako oficjalne stanowisko kościoła w 1854 roku przez papieża Piusa IX. Zalecam odnieść te wydarzenia do historycznych odkryć podanych wyżej.

Jednak później wielu teologów podważało ten pogląd (Mercier, Böckle, Norman M. Ford) i mówiono o późniejszym wnikaniu duszy w ciało. W świetle ich interpretacji, zdarzające się w procedurze In vitro śmierci zarodka nie są tożsame z aborcją.

A co począć z takim oto faktem, że około 50 % zapłodnionych naturalnie komórek jajowych nie zagnieżdża się w błonie śluzowej macicy i ulega wydaleniu?

Tak naprawdę, do dzisiaj jeszcze nie wiemy, czym w ogóle jest życie. Mamy trudności w jego precyzyjnym zdefiniowaniu. Dlaczego więc akurat zapłodnieniu należy przypisywać jego początek? Czyżby tylko dlatego, że w zapłodnionej komórce jajowej jest kompletny "przepis" na powstanie nowego człowieka? Czy jest to dostateczny powód, aby ten obiekt objąć całkowitą ochroną należną ukształtowanemu dorosłemu osobnikowi?

Dziecko nie ma wszystkich praw dorosłych, a zatem stopień rozwoju organizmu ma znaczenie w nadawaniu bądź objęciu jakimiś prawami danego osobnika? Dlaczego zatem wobec „życia poczętego” mamy zachowywać się inaczej? Dlaczego wykorzystanie blastocysty mamy uważać za unicestwienie życia nowego osobnika?

Czy tylko samo istnienie potencjału rozwojowego w nowego osobnika ma być wystarczającym powodem do szczególnej ochrony prawnej i etycznej?

Komórki macierzyste a ochrona życia

Nie sposób w jednym artykule opisać wszystkie rozterki moralne związane z coraz szerszym zastosowaniem w medycynie komórek macierzystych, mogących posłużyć do regeneracji uszkodzonych narządów.

Moim celem było pokazanie, jakże pokrętne jest myślenie człowieka, który z jednej strony domaga się szczególnej ochrony wczesnego stadium rozwoju zarodka, podczas gdy ze stosunkowo wielką łatwością przechodzi do porządku dziennego nad unicestwieniem innego dorosłego życia.

Obrońcy życia poczętego alarmują, że dokonuje się uprzedmiotowienie istoty ludzkiej w technikach In vitro, nihilizacja podmiotu ludzkiego w technikach klonowania, komercjalizacja i manipulacja genetyczna naturą człowieka. Zarzucają naukowcom, że lansują retorykę mającą usprawiedliwić ich działanie na zasadzie „dobry cel uświęca złe środki”.

W artykule „Komórki macierzyste: historia polityczna” Joseph Bottum i Ryan T. Anderson opisując klimat wokół sprawy komórek macierzystych w latach 2001-2007 napisali: „To był okres małych oszustw, czas gładkich kłamstw i użytecznych przejaskrawień. Odrobinę ukrywania prawdy, trochę wypaczania faktów – innymi słowy, to był moment polityczny i prawie nikt nie jest na tyle naiwny, aby zapomnieć, że stronniczy politycy zawsze mają stronnicze cele”.

Wnioski końcowe

Uważam, że zbyt dużo niewiedzy i emocji nagromadziło się we wszelkich dyskusjach wokół spraw związanych z komórkami macierzystymi. Jest zbyt dużo zacietrzewienia po stronie zwolenników i przeciwników badań tego problemu. Wydaje się, że i w tym przypadku będzie tak, jak z każdym innym odkryciem czy wynalazkiem – co z nim zrobimy będzie zależało tylko od nas, ludzi.

Dużo jeszcze przed nami...

Chociażby taka zagadka, dlaczego z komórki macierzystej, która ma przecież identyczne geny, z jednej może powstać komórka mięśniowa a z innej nerwowa? Według B. Liptona musi tutaj być wpływ środowiska, a ściślej mówiąc sygnały z niego płynące.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (48):

Sortuj komentarze:

Ponieważ nie wszyscy mają dostęp do wpisów z Facebooka zamieszczam ten wpis:

Jan Krongboon · Obserwuj
w polsce wlasnie rowniez zaczeto leczyc zanik nerwu komorkami macierzystymi.

moj kolega Jarek https://www.facebook.com/J.Weglorz mial wlasnie taki pionierski pierwszy zabieg w czwartek w klinice w Czestochowie.

na grupie o komorkach macierzystych dla niewidomych na facebook https://www.facebook.com/groups/wzrok napisal dzis notatke:

Szanowni Państwo
22 stycznia 2015r. miałem pierwsze z pięciu planowanych infuzji komórek macierzystych. Infuzja, to zabieg podobny do kroplówki. Tak ogólnie, to chodzi w nim by coś wstrzyknąć. Ja miałem w ten sposób podane dożylnie komórki macierzyste. Zabieg ten ma za zadanie przede wszystkim ocenić moją reakcję na owe komórki, no i powoli zacząć naprawiać szkody w moim organizmie. Oczywiście celowaną szkodą o którą przede wszystkim chodzi lekarzom, to odbudowa nerwów wzrokowych, bym w efekcie tego choć trochę odzyskał wzrok. Trudno jednoznacznie jest przewidzieć czy i do jakiego stopnia te zabiegi się powiodą, ale szansa na to że coś drgnie, uda się naprawić jest znaczna i uzasadniona w moim przypadku. Oczy mam zdrowe, korę mózgową w rejonie odpowiadającym za widzenie też. Jedyne co mi dolega to zanik nerwów wzrokowych. Nie jest on jednak całkowity, ale też nie są te nerwy na tyle aktywne bym widział cokolwiek. Zatem kolokwialnie mówiąc należy naprawić "kabel", który łączy oczy - kamerę, z mózgiem - rejestratorem.
Zarówno w trakcie zabiegu, jak ipo nim nie było żadnych komplikacji. W ciągu najbliższych dni spodziewana jest duża gorączka, która zaświadczy o tym, że podane do mojego organizmu komórki zaczęły działać.
Następne zabiegi - podania planowane są w okolice oczu (pozagałkowe) i do płynu mózgowo-rdzeniowego. Chodzi o to by komórki macierzyste miały jak najbliżej do uszkodzonego miejsca i szybko zaczęły przekształcać się w tkankę nerwową.
Na razie czuję się dobrze i mam nadzieję że tak będzie nadal. Muszę dbać o siebie, by się nie przeziębić, nie skaleczyć itd. Za miesiąc planowany jest kolejny zabieg.

www.massagethai.info

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czasem wydaje mi się, że człowiek naprawdę zachowuje się bardzo dziwacznie, a hipokryzja wyziera z jego myślenia na każdym kroku. A w jego wnętrzu ciągle zwalczają się w nim te dwie postaci - dr Jekyll and Mr. Hyde.

Grzegorz Wasiluk, pod jednym z komentowanych artykułów podał link do tego filmiku

https://www.youtube.com/watch?v=CkhoIFMmC-o

Gdy obejrzałem ten film, to nasunęła mi się taka oto refleksja, że człowiek potrafi ubolewać z jednej strony nad złamaną żywą gałązką, a z drugiej potrafi unicestwić dorosłe ukształtowane życie, i to wcale nie ze względów obronnych, tylko w imię jakiejś idei. Nie ważne, objawionej mu przez wymyślonego Boga czy też wymyślonej przez samego siebie. Czy jest w tym jakiś głębszy sens?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem nieco zdziwiony, że osoby wierzące nie dostrzegają w naukach płynących ze źródeł wiary, iż cały proces stworzenia odbywał się sztucznie, a dopiero później została "uruchomiona" biologia, z rozrodczością włącznie.

Zgodnie z zaleceniem "szukajcie a znajdziecie" grzebałem w mądrych źródłach wiary i nigdzie nie znalazłem zakazu odnośnie sztucznego rozmnażania? Raczej wniosek końcowy jest odwrotny. Rozmnażanie naturalne Bóg uczynił karą: "Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą".

Dziwnym wydaje się fakt, że tych kar później było jeszcze sporo...

"Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną: niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat".

Jak się rozejrzymy dookoła, to okazuje się, że tej obietnicy Bóg wcale nie spełnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pozostaję tragicznie niezrozumiany przez scjentystów oraz scjentologów! ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak rzekł Pan Grzegorz ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale tego, żeby o tym nie myśleć i tym bardziej, że to lepiej, Stwórca nie rzekł. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jam jest, który jest" - brzmi odpowiedź wskazująca na to, że Stwórca nie ma początku ani końca. Wmyślenie się w to przyprawia o zawrót głowy, więc lepiej o tym nie myśleć, nawet jeśli to "lepiej" ma krótkie nogi, mierzone długością życia doczesnego. Nawet teoria wielkiego wybuchu ma tę właściwość, jak dobrze pomyśleć. Zaś hipoteza pana Darwina to dla mnie zwykły przesąd, zaś podtrzymywanie jej jako teorii nauczanej w szkołach w świetle najnowszych osiągnięć szczegółowych dyscyplin naukowych... Gusła na poziomie epoki kamiennej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może jednak teoria ewolucji i Wielkich Wybuchów jest jak na razie najbliżej Prawdy . przynajmniej na razie - w braku dowodów, które może są na razie gdzieś ukryte

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jarosławie, w tej sprawie specjaliści muszą się wypowiedzieć, bo moja wiedza w tej materii jest zerowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A na tych "bocznych torach" dyskusji - czy ktoś się zastanawiał jak powstał Stwórca ???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.