Pozycja materiału w rankingach:
Katowickiej prokuraturze udało się w końcu postawić zarzuty popełnienia przestępstwa urzędniczego komornikowi Henrykowi G. Zagrożony groźbą ścigania przez list gończy i tymczasowego aresztowania, Henryk G. zgłosił się na wezwanie.
Swoje długie unikanie
kontaktu z wymiarem sprawiedliwości, tłumaczył złym stanem zdrowia.
Gdy komornik Henryk G. pojawił się nareszcie w prokuraturze, znowu przedstawił zaświadczenia lekarskie o swoim złym stanie zdrowia. Tym razem jednak chodzi o takie schorzenia, które mogą go zwolnić z odpowiedzialności karnej. Prokuratura przesłuchała go jednak i nakazała przeprowadzenie specjalistycznych badań przez biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej. Przewidziane są na początek lipca.
- Obawiam się, że to kolejny wybieg, żeby utrudnić postępowanie. Nie zgłaszał się do prokuratury z powodu choroby, a w tym czasie prowadził kancelarię i normalnie pracował. Sam to sprawdziłem - mówi Kazimierz Koba, który czuje się pokrzywdzony przez Henryka G. Twierdzi, że przez niego stracił należne mu 40 tys. złotych. To była czysta pazerność komornika. Nie miała prawa zająć pieniędzy, które przeznaczone były na nasze wypłaty, ale skusiła go prowizja. Henryk G. bez trudu ściągnął naszą wierzytelność z konta wojewody, wziął za to 48 tys. zł. prowizji, a resztę oddał córce naszego pracodawcy, zalegającego nam z wypłatami. Należnych nam pieniędzy nie zobaczyliśmy - wyjaśnia Koba, pracownik zakładu, który wykonywał zamówienia na rzecz województwa śląskiego. W lipcu 2003 roku zawiadomił prokuraturę o przestępstwie. Prokuratura potwierdziła te zarzuty.
Henryk G. tłumaczył, że nie wiedział o roszczeniach pracowników. Jednak data faksu, który otrzymał w tej sprawie, świadczy o czymś innym
Komornik Henryk G. dorobił się ogromnej fortuny. Kiedy z konta
skradziono mu 8 mln złotych, zgłosił ten fakt dopiero po trzech
miesiącach. Pobierał, zwłaszcza od szpitali dziecięcych, najwyższe
prowizje. Równocześnie do katowickiego Sądu Rejonowego trafiała na
niego masa skarg od zwykłych ludzi. Krajowa Rada Komornicza oskarżyła
go w końcu o rażące naruszenia przepisów. Ale mimo wielu sygnałów, że
Henryk G. nie przestrzega prawa, długo czerpał krociowe zyski ze swojej
działalności.
Resort sprawiedliwości przygotował projekt, który tworzy twarde zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej komorników. Wpłynął na to raport NIK z ubiegłego roku, krytycznie oceniający nadzór nad komornikami, zarówno ze strony resortu, jak i prezesów sądu. Raport negatywnie ocenił także nadzór nad finansami kancelarii komorniczych. NIK podkreślił, że zarówno ministerstwo, jak i prezesi sądów nie podejmowali skutecznych działań w stosunku do komorników, którzy nie składali oświadczeń majątkowych.
Grażyna Kuźnik/Dziennik Zachodni
Zobacz także:
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +1573)