Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38431 miejsce

Komornik chory na pazerność?

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-06-30 10:39

Katowickiej prokuraturze udało się w końcu postawić zarzuty popełnienia przestępstwa urzędniczego komornikowi Henrykowi G. Zagrożony groźbą ścigania przez list gończy i tymczasowego aresztowania, Henryk G. zgłosił się na wezwanie.

Swoje długie unikanie kontaktu z wymiarem sprawiedliwości, tłumaczył złym stanem zdrowia.
- Przysyłał nam nieprzekonujące zaświadczenia lekarskie. Miał wyznaczone dwa terminy badań w Zakładzie Medycyny Sądowej, ale je zlekceważył. Utrudniał w ten sposób czynności procesowe. Jego wyjaśnienia były niepoważne. Bo przecież tylko opinia biegłych może zadecydować o tym, czy podejrzany z powodu choroby nie może zeznawać. Urzędnik sądowy, jakim jest komornik, musi o tym wiedzieć - stwierdza Bogdan Łabuzek, szef katowickiej Prokuratury Rejonowej Centrum-Zachód.

Gdy komornik Henryk G. pojawił się nareszcie w prokuraturze, znowu przedstawił zaświadczenia lekarskie o swoim złym stanie zdrowia. Tym razem jednak chodzi o takie schorzenia, które mogą go zwolnić z odpowiedzialności karnej. Prokuratura przesłuchała go jednak i nakazała przeprowadzenie specjalistycznych badań przez biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej. Przewidziane są na początek lipca.

- Obawiam się, że to kolejny wybieg, żeby utrudnić postępowanie. Nie zgłaszał się do prokuratury z powodu choroby, a w tym czasie prowadził kancelarię i normalnie pracował. Sam to sprawdziłem - mówi Kazimierz Koba, który czuje się pokrzywdzony przez Henryka G. Twierdzi, że przez niego stracił należne mu 40 tys. złotych. To była czysta pazerność komornika. Nie miała prawa zająć pieniędzy, które przeznaczone były na nasze wypłaty, ale skusiła go prowizja. Henryk G. bez trudu ściągnął naszą wierzytelność z konta wojewody, wziął za to 48 tys. zł. prowizji, a resztę oddał córce naszego pracodawcy, zalegającego nam z wypłatami. Należnych nam pieniędzy nie zobaczyliśmy - wyjaśnia Koba, pracownik zakładu, który wykonywał zamówienia na rzecz województwa śląskiego. W lipcu 2003 roku zawiadomił prokuraturę o przestępstwie. Prokuratura potwierdziła te zarzuty.

Henryk G. tłumaczył, że nie wiedział o roszczeniach pracowników. Jednak data faksu, który otrzymał w tej sprawie, świadczy o czymś innym

Komornik Henryk G. dorobił się ogromnej fortuny. Kiedy z konta skradziono mu 8 mln złotych, zgłosił ten fakt dopiero po trzech miesiącach. Pobierał, zwłaszcza od szpitali dziecięcych, najwyższe prowizje. Równocześnie do katowickiego Sądu Rejonowego trafiała na niego masa skarg od zwykłych ludzi. Krajowa Rada Komornicza oskarżyła go w końcu o rażące naruszenia przepisów. Ale mimo wielu sygnałów, że Henryk G. nie przestrzega prawa, długo czerpał krociowe zyski ze swojej działalności.

Będą zmiany

Resort sprawiedliwości przygotował projekt, który tworzy twarde zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej komorników. Wpłynął na to raport NIK z ubiegłego roku, krytycznie oceniający nadzór nad komornikami, zarówno ze strony resortu, jak i prezesów sądu. Raport negatywnie ocenił także nadzór nad finansami kancelarii komorniczych. NIK podkreślił, że zarówno ministerstwo, jak i prezesi sądów nie podejmowali skutecznych działań w stosunku do komorników, którzy nie składali oświadczeń majątkowych.

Grażyna Kuźnik/Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.