Facebook Google+ Twitter

Kompromitacja Ligi Polskich Rodzin

LPR, czyli ludzie, którzy w większości dla wolności Polski nie zrobili nic, szargają dobre imię Jacka Kuronia. Trudno już dłużej słuchać tego ze spokojem.

Nie sądziłem, naprawdę nie sądziłem, że można posunąć się aż tak daleko. Dwóch posłów LPR napomknęło o odebraniu Jackowi Kuroniowi Orderu Orła Białego. Postulatu nie potępił, a właściwie poparł go Roman Giertych. Nie wiem, jak to nazwać, pewnych granic, nawet mimo bezgranicznej ignorancji, przekraczać nie wolno. Ci ludzie nie wiedzą zapewne, że "zdradziecki" Okrągły Stół mógł się nie odbyć, ponieważ komuniści nie chcieli Jacka Kuronia dopuścić do rozmów, a warunek taki stawiał Lech Wałęsa. Nie wydaje mi się, by był to jakiś przejaw uwielbienia dla Kuronia ze strony komunistów.

Napisałem dzisiaj tekst o zmierzchu autorytetów, który następuje i który nas czeka. W głowie nie mieściło mi się jednak, że Jacek Kuroń, który walcząc o wolność w więzieniach spędził 9 lat, legenda opozycji, człowiek, dzięki któremu wiele osób może teraz bredzić do woli, pochowany na powązkach w Alei Zasłużonych, doczeka się takiego podziękowania. Z Kuroniem nie trzeba było się zgadzać, nie trzeba było jego sposobu myślenia popierać. Można mu wypominać młodość, można krytykować politykę. Jak jednak zakwestionować jego czyste intencje i zwykłą, ludzką dobroć, wręcz szlachetność?

O ile niemal nigdy nie wygłaszam radykalnych sądów, o tyle trudno znaleźć mi odpowiednio mocne słowa, które mogłyby wyrazić złość, którą czuję. Może jednak niewarto się zniżać do elpeerowskiego poziomu. Gdzie w tych ludziach jakikowlwiek szacunek, respekt dla ludzi tak zasłużonych? Bo, przykro mi, Roman Dmowski nie był jedynym wielkim Polakiem. Gdzie oni wtedy byli, wtedy, gdy trzeba było rzeczywiście się poświęcać? Tak jak Maciej Giertych doradzali Jaruzelskiemu? I co robiliby teraz, gdyby Okrągłego Stołu nie było? Cóż to bowiem za poświęcenie, uprawianie dzisiaj polityki. Wtedy to było coś.

A teraz, szargać świętości jest łatwo. Szkoda tylko, że gdy szarga się świętości posłów LPR, jest to atak na Polskę. A jak oni podważają dorobek opłacony przez wiele osób cierpieniem i krwią, to wszystko jest w porządku. Ja odbieram to, jako atak na siebie. Bo wojna o pamięć trwa. I nie pozwolę, by ktoś tę pamięć zafałszowywał.

Czuję się słaby, bezsilny wobec tej wszechogarniającej głupoty. Chociaż do Adama Michnika stosunek mam dość krytyczny, to napisał on w dzisiejszej "Wyborczej" zdanie, z którym w pełni się utożsamiam: "Nie potrafię już się oburzać na to wszystko - jestem bezradny". Michnik stwierdza, że Kuroń nawet tym draniom by wybaczył. I pewnie ma rację. Ale "ci dranie" powinni być strąceni w publiczny niebyt, w polityczną próżnię, z której nie ma powrotu. Niezwykle rzadko stawiam takie postulaty. Ale więcej, więcej, panowie politycy. A w końcu będzie rewolucja. Tyle złych emocji, tyle sporów, tyle protestów i kompromitacji, ile potraficie wyprodukować, to jest niebywałe. I nie zdziwię się, jeżeli w najbliższym czasie ludzie wyjdą na ulice w marszu, demonstracji protestu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.