Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Kompromitacja na własne życzenie

Dział: Opinie

Ocena: 11pkt

Oceń:

Kompromitacja na własne życzenie


Dopóki w polskim futbolu nie zakończy się okres transformacji z amatorszczyzny do pełnego profesjonalizmu, właściciele klubów muszą monitorować swoich pracowników, a w przypadku recydywy, eliminować czarne owce ze stada.

Występy naszych eksportowych drużyn w europejskich pucharach można określić tylko jednym słowem: kompromitacja. Ma to swoje odzwierciedlenie w przydziale miejsc poszczególnym krajom w kolejnych edycjach Ligi mistrzów i pucharze UEFA. Również poza nielicznymi wyjątkami, popisy i postawa naszych zawodników, występujących w zagranicznych drużynach nie napawa optymizmem. Oczywiście byłoby błędem uogólniać i stanowczo twierdzić, że tylko hulaszczy tryb życia niektórych kopaczo-biegaczy ma decydujący wpływ na międzynarodowe kompromitujące występk naszych pucharowych drużyn, jednak analizując decyzje działaczy zawodowych i naszych dyletantów, nasuwa się bardzo dla nas smutny wniosek...

Klasycznym przykładem w tym temacie jest przypadek niesportowego trybu życia Igora S., który kilka tygodni temu został aresztowany w Szwecji za prowadzenie samochodu, będąc w stanie „pomroczności jasnej”. Reakcja działaczy klubowych, w którym zatrudniony był Igor S., była jak najbardziej profesjonalna i polegała na natychmiastowym rozwiązaniu umowy o pracę. Zatem na wskroś profesjonalne kierownictwo szwedzkiego klubu w przeciwieństwie do mafiosów z PZPN i wielu nieudaczników, rządzących polskimi klubami, nie czekało na prawomocny wyrok sądowy w tej sprawie, a natychmiast wyeliminowali „czarną owcę” ze swojego środowiska.

Nasuwa się niestety retoryczne pytanie: jak to możliwe, że Igor S., który wielokrotnie grając w polskich drużynach miał podobne „wpadki depresyjne”, podczas których trafiał nawet do izby wytrzeźwień, unikał kary i bez przerwy występował na murawie, stając się wzorem dla młodzieży?
Osobny rozdział takiej (nie mającej nic wspólnego z duchem sportu, rywalizacji i podnoszenia swojej klasy sportowej) tolerancji to pogorszenie atmosfery w zespole, bowiem zawodnicy zostają podzieleni na równych i równiejszych, a więc takich, których za byle co się karze i takich, którym wszystko się wybacza. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby po powrocie do Polski Igor otrzymał propozycję świadczenia swoich usług w którejś z ligowych drużyn.

Przykłady wybaczania różnego rodzaju pozatreningowych wyskoków, obserwujemy w niemal każdym klubie, a prym wśród „tolerowników” wiodą działacze drużyny Białej Gwiazdy, której korzenie, jak na ironię, wywodzą się z resortu ministerstwa spraw wewnętrznych, a konkretnie z dawnej milicji obywatelskiej, a więc instytucji, które miały obowiązek wzorowego przestrzegania prawa.

Przypomnę tylko te najbardziej spektakularne tolerancje. „Szperacze utalentowanych kopaczy” współpracujący z właścicielem Wisły, Bogusławem Cupiałem, namówili go do zakupienia zawodnika, który prowadząc samochód na podwójnym gazie... spowodował śmiertelny wypadek.

Rezerwowy gracz Wiślaków, po przylocie drużyny z pucharowego meczu – jak dobrze pamiętam z belgijskim Anderlechtem – postanowił wyładować niespożytkowaną energię najpierw na „tankowaniu”, a następnie na jaździe slalomem po krakowskich ulicach. W efekcie najechał na stojącego przy ścianie kolegę i zmiażdżył mu kolano. Oczywiście – jak było do przewidzenia – ten kandydat na „pseudoKubicę” do dziś biega po murawie, tyle tylko, że w innej drużynie.

Osobny rozdział to Nikola M., którego bezkarne występy „pod wpływem”(w nocnych lokalach i na dyskotekach przejdą do niechlubnej historii klubu z ulicy Reymonta) były wielokrotnie nagłaśniane w mass-mediach. Mając przyzwolenie kierownictwa klubu na „rozrywkowe zajęcia”, „Niki” poszedł na całość i w pierwszym grupowym meczu pucharu UEFA z angielskim Blackburn, zaprezentował ogromny repertuar rasistowskich zachowań, za co został przez europejski Wydział Dyscypliny zdyskwalifikowany na pięć spotkań. Oczywiście działacze klubowi błyskawicznie stanęli po stronie swojego najemnego „pyskaczo-kopacza” i złożyli bezsensowny protest do UEFA, który zgodnie z prowadzoną przez światową i europejską federacją futbolową kampanią anty rasistowską został jak najbardziej słusznie odrzucony. Po raz kolejny przedstawiciele naszej skopanej zostali ośmieszeni na międzynarodowym forum.

Jakby tego było mało, kilka dni później, tenże sam zawodnik, podczas meczu derbowego, zaprezentował kibicom „pasów” kilka obscenicznych gestów. Jeśli – jak zapowiada kierownictwo Cracovii – podtrzyma obietnicę skierowania skargi do UEFA, to będziemy mieli następny skandal, ponieważ kolejne nasze krajowe problemy będzie rozstrzygał europejski futbolowy sąd. Ale czy może być inaczej skoro w PZPN-ie trwa akcja ponownego, tym razem bardziej trwałego, przyspawania do stołków czołowych Listkoludków, a minister-koksownik polskiego sportu, który ma stać na straży przestrzegania zasady fair-play, sam jest umoczony w aferę dopingową.

Nie lepiej ma się sprawa w stołecznym klubie, który miał aspirację do gry w Lidze Mistrzów, a „dzięki” nocnym, dodatkowym treningom kilku „balangowiczów”, został wyeliminowany z grupowej rywalizacji w pucharze UEFA przez jedenaście wiedeńskich koszulek.

Analizując powyższe fakty, nasuwa się jeden logiczny wniosek. Dopóki w polskim futbolu klubowym nie zakończy się okres transformacji z amatorszczyzny do pełnego profesjonalizmu, właściciele klubów muszą monitorować swoich pracowników, a w przypadku recydywy (patologicznych zachowań), eliminować czarne owce ze stada, by nie stwarzać niebezpiecznych procederów.

Obym się mylił, bo Antoni Ptak jest moim przyjacielem i dobrze mu życzę, ale uważam, że przeniesienie – po groźbach szczecińskich pseudo-kibiców i na życzenie zawodników – drużyny z cieplarnianych warunków ze wspaniałego ośrodka piłkarskiego w Gutowie do Szczecina, było ogromnym błędem (wyniki potwierdzają moją tezę), bowiem uroki nocnego życia w portowym mieście i brak całodobowego monitoringu młodych ludzi, muszą doprowadzić do utraty całkowitej kontroli nad zespołem.
Jan Tomaszewski

Zobacz także:

Jan Tomaszewski OFFline profil autora

Autor: Jan Tomaszewski

Napisz do autora

Artykuły (42) Galerie (0) Średnia ocen (4.06)

Wiek: 62 | Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska

O mnie: Słynny bramkarz reprezentacji Polski w latach 70. i 80. Niestrudzony bojownik o czyste reguły gry w polskim futbolu, były szef Komisji Etyki PZPN. Zagorzały krytyk obecnych władz Polskiego Związku Piłki Nożnej, a zwłaszcza prezesa Michała... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 3

Sortuj komentarze:

Krzysztof Baraniak 06.11.2006 16:18

Ocena: Ocena pozytywna 42 Ocena negatywna 39

ja w ogóle nie wiem jakim prawem Nikola biega jeszcze po boiskach! Widocznie p. Cupiał ma bardzo szeroki zakres tolerancji...troche za szeroki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Pietuszko 06.11.2006 14:17

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 35

Panie Janie!!!j Pana w 100% popieram!!!

jak sie nie oderwie tych baranow od stolkow, to nie bedzie dobrze!!!

LISTKIEWICZ, TY OSZUSCIE!!!NIE UMIESZ ODEJSC Z HONOREM?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mir Nalezińskí 06.11.2006 08:38

Ocena: Ocena pozytywna 34 Ocena negatywna 34

Nazwisko p. Igora przewijało się w mediach (w pełnej okazałości).
*w kolejnych edycjach Ligi mistrzów i pucharze UEFA* - raczej *w kolejnych edycjach Ligi Mistrzów i Pucharze UEFA*

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.