Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7210 miejsce

Kompromitacja organizatorów gali FEN.Nie przerwano walki wieczoru

Organizatorzy wrocławskiej gali sportów walki w hali Orbita Fight Exlucisive Night cieszyli się, że kibice dopisali. Około 3,5 tys.widzów oglądało walkę o mistrzowski pas w wadze koguciej. Zapowiadano, że będzie to wyjątkowa gala.

I była ze względu na to, że wydarzenia w ringu niewiele miały wspólnego ze sportem.

 / Fot. Jerzy Kirzyński / Fot. Jerzy KirzyńskiW najważniejszym pojedynku wieczoru wystąpił jeden z najlepszych polskich zawodników Tymoteusz Świątek, a jego rywalem był Portugalczyk Victor Marinho. Polak był zaledwie 200 g lżejszy od przeciwnika.

- „Jest forma- zapowiadał w radiowej migawce. - Zeszliśmy z wagi i są same mięśnie, właściwie skóra naciągnięta na kości – żartował.

W uniringu żarty się skończyły.

Wprawdzie, przed walką, zawodnik z Bochni mówił, że kibice w niego wierzą i ich nie zawiedzie. - Będę walczył –zapowiadał, a spośród 68 głosujących w Internecie 84 proc. z nich opowiedziało się za T. Świątkiem ps. „Omen”, to najbardziej perspektywiczny polski kogut w ringu nie istniał.

 / Fot. Jerzy Kirzyński / Fot. Jerzy KirzyńskiWprawdzie Mistrz Jerzy Kulej utrzymywał, że nie ma zawodników odpornych na ciosy są tylko źle trafieni, sympatyczny „Omen”, demolowany prawie od pierwszej rundy, padł po serii ciężkich ciosów dopiero w piątej.

Najpoważniejsze wyzwanie w karierze Tymoteusza zakończyło się klęską, ale nie zawodnika. On przegrał, został znokautowany. Wyniesiony z ringu.

Zawiedli: sędzia spotkania Sebastian Jagielski, który nie chciał zauważyć, że Świątek od dłuższego czasu nie ma kontaktu z rzeczywistością, przyjmuje wszystkie uderzenia przeciwnika i nie przerwał walki, sekundanci, że nie rzucili ręcznika, poddając swego podopiecznego. Jedynie lekarz zawodów biegał wokół klatki, jak opętany…

Zwycięzca najważniejszej walki wrocławskiej gali / Fot. Jerzy KirzyńskiWe wrocławskim szpitalu trwa teraz walka o zdrowie ciężko znokautowanego zawodnika. Życzymy mu powrotu do sportu.
Ksywę „Omen” traktujemy jako zapowiedź jedynie tych dobrych zdarzeń w dalszej karierze Tymoteusza Świątka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.