Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14893 miejsce

Kompromitujące fakty z pijackich ekscesów nowego ministra sportu

Andrzej Biernat zaczął działać w polityce jako dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Konstantynowie Łódzkim. Pewnego dnia, w licznym gronie znajomych, wziął udział w nocnej imprezie zakrapianej, którą zakończył na komendzie.

 / Fot. CC, Autor:Πρωθυπουργός της Ελλάδας, modified by PL PrzemekPolski sport nie ma szczęścia do trenerów i ministrów. Ministrowie, którzy czasem o wiele więcej znaczą niż trenerzy, gdyż dysponują kasą budżetową, bywają nieszczęśliwi, bo z nadania partyjnego. Zatem, z prostego nieszczęścia partyjnego, trafiła na fotel ministerialny, Anna Mucha. Prócz wyjątkowej urody, nie wyróżniła się niczym specjalnym w kierowaniu trudnym "zaprzęgiem" wielu różnych dziedzin, sportowych specjalności.

Ale przecież nie wypada kopać leżącego i tego co już wstał i odszedł. Można jednak kopnąć, i to w miejsce najczulsze, tego co przyszedł i od razu podpadł. Tygodnik "Wprost" ujawnił z zaskoczenia, kompromitujące fakty z życia nowego ministra sportu, Biernata.

Andrzej Biernat (rocznik 1960), poseł PO okręgu łódzkiego, zaczął działać w polityce, jako dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Konstantynowie Łódzkim. Wcześniej miał doświadczenia w profesji nauczycielskiej o specjalności wuef. Wyróżnił się jednak, aby trafić dziś na łamy prasowe, jako niechlubny imprezowicz nocny na basenach pływackich. "Wprost" opisał skandaliczne zachowanie dyrektora Biernata, podczas imprezy późnym wieczorem, w zarządzanym przez siebie kompleksie basenów.

Na zakrapianej hucznej imprezie nocnej, według tygodnika, bawiło się kilkadziesiąt osób. W pewnym momencie Andrzej Biernat, gdy miał już dosyć "gradusów" w czubie, niespodzianie opuścił salę "balową". Wyszedł na zewnątrz, wszedł na parking, wsiadł do auta i odpalił. Po chwili, z kiwającą się głową - z impetem walnął w paletę… z kostką brukową, którą właśnie przywieziono na cele remontu parkingu.

Nocny obrazek z imprezy wyglądał tak, jak zwykle, w podobnych przypadkach. Mocno niedysponowany już gość imprezy - tej nocy Andrzej Biernat - wstał od stołu i wyszedł, zmierzając niepewnym krokiem, w kierunku stojącego na zewnątrz budynku, swojego auta. Znajomi na imprezie, próbowali powstrzymać i odwieść dzisiejszego ministra, od wsiadania za kółko kierownicy. Ale im się to nie udało. Był uparty. Nawet darmowe odwiezienie do domu przez strażników nie przekonało pana Biernata do zmiany decyzji.

Zrobił – jak chciał. Wyszedł, ruszył autem, i... zadzwoniło w kompleksie wielkie bummm. Zderzenie z przeszkodą terenową, otrzeźwiło kierowcę, więc Andrzej Biernat (nietrzeźwy) – jak informuje tygodnik - chwycił słuchawkę i zatelefonował na policję. Poinformował, że "doszło do kolizji" komunikacyjnej.

Podczas kontaktu telefonicznego, w nieskładnej rozmowie z funkcjonariuszami, padło szczere wyjaśnienie rozmówcy, że na parkingu "doszło do kolizji" i kierowca prosi policjantów o przybycie na miejsce. Policjanci szybko zareagowali i przyjechali. Od razu też złapali orientację, że kierowca jest niedysponowany. Toteż pan dyrektor Biernat skończył dalszy ciąg rozrywki nocnej na komendzie.

"Wprost" konkluduje: Szerokie plecy, plus organizatorski spryt, zaprowadziły byłego szefa kąpieliska, a wcześniej nauczyciela wychowania fizycznego, na szczyty władzy. W tej chwili z partyjnymi wpływami ministra sportu musi się liczyć sam premier.

Polityczni przeciwnicy ministra mówią o nim pogardliwie: "basenowy", bądź "kąpielowy". Przyjaciele zaś przekonują, że to "skuteczny gracz polityczny". Opisana impreza zakrapiana, w gronie kilkudziesięciu osób, miała miejsce w Konstantynowie Łódzkim, kilkanaście lat temu.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.