Facebook Google+ Twitter

Komputerowe rozmiękczanie mózgu?

Współczesny człowiek żyje niejako zanurzony w środowisku komputerów i sieci. Jest to znakomite narzędzie do wszelkiej pracy umysłowej o wręcz niewyobrażalnie wielkich parametrach pamięci i szybkości przetwarzania informacji.

 / Fot. Wikipedia commons-public domainSą uczeni, którzy nawet obiecują zastąpienie człowieka komputerem, inni tylko tym grożą. Ale na pewno trafne zastosowanie ma tu metafora komputera: umysł ma się tak do mózgu, jak program (software) do sprzętu (hardware). Umysł stanowi oprogramowanie mózgu. Umysł człowieka porównywano kiedyś do tabliczki glinianej czy woskowej, później do lustra, do kamery, dalsze sukcesy nauki nasunęły myśl o jego holograficznej strukturze itd.

Metafora komputerowa podsuwa nam nową definicję człowieka jako „procesora informacji”, a przyrody jako „informacji do przetwarzania”. Akceptujących taki pogląd nazywa się ludźmi Turinga. Kreuje ich odpowiednio długotrwała i mająca charakter osobistego, emocjonalnego zaangażowania współpraca z komputerem powodująca, że zaczynają oni myśleć i mówić w kategoriach, którymi posługują się maszyny.

Podobne efekty obcowania z techniką komputerową sięgają głębszych pokładów naszej psyche. Okazuje się, że pod jej wpływem zmienia się np. czynność czytania, która nie jest przecież czynnością instynktową. Jak pokazały badania Nicholasa Carr'a, profesora psychiatrii z Uniwersytetu Kalifornijskiego, pod wpływem technologii komputerowej i mass - mediów inaczej niż dotąd kształtują się połączenia neuronowe w mózgach: wytwarzane podczas użytkowania internetu są inne niż schematy czynnościowe powstające podczas czytania książek. Przez użytkownika długotrwale obcującego z komputerem będzie to z czasem odczuwane i zauważalne w postaci wystąpienia trudności w koncentracji nad dłuższym tekstem, braku oczekiwanej wysokiej skuteczności i natychmiastowości w przekazie informacyjnym, także trudności w tworzeniu głębokich i złożonych powiązań myślowych pod wpływem lektury. Mamy tu do czynienia z sytuacją zupełnie nieoczekiwaną, w której media okazują się nie tylko biernymi kanałami dostarczania informacji, ale także kształtują proces myślenia. To w jego rezultacie coraz powszechniej stajemy się wykształconymi ignorantami.

Oczywiście takich czynników jest więcej, ale tym gorzej dla nas. Ubóstwo języka komputerowego, zwłaszcza, że u jego podstaw jest to język angielski, staje się powoli intelektualnym ubóstwem człowieka, który zbytnio ogranicza się do myślenia i działania opartego na takim schemacie przetwarzaniu informacji. Myślę tu o algorytmach, a deficytowe jest heurystyczne rozwiązywanie problemów dywergencyjnych (otwartych), dla których nie istnieje jednoznaczna formuła rozwiązania.

Od wieków pracując nad poznaniem świata, człowiek widział go jako twór nieograniczony, dynamicznie, nieliniowo zmieniający się oraz nieskończony. Tymczasem dzięki maszynie musiał po części wrócić do zamkniętego, logicznego, ograniczonego i racjonalnego aż do granic możliwości świata algorytmu. W takim samym kierunku może przesuwać pojmowanie swojej tożsamości. Ale na tym nie kończy się kategoria problemów z naszą podmiotowością, jednak dla jasności prezentacji świadomie wyłączam ją dalszych dociekań, podobnie zresztą jak uzależnienie od komputera jako oddzielny problem psychopatologii i psychoterapii strukturalnie podobny do pracoholizmu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Zgodnie z zasadami ergonomii ekran komputera powinien znajdować się na wysokości oczu. Jeśli więc laptop nie ma możliwości podnoszenia ekranu, to powinien służyć nam tylko wtedy , gdy nie posiadamy dostępu do komputera stacjonarnego.
Oczywiście producenci w pogoni za zyskiem nawet nie wspomną o takie zależności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz przypominam sobie rozmowę sprzed 15 lat ze specjalistką zza Atlantyku. Powiedziała, że możliwość obrony przed netoholizmem widzi w instrumentalnym traktowaniu komputera i sieci: to ma być narzędzie do wykonywania zadań, osiagania określonych celów. To nie wyczerpuje oczywiście zagadnienia, ale przynajmniej okresla jakąś sensowną linię obrony.
A pomysł z wakacjami, pani Grażyno, to znakomity pomysł na lato gorące dosłownie i w przenośni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)
A wszystko zaczęło się od wydanej w 1948r. książki amerykańskiego matematyka o tytule, który wszystko wyjaśnia:
"Cybernetyka czyli sterowanie i komunikacja w zwierzęciu i maszynie".
Zgodnie z założeniami nauki o systemach sterowania oraz związanym z tym przetwarzaniu i przekazywaniu informacji, wszystko można ująć jako model cybernetyczny (nawet piękny kwiat róży w procesie rozkwitania), zrodzony chyba z holizmu, wg którego wszelkie zjawiska tworzą układy całościowe, podlegające swoistym prawidłowościom, których nie można wywnioskować na podstawie wiedzy o prawidłowościach rządzących ich składnikami.
Oczywiście wywód taki traktuję postrzeganiem spod powieki bardzo mocno przymrużonego oka, bo ujmowanie wszystkiego w modele systemowe, choć służy uporządkowaniu wiedzy i sprawniejszemu zarządzaniu - to świat tworzy bardzo zimnym, pozbawiając wrażeń wszystkiego, co piękne w naturze przyrody i etyczne w języku komunikacji międzyludzkiej.
Dlatego w komentowanym artykule najbliższe są mi wnioski wyrażone przez Autora w Posłowiu.
Tekst przeczytałam z b. dużym zainteresowaniem - 5+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.