Polska zajmuje niechlubne, drugie miejsce – za Grecją – w klasyfikacji państw Unii Europejskiej o najwyższym poziomie piractwa. Tak wynika z najnowszego raportu firmy analitycznej IDC opracowanego na zlecenie – Business Software Alliance.
W ubiegłym roku Straż Graniczna skonfiskowała przedmioty pochodzące z działalności przestępczej w tej dziedzinie, warte ponad 5 mln zł. Policja zabezpieczyła podrobione towary o łącznej wartości ok. 100 mln zł oraz urządzenia do ich produkcji warte ponad 1,2 mln. Bartłomiej Witucki, rzecznik polskiego oddziału BSA, przekonuje, że zmniejszenie zaledwie o kilka procent udziału pirackiego oprogramowania w polskim rynku przyniosłoby tysiące nowych miejsc pracy. – Powstałyby one głównie w usługach informatycznych, firmach nowych technologii oraz oferujących oprogramowanie dzierżawione poprzez internet – twierdzi Witucki.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Antoni Hodak 26.09.2006 16:04
Jakby nie było ważniejszych spraw w tym kraju.Czepiają się zdrowo myślących ludzi,którym nie uśmiecha się płacić lub też nie mogą płacić wysokich cen za programy.
Mir Nalezińskí 26.09.2006 14:33
Parę lat temu było głośno - kancelaria Prezydenta RP miała nielegalne programy word. W ministerstwach, zwł. sprawiedliwości to wszystko jest legalne, ale juz na szczeblu rodzinnym, domowym? Gdyby nasi wodzowie mieli pod przysiegą zeznać o legalności swoich domowych zbiorów...
Irlandczycy poprą traktat fiskalny? Nie chcą podzielić losu Grecji
(odsłon: +412)