Fryderyki to nagrody muzyczne, przyznawane od 15 lat. O tym w czyje ręce powędrują, decyduje Związek Producentów Audio-Video, do którego należy przeszło 800 artystów. W tym roku zostaną rozdane 19 kwietnia.
Zgoła odmiennie przedstawia się sprawa w nominowanych w kategorii "Wokalista Roku":
- Tomasz "Lipa" Lipnicki.
- Maciej Maleńczuk.
- Andrzej Piaseczny.
- Stanisław Soyka.
- Ryszard "Tymon" Tymański.
Jeśli ktoś w tej kategorii ma zwyciężyć (a według regulaminu MUSI), to tylko Tymon. To świetny, żyjący piosenką wokalista. Zdecydowanie za mało doceniany. Brakuje Mariusza Dudy z Riverside, Spiętego z Lao Che i Tomasza Budzyńskiego z Armii. Piasek i Soyka to nominacje za nazwiska. Maleńczuk potrafi śpiewać, co udowadnia także na płycie "Psychodancing 2". Lipa jakoś szczególnie nigdy wokalem nie czarował, co i tym razem słychać. Tylko Tymon!
Ostatnia z przeglądanych przeze mnie kategorii to jedna z najważniejszych, mianowicie "Piosenka Roku":
- BiFF "Pies 1".
- Agnieszka Chylińska "Nie mogę Cię zapomnieć".
- Hey "Kto tam? Kto jest w środku".
- Lipali "Barykady".
- Andrzej Piaseczny "Chodź, przytul, przebacz".
Piosenka Piaska to nieporozumienie w kategorii na najlepszą piosenkę roku. Podobnym nieporozumieniem jest dla mnie brak "Upadam" Lipali i "Hat, meet Rabbit", bo to właśnie chyba najlepsza piosenka minionego roku. Wybierając z tego co mamy, decyduję się na "Kto tam? Kto jest w środku". Ewentualnie "Pies 1" BiFFu.
W tym roku Fryderykowe plony zbiorą głównie ludzie związani z produkcją albumu Hey "Miłość!Uwaga!Ratunku!Pomocy!". Kilka padnie także łupem młodych. Myślę tu o Gabie Kulce, Ewie Farnie i zespole BiFF. BiFF to zresztą chyba największe odkrycie tego roku i należy im się. Szkoda, że nominujący nie dostrzegli chociażby Dick4Dick, czy Riverside. Nominacje są średnio trafione. Niektóre nazwiska powtarzają się zbyt często. Czasem oceniane jest nazwisko i cała dotychczasowa twórczość, a są to nagrody za konkretny rok! 19 kwietnia zobaczymy, czym znowu nas zaskoczą członkowie ZPAV.