Pozycja materiału w rankingach:
Cel uświęca środki. Dwa tygodnie posuchy w politycznym tyglu jest wystarczającym okresem, aby zapomnieć o biciu się w piersi – odnoszę wrażenie, że cudze piersi. Zaczynają się przecież harce przedwyborcze.
Zobacz także:
Artykuły
(130)
Galerie
(25)
Średnia ocen
(4.24)
Miejscowość: Wrocław 68 | Kraj: Polska
O mnie: Krzyczę wszem, mówię Wam/ A i tak ogół swoje wie/ Racja tu, racja tam/ Wiara pozostaje/ Czyżbym sam, wierząc w to Miarę słów, miernik sum Wszystko pozostawiał Żadne och, żadne ach Myśli pozostaną Czułość dusz, wiara w sens Jedność... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Henryk Kokot 27.04.2010 21:37
Panie Tadeuszu, tak gwoli ścisłości - kto wybiera sobie i mianuje szefów służb?
Powtarzam kolejny raz, jeśli nie potrafił zadbać o własną d... to mam rozumieć, że bardziej dbał o moją?
Stanisław Tomaszowski 27.04.2010 17:31
Zgadzam się ze wszystkimi argumentami pani Jadwigi.
Fakty i intencje nie zawsze idą w parze.
Ireneusz Mosiczuk 27.04.2010 15:27
Panie Tadeuszu:), potęga tkwi w permanentnej nauce:). Wracając do Pańskiego zdania, godzina wylotu była wszem i wobec znana. Powód nieobecności reporterów? - słusznie. Też poczekam na odpowiedź. Opóźnienie w starcie samolotu, hmmmmm ......mówiły jaskółki:). Wieść gminna niesie, że jeden z uczestników zaspał. Że mnie się nie zdarzyło jeszcze zaspać przy spełnianiu ważnej misji, nie ważne że gminnej. Ale misji.:)
Tadeusz Śledziewski 27.04.2010 15:18
"Godzina katastrofy jest przybliżona tak jakby wypadek miał miejsce na gęsto zalesionych odludnych terenach Syberii." Zazwyczaj podróże ważnych osób przyciągają na miejsca startu i lądowania rzesze reporterów. Jak się to stało, o czym pisze Roman, że nie są dokładnie znane godziny odlotu i upadku samolotu? Czy reporterom nie zezwolono na obecność przy lądowaniu? Gdyby tam byli, to na pewno by wszystko widzieli, a co najmniej słyszeli. I jeszcze jedno. W Polsce Prezydent musi sam o siebie dbać i wszystkiego doglądać. A ja do tej pory myślałem, że w Polsce są odpowiednie służby dbające o bezpieczeństwo wysokiej rangi urzędników, nie mówiąc o Prezydencie i Premierze. Tak długo człek żyje i wciąż dowiaduje się czegoś nowego.
Ireneusz Mosiczuk 27.04.2010 11:52
Pani Jadwigo, niestety ma Pani rację. Piszę niestety, bo pomijając aspekt czysto ludzki-człowiek, tragedia, ból i rozpacz, w naszym narodowym piekiełku uczyniono z tego drwa podłożone pod tygielek. I ma Pani rację, tak w sensie politycznym jak i rocznicowym. Na przekór wszelkim uzgodnieniom, w imię pałacowego partykularyzmu i zawoalowanej kampanii wyborczej, polecimy. Nie ważne, że oficjalne uroczystości się odbyły. Nie ważne, że kraj jako Państwo spełnił - przepraszam za słowo, nieadekwatne do wymiaru tragedii katyńskiej- swój patriotyczny obowiązek. Ja Prezydent, wbrew wszelkim zwyczajom, pojadę. A dzisiaj są to męczennicy, jest wypełnianie testamentu. Jest wołanie o podniesienie głowy. Czyjej, jakiej? Z jakiego powodu opuszczonej? I można by tak mnożyć.
Jadwiga Kowalczyk 27.04.2010 11:41
"Komu na tym zalezy".... otóz zalezy wszystkim, ktorzy dostrzegaja i czuja przez skórę, że
że słuzby prezydenckie zorganizowały ten wylot jak wycieckę do cioci na imieniny. Są osoby, ktore mogły lecieć, ale nie poleciały. Inne - poleciały , bo im ktos ustapił miejsca. Jak na wycieczce! Prezydentostwo opóźnili wylot samolotu o około pół godziny. Ten czas mógł w sposób zasadniczy zawazyc na możliwosciach lądowania (zmieniająca sie mgła) i decyzjach pilotów.
Wylot - z całym szacunkiem dla intencji - został zorganizowany po to, aby zaznaczyc odrębność poczynań prezydenta na tle poczynań rządu.
Techniczne wyjasnienie zaszłosci w minutach i sekundach nie zmieni faktu, że ktoś tu zorganizował ten wyjazd na wariackich papierach.
I własnie o to chodzi, żeby odpowiedzialność za to rozmyć w idiotycznym odwracaniu uwagi.
Zaczął sie wyborczy bełkot o "realizowaniu testamentu" - jakiego testamentu? Czy Prezydent leciał umrzeć i napisał testment? Nie - leciał na drugą, oddzielną celebrę w Katyniu.
I aczkolwiek prezydent, gdziekolwiek jest - reprezentuje panstwo, to ten wylot był Jego prywatną pielgrzymką do Katynia. W otoczeniu świty i zaproszonych gosci.
Ireneusz Mosiczuk 27.04.2010 10:05
Panie Romanie ...........Polacy sprawdźcie siebie...... i potem o liście pasażerów, godzinie startu, zegarkach, czarnych skrzynkach, jakiś przywódca. I co dalej? Bo nie za bardzo rozumiem ten komentarz;. Nijak nie mogę go dopasować do materiału. Pozdrawiam oczekując na kilka słów:).
Ewa Łazowska 26.04.2010 22:55
Zgadzam się z Panem, Panie Romanie, jota w jotę. Mam podobne spostrzeżenia. Pozdrawiam.
Roman Woźniak 26.04.2010 22:45
Polacy sprawdźcie siebie. Wiele godzin po katastrofie nie można było utworzyć listy lecących 10 kwietnia tym samolotem Tu-154M 101. Godzina startu samolotu z Warszawy też jest mało znana. Godzinę katastrofy jest przybliżona tak jakby wypadek miał miejsce na gęsto zalesionych odludnych terenach Syberii. Przecież ten samolot spadł prawie za płotem lotniska. Byli tam ludzie którzy mieli czym zrobić film a więc mieli też chyba zegarki. Czekamy na zapisy czarnych skrzynek?
One mają wszystko wyjaśnić. Porusza się bzdurne tematy żarówek na podejściu. Inaczej odległej radiolatarni. Naród to kupi byle powiedział to ich przywódca.
Ewa Szafranowicz 26.04.2010 22:26
Cóż, przykre, ale ludzie się nie zmieniają tak latwo. Chyba, że rzeczywiście przeżyliby osobiście coś wstrząsającego...