"Że co?" - taka dosłownie była moja reakcja, gdy przeczytałem, że Barack Obama został laureatem pokojowej nagrody Nobla. Szybko pojawiło się pytanie - za co, do cholery? Pytanie, które podobnie jak ja, zadaje i zadawały sobie miliony ludzi.
Z całym szacunkiem dla prezydenta USA, którego cenię i gdybym mógł to oddałbym na niego swój głos w zeszłorocznych wyborach, ale ta nagroda Nobla to więcej niż przesada.Zobacz także:
Artykuły
(17)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 25 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: http://www.krytycznyliber.blogspot.com
Ostatnie artykuły autora:
Zobacz inne materiałySortuj komentarze:
Wiesław Tuszyński 12.12.2009 21:54
W następnym roku nagroda będzie dla Jasia Fasoli.
Karolina Pierzyńska 12.10.2009 17:03
Dokładnie. Jak to pewien amerykanista i politolog powiedział "wręczenie pokojowej nagrody Nobla dla prezydenta kraju, który ma przed sobą wiele militarnych wyzwań, ośmiesza komitet noblowski i obniża rangę nagrody." Pod Białym Domem protesty z transparentami "Krwawy Obama!", a za oceanem przyznają mu pokojową nagrodę Nobla. Absurd.
Łukasz Trybulski 12.10.2009 11:05
Starania to dużo, bo podejmuje je osoba, która ma spore możliwości. Ale to zdecydowanie za mało aby otrzymać nagrodę Nobla. Wielu naukowców stara się odkryć coś rewolucyjnego, ale tylko Ci, którzy tego dokonają mogą zostać ewentualnymi laureatami. Dlatego z Pokojową Nagrodą Nobla powinno być podobnie.
Rafal Przybyszewski 12.10.2009 10:39
Starania to dosc duzo. Od czegos trzeba zaczac. I nie wydaje mi sie, ze jest to absurdalna decyzja.
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +2462)