Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

33692 miejsce

Komu potrzebny jest w Hollywood zliftingowany Perseusz

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2010-04-09 08:30

Na hollywoodzkich megaprodukcjach żywiących się starożytnością lepiej nie uczyć się historii. Głównie dlatego, że najwięcej do powiedzenia mają przy ich powstaniu producenci keczupu imitującego lejącą się strumieniami krew, fabrykatorzy błyszczących plastikowych zbroi i fryzjerzy, którzy piętrzą na głowach bohaterów wymyślne fryzury podpatrzone w klubach Vegas. Wchodzące w piątek do polskich kin "Starcie tytanów" Louisa Leterriera - niestety - tylko to potwierdza.

"Starcie tytanów" to kolejny popis speców od technik cyfrowych. Z oryginalnymi tekstami greckich mitów film na niewiele wspólnego. / Fot. Warner BrosNaprawdę, trzeba sporo hartu ducha, aby spokojnie oglądać to, do czego przez blisko dwie godziny zmuszony jest Perseusz (gra go Sam Worthington), wymuskany przez stylistów heros o diamentowym uśmiechu, któremu pewnego dnia staje na drodze Hades (Ralph Fiennes), mściwy bóg zmarłych. Perseusz, jak wiedzą ci, którzy kiedyś zajrzeli do mitologii, to ten chwat, który uciął głowę straszliwej i mało przystojnej Meduzie, protoplastce naszego bazyliszka, używając do tego arsenału podarowanego przez nimfy i skrzydlatego wierzchowca o ksywce Pegaz. Ale hollywoodzcy producenci nie po to uzbroili reżysera w 70 mln dol. budżetu, aby opowiedzieć nam jedynie tę mitologiczną ramotę. W "Starciu tytanów" nasz bohater będzie musiał przejść cały szlak wojenny, szlachtując zastępy demonów, bestii i szkarad sprowadzonych na pomoc przez Hadesa.

W tym sporze między filmowym fajerwerkiem a tradycją ten pierwszy bije na głowę zapisy antycznych mitotwórców i dziejopisów. Wężowa głowa Meduzy, która zapewniła Perseuszowi nieśmiertelność u potomnych, stała się jedynie dodatkiem do pokazu filmowej tężyzny fizycznej Worthingtona, a cały mit stracił swój urok na rzecz zwykłej rąbanki i popisów scenografów wyposażonych w cyfrową technologię. "Starcie tytanów" powinno być zresztą oglądane przede wszystkim przez psychoterapeutów, bowiem filmowy Perseusz mógłby być z powodzeniem bohaterem podręcznika "Jak uwierzyć w siebie", a wygłaszane przezeń maksymy na temat świata to żywy dowód, że w Hollywood filozofia Gestalt ma wciąż sporo wyznawców.

Warto przypomnieć, że film Leterriera nie wziął się znikąd, to wszak remake dzieła Desmonda Davisa, które królowało na ekranach w 1981 r. (15 mln budżetu stanowiło trzy dekady temu sumę wręcz niewyobrażalną). Co prawda wówczas Perseusza grał niejaki Harry Hamlin, bardziej podobny do wziętego w kleszcze Ananke pół człowieka, pół boga, ale akcja filmu była nie mniej absurdalna. Nie dość, że o względy Andromedy heros musiał zmierzyć się wtedy z samym Zeusem, to jeszcze na jego drodze scenarzysta postawił zastęp wiedźm, trójgłowego Cerbera, groteskową sowę wykutą przez Hefajstosa, a nawet potwora morskiego o nazwie Kraken (widocznie ktoś w branży czytał mitologię skandynawską). Czary goryczy historyków i filologów klasycznych dopełnił jeden z bohaterów o imieniu Calibos. Mimo usilnych poszukiwań nie udało się takowego odnaleźć w żadnym ze starożytnych podań.

Słowem, jeśli chodzi o antyk, Hollywood daje przykłady nieustannego mataczenia, a zaoceanicznym producentom wciąż się wydaje, że starożytni używali nienagannej angielszczyzny (podbijane przez nich ludy też są z angielskim za pan brat, przez co w filmach nie potrzeba tłumaczy), skrapiali się wonnościami od Hugo Bossa, a z zajęć preferowali głównie wojaczkę, i to krwawą. Trudno sobie nawet wyobrazić, aby bohaterowie ekranu zajmowali się uprawą roli albo rybołówstwem. Nie sposób dociec również, kiedy wymyślili filozofię, astronomię matematykę i medycynę.

Lucjan Strzyga

Czytaj więcej: polskatimes

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tez mi zaskoczenie... Wystarczy popatrzec jak ekranizuje sie tematy sredniowieczno mitologiczne u nas... Wcale nie trzeba daleko szukac...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.