Facebook Google+ Twitter

Komu szkodzą związki partnerskie?

Nie dyskryminują aseksualnych partnerstw, nie wybijają się ponad poligamiczne, nie kruszą przywilejów małżeństwa i nie niszczą tkanki społecznej. Prawda czy fałsz? Zbliża się druga odsłona mocowania konkubinatów w polskim ustawodawstwie.

 / Fot. C. AdamsSąd Najwyższy (SN) obalił przekonanie, że związki partnerskie nie szkodzą małżeństwu. - Nie zawsze "życzenia i interes" określonych grup obywateli powinny być przekładane na "roszczenia moralne i zaskarżalne prawa" - zgodnym głosem zastrzegają prawnicy z Biura Analiz Sądu Najwyższego i Prokuratorii Generalnej. Dołączyli do nich wybitni konstytucjonaliści oraz linia orzecznicza Trybunału Konstytucyjnego.

Co takiego niepokojącego znajduje się w projekcie o związkach partnerskich? Zmiana nie jest kosmetyczna. Instytucjonalizacja konkubinatów wpłynie na trwałość i uprzywilejowanie tradycyjnych kohabitatów.

1. Podważanie normatywności


SN dopatrzył się relatywizacji małżeństwa przez zniesienie normatywnego modelu małżeństwa i rodziny.

Co można rozumieć przez normę i czy ma ona jakieś znaczenie? Jeśli termin norma zastąpimy słowem wzorzec to wszystko stanie się jasne. Są alternatywne wzorce pompowane w świadomość ludzi przez media, ale w porównaniu do integrowanych przez wychowanie, religię i prawo okazują się efemeryczne. Normatywne może również znaczyć najlepsze.

Dlaczego małżeństwo jest najlepsze? Jest trwalsze na tle innych związków i daje największe szanse na zrodzenie potomstwa ( w małżeństwie rodzi się stosunkowo najwięcej dzieci) i odchowanie go w jednej i PEŁNEJ (w obecności biologicznych matki i ojca) strukturze rodzinnej aż do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W normatywności mieści się definicja małżeństwa i rodziny oraz jej genealogia, czyli uporządkowana organizacja relacji rodzinnych, że ktoś jest dalszy a ktoś bliższy, że kto następuje po kimś.

Definicja ma ogromne znaczenie. Upodobnienie związków partnerskich, w tym jednopłciowych związków partnerskich do małżeństwa eliminuje jego definicję, jako trwałe pożycie mężczyzny i kobiety oraz eliminuje pojęcie matki, ojca, żony, męża. Ta nazewnicza zmiana prowadzi w ostateczności do erozji znaczeń symbolicznych i emotywnych. Zmieni się świat relacji ludzkich. W Szwecji, Hiszpanii, niektórych stanach USA mowa jest o rodzicu A i B oraz o partnerze A i B, gdyż użycie słów ojciec, matka itd. byłoby dyskryminujące dla dzieci, które ich nie mają. Równość, konsekwentnie realizowana zatacza możliwie szerokie koło i generuje wiele absurdów.

Genealogia rodziny, jako matryca relacji obejmuje nieobecnych członków rodziny dając im symboliczne miejsce. W związkach lesbijskich czy gejowskich nierzadko brakuje symbolicznego miejsca dla ojca lub matki, ponieważ uważa się, że mężczyzna zastępuje matkę a kobieta ojca.

Nie ma preferencji na rzecz rodziny pełnej. Może sobie być rodzina pełna, ale nie musi, ponieważ uważa się, że może być ona źródłem patriarchalnych zagrożeń i że inne modele są równie dobre, albo nawet lepsze, co nie jest prawdą. Statystyki dowodzą czegoś innego.

2. Irracjonalizacja polityki społecznej


- Sąd Najwyższy ocenił, że "wybór stosownej reakcji prawa na występowanie alternatywnych wobec małżeństwa form pożycia par, oraz ich skutki społeczne, demograficzne i obyczajowe należy do ustawodawcy". Zwrócił przy tym uwagę, że ustawodawca może w bardzo znaczący sposób wpływać na podejmowanie "racjonalnych decyzji przez adresatów norm, co w konsekwencji może przyspieszać zmiany zachowań uważane za korzystne albo opóźniać zmiany, które nie są korzystne".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

@Bartku
przyzwyczaisz się do ściągania dyskusji na boczne tory i do mądrości p. Kowalczyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim skromnym zdaniem to celibat jest tak samo anomalią jak życie dwóch homoseksualistów bądź lesbijek w związku małżeńskim. Partnerami oczywiście oni są. Nikt nie ma prawa im zaglądać do prywatnego życia. Duchowni przede wszystkim powinni o tym wiedzieć, że również nie po bożemu żyją na tej matce Ziemi. Dlatego Pan Bóg stworzył Ewę by rodzaj ludzki się rozmnażał na Ziemi. Kto świadomie do tych przekazań bożych się nie przystosował to łamie podstawowe przykazanie: "Zasiedlajcie ziemie i się rozmnażajcie "

Komentarz został ukrytyrozwiń

Komu szkodzą związki partnerskie? Mi w niczym nie szkodzą. Wręcz przeciwnie dla mnie to jest tożsame co małżeństwo dwojga kochających się ludzi.

Jest dziecinne, wręcz trywialne gdy osoby samotne zabierają głos na temat :związku partnerskiego albo małżeństwa w sposób urągający. Dlaczego osoba samotna- bez męża albo żony ma oceniać ,i to w sposób negatywny o innym związku?!
Skoro sama nie doświadczyła chociażby związku małżeńskiego jak ma oceniać inny związek np. związek partnerski.
Co może powiedzieć :ksiądz albo zakonnica o życiu w małżeństwie?
Może powiedzieć to tylko co sobie wyobraża. Nie ma nawet moralnego prawa niszczyć szczęścia onych osób, które nie wybrały celibatu ani życia w zakonie.

Moim skromnym zdaniem to celibat jest tak samo anomalią jak życie dwóch homoseksualistów bądź lesbijek w związku małżeńskim. Partnerami oczywiści oni są. Nikt nie ma prawa im zaglądać do prywatnego życia. Duchowni przede wszystkim powinni o tym wiedzieć, że również nie po bożemu żyją na tej matce Ziemi.
Dlatego Pan Bóg stworzył Ewę by rodzaj ludzki się rozmnażał na Ziemi. Kto świadomie do tych przekazań bożych się przystosował to łamie podstawowe przykazanie:
"Zasiedlajcie ziemie i się rozmnażajcie "

Komentarz został ukrytyrozwiń

I w ten oto sposób dyskusja zeszła na tematy stanu cywilnego Pani Marii... Poważnie? Trochę to dziecinne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.03.2013 16:39

Czyli jednak panna.

Panna zabraniająca szczęścia innym.

Dno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądząc po treści komentarzy, to pani Marysia stanu jest wolnego... Jeszcze nigdy nie widziałem by jakaś mężatka wypowiadała się w ten sposób...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorz Wink Dzisiaj 12:57
cytuję: "pańskie narzędzia poznania a narzędzia metodologicznie uznane - różnica panu nieznana."

- Panie Grzegorzu, patrz Pan, z kim się tu ludzie ze świecznika naukowego muszą zadawać ! Tyle intelektu, a tu same metodologiczne ćwoki z narzędziami!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie sądzę, żeby ujawnienie mojego stanu cywilnego było konieczne. Są panie, nawet ogłaszają się, z którymi można o tym rozmawiać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wink
pańskie narzędzia poznania a narzędzia metodologicznie uznane - różnica panu nieznana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry dowcip. Brak palarni powoduje, że młodzież pali w toaletach albo wychodzi na przerwie na dwór.

A wracając do "wielkiej ilości trwałych małżeństw w Polsce" to wystarczy wejść na dowolny portal randkowy i przejrzeć anonse. Połowę klienteli stanowią panie i panowie po 40-ce będący w związku i szukający "przyjaciół"... Jak to się ma do "wartości" nie trzeba chyba wyjaśniać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.