Pozycja materiału w rankingach:
Przymiotnik komunalny kojarzył mi się dotąd z określeniem dobra wspólnego, służącego ogółowi obywateli. Obecna rzeczywistość skłania jednak do zrewidowania tego poglądu.
Nie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu prowadzę działania, by powstrzymać masową wycinkę drzew w moim mieście. A największe wycinki w Gliwicach prowadzone są na terenach komunalnych. Od lat magistracki rzecznik prasowy każdą krytykę takiego postępowania kwituje stwierdzeniem „taka jest cena postępu”, a niezadowolonym – taktownie proponuje przeprowadzkę w Bieszczady.
Inny przykład zawłaszczenia terenów komunalnych przez prywatne firmy to pomysł na strefy płatnego parkowania w Gliwicach. Aby rozwiązać problem braku miejsc parkingowych magistrat postanowił, że za parkowanie wzdłuż miejskich ulic trzeba będzie zapłacić. I podobnie jak w przypadku drzew miejskich, za realizację tego pomysłu zapłacą mieszkańcy oraz osoby pracujące w śródmieściu, a zysk w 30 proc. powędruje do kieszeni prywatnego przedsiębiorcy, który będzie zarządzał tym przedsięwzięciem. Zastanawiam się, dlaczego tereny komunalne są coraz częściej traktowane nie jako dobro wspólne, lecz jako źródło pozyskiwania dochodu przez wybranych? A pojęcie komunalny ewoluuje w dziwną stronę, coraz częściej oznaczając taki, na utrzymanie którego płacą wszyscy, a zyski czerpią nieliczni. Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(24)
Średnia ocen
(4.90)
Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
O mnie: Biolog, Ślązak i gliwiczanin z urodzenia, wyboru i miłości. W chwilach wolnych czasem piszę ... o moim mieście i jego problemach.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Lisowska 22.04.2008 16:22
Prawo jest chore, niestety. Taki proceder jak "pielęgnacyjna redukcja korony drzewa" nie istniał przed 1989 rokiem i nie jest znany w cywilizowanych krajach. Tylko u nas lobby firm, które żyją z pracy pił spalinowych zdołało przekonać decydentów, jak kraj długi i szeroki, że drzewom trzeba przycinać gałęzie.
Są cięcia formujące, często spotykane np. w Paryżu, ale dotyczą określonych gatunków drzew i są wykonywane przez prawdziwych ogrodników. Mnie się nie podoba idea francuskich ogrodów, gdzie wszystko jest pod sznurek, ale to jest powiedzmy, jakaś forma sztuki. Natomiast w Polsce występuje bezmyślne kaleczenie drzew, bez względu na gatunek (jedne można przycinać, inne od tego usychają). Ech, Eko-logiczna Polska się kłania...
Artur Wojnowski 22.04.2008 13:36
Drewno zostało sprzedane albo zgodnie z prawem albo nie. W pierwszym przypadku to prawo jest chore i wymaga zmiany a w drugim mamy do czynienia z przestępstwem. Jeśli już sprzedawać to tylko w powszechnym przetargu.
Zwracam też uwagę, że wspomniany 30% zysk nie jest prawdopodobnie zyskiem a przychodem. Jak każda działalność, tak i ta ma koszty. Płacony jest też podatek.
Natomiast Ty Andrzeju robisz co możesz i za to szacunek wielki.
Mirella Czajkowska-Turek 22.04.2008 13:30
Komunalny=PFP*
*Prywatny Folwark Prezydenta
I, niestety, nie jest to wcale śmieszne