Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Ekologia > Komunalny - znaczy czyj?

Pozycja materiału w rankingach:

7064 miejsce

Dział: Ekologia

Ocena: 0pkt

Oceń:

Komunalny - znaczy czyj?


Przymiotnik komunalny kojarzył mi się dotąd z określeniem dobra wspólnego, służącego ogółowi obywateli. Obecna rzeczywistość skłania jednak do zrewidowania tego poglądu.

Przymiotnik komunalny wywodzi się od łacińskiego comunis - wspólny, powszechny, ogólny. W takim znaczeniu stosowano to określenie przez wieki. Z czasem zaczęło się ono odnosić przede wszystkim do wspólnej własności mieszkańców miast. W słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych autorstwa Władysława Kopalińskiego czytamy następujące wyjaśnienie: „komunalny - miejski, podlegający samorządowi miejskiemu”. Zatem tereny i budynki komunalne to własność wspólna, utrzymywana z podatków danej społeczności i służąca zaspokajaniu potrzeb ogółu. Taki był pierwotny sens tego słowa i tak rozumiały go władze miejskie przez długie lata.

Tereny komunalne


Od zarania dziejów ośrodków miejskich pewne tereny i urządzenia miały status komunalnych. Były to place targowe, drogi, składy magazynowe, budynki użyteczności publicznej, a także ujęcia wody, kanalizacja czy wodociągi. Gminne inwestycje służyły lokalnej społeczności i przyczyniały się do podnoszenia ogólnego poziomu życia i dobrobytu.
W czasach współczesnych do tej listy dołączyły ogólnodostępne tereny zielone i rekreacyjne a także parkingi. Aktualne europejskie trendy kładą nacisk na jakość i ilość terenów ogólnodostępnych, które zyskały sobie nowoczesne miano przestrzeni publicznej. Zauważono bowiem, że miasto z dużą ilością zagospodarowanych terenów komunalnych jest miastem atrakcyjnym, przyciąga turystów i nowych mieszkańców, ciekawe osobowości a także inwestorów. Miasta najprężniej rozwijające się to nie te, w których skumulowany jest wielki przemysł ale takie, które są przyjazne dla jego mieszkańców.

Zieleń komunalna


Las komunalny w Gliwicach / Fot. Andrzej PieczyrakNie jest tajemnicą, że od dłuższego czasu prowadzę działania, by powstrzymać masową wycinkę drzew w moim mieście. A największe wycinki w Gliwicach prowadzone są na terenach komunalnych. Od lat magistracki rzecznik prasowy każdą krytykę takiego postępowania kwituje stwierdzeniem „taka jest cena postępu”, a niezadowolonym – taktownie proponuje przeprowadzkę w Bieszczady.

Nie jest to - niestety - wyłącznie lokalny problem. Od lat, w kraju cierpiącym na deficyt drewna, lekką ręką wydaje się zezwolenia na wycinkę tysięcy drzew będących własnością wspólną mieszkańców miast, bez pytania ich o zgodę. Lasy Państwowe nie ulegają presji rynku i nie dopuszczają do rabunkowej gospodarki. Za to na naszych oczach odbywa się wyrąb wiekowych drzew komunalnych i sprzedaż pozyskanego drewna za cenę wielokrotnie niższą niż wartość rynkowa. Bywa, że drewno sprzedawane przez miejskie spółki po 70 złotych za metr przestrzenny kosztuje na wolnym rynku kilka tysięcy złotych. Szlachetnego drewna potrzebują nie tylko stolarze, ale również właściciele pizzerni, ludwisarze a nawet zwyczajni posiadacze kominków. Popyt jest duży, a zatem interes prosperuje. Wycinki, oraz tak zwane cięcia pielęgnacyjne są dochodowym interesem, a najtańszym i najłatwiejszym źródłem pozyskania materiału okazują się tereny komunalne. Korzystając z dobra wspólnego bogacą się zatem nieliczni, a miasta tracą tereny zielone i bezcenny drzewostan.

Komunalne Gliwice


Czy parkujące na zakazie auta znikną z gliwickich ulic od samego wprowadzenia strefy płatnego parkowania? / Fot. Andrzej PieczyrakInny przykład zawłaszczenia terenów komunalnych przez prywatne firmy to pomysł na strefy płatnego parkowania w Gliwicach. Aby rozwiązać problem braku miejsc parkingowych magistrat postanowił, że za parkowanie wzdłuż miejskich ulic trzeba będzie zapłacić. I podobnie jak w przypadku drzew miejskich, za realizację tego pomysłu zapłacą mieszkańcy oraz osoby pracujące w śródmieściu, a zysk w 30 proc. powędruje do kieszeni prywatnego przedsiębiorcy, który będzie zarządzał tym przedsięwzięciem. Zastanawiam się, dlaczego tereny komunalne są coraz częściej traktowane nie jako dobro wspólne, lecz jako źródło pozyskiwania dochodu przez wybranych? A pojęcie komunalny ewoluuje w dziwną stronę, coraz częściej oznaczając taki, na utrzymanie którego płacą wszyscy, a zyski czerpią nieliczni.

Ocenę, czy takie rozumienie przymiotnika komunalny jest bliższe jego pierwotnemu znaczeniu - comunis czy jego wypaczonej wersji – komunizm, pozostawiam czytelnikom. Ja w każdym razie będę dążyć, by przywrócone zostało pierwotne znaczenie słowom, które dziś stały się jedynie pustymi frazesami w ustach naszych decydentów.
Andrzej Pieczyrak OFFline profil autora

Autor: Andrzej Pieczyrak

Napisz do autora

Artykuły (34) Galerie (24) Średnia ocen (4.90)

Wiek: 48 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska

O mnie: Biolog, Ślązak i gliwiczanin z urodzenia, wyboru i miłości. W chwilach wolnych czasem piszę ... o moim mieście i jego problemach.

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 4

Sortuj komentarze:

Katarzyna Lisowska 22.04.2008 16:22

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 36

Prawo jest chore, niestety. Taki proceder jak "pielęgnacyjna redukcja korony drzewa" nie istniał przed 1989 rokiem i nie jest znany w cywilizowanych krajach. Tylko u nas lobby firm, które żyją z pracy pił spalinowych zdołało przekonać decydentów, jak kraj długi i szeroki, że drzewom trzeba przycinać gałęzie.

Są cięcia formujące, często spotykane np. w Paryżu, ale dotyczą określonych gatunków drzew i są wykonywane przez prawdziwych ogrodników. Mnie się nie podoba idea francuskich ogrodów, gdzie wszystko jest pod sznurek, ale to jest powiedzmy, jakaś forma sztuki. Natomiast w Polsce występuje bezmyślne kaleczenie drzew, bez względu na gatunek (jedne można przycinać, inne od tego usychają). Ech, Eko-logiczna Polska się kłania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artur Wojnowski 22.04.2008 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 46 Ocena negatywna 38

Drewno zostało sprzedane albo zgodnie z prawem albo nie. W pierwszym przypadku to prawo jest chore i wymaga zmiany a w drugim mamy do czynienia z przestępstwem. Jeśli już sprzedawać to tylko w powszechnym przetargu.
Zwracam też uwagę, że wspomniany 30% zysk nie jest prawdopodobnie zyskiem a przychodem. Jak każda działalność, tak i ta ma koszty. Płacony jest też podatek.
Natomiast Ty Andrzeju robisz co możesz i za to szacunek wielki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirella Czajkowska-Turek 22.04.2008 13:30

Ocena: Ocena pozytywna 45 Ocena negatywna 40

Komunalny=PFP*

*Prywatny Folwark Prezydenta
I, niestety, nie jest to wcale śmieszne

Komentarz został ukrytyrozwiń

jod de 22.04.2008 12:25

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 35

"... a zysk w 30 proc. powędruje do kieszeni prywatnego przedsiębiorcy, który będzie zarządzał tym przedsięwzięciem."


Prywatny przedsiębiorca odwdzięczy sie w zwyczajowy sposób i o to chodzi ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.