Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10895 miejsce

Koń, prąd i riksza - komunikacja w okupowanej Warszawie

Jeżdżono wszystkim. Klasyczną trakcją tramwajową i autobusową ("Czy ktoś z państwa nie zechciałby zapłacić za bilet?"). Lecz także klasyczną karetą! Dorożką, wozem konnym, taksówką i legendarną rikszą.

Tramwaj z gwiazdą skręca z ulicy Leszno w Karmelicką. Z tyłu kamienice Leszno 25, 27 / Fot. Fot. Niemieckie Archiwum Federalne, Wikimedia/Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Prezydent Warszawy Stefan Starzyński w swojej odezwie 30 września tak powiedział: "Leżącą w gruzach Warszawę musimy jak najszybciej podnieść. (...) Odbudowa miasta, a przed tym naprawa uszkodzeń to nie są rzeczy łatwe. Wymagać będę od nas zdwojonego wysiłku, zdwojonej pracy".

Jak dziś prezydent Warszawy tłumaczy swoje działania? Każdy z nas jadący w zatłoczonym metrze, tramwaju czy autobusie klnie na korki i brak drugiej nitki metra. I chwila zadumy. Już przed wojną planowano jego budowę. Jestem głęboko przekonany, że gdyby Stefan Starzyński miał taką szansę to dziś metro obsługiwałoby całą stolicę.

Komunikacja legła w gruzach w wyniku bohaterskiej obrony miasta, ale już 3 października ruszyła pierwsza linia autobusowa: plac Teatralny - plac Zbawiciela. Z 136 pojazdów ocalało 55 i to do remontu. Wobec braku benzyny jeździły tylko miesiąc. Podstawą stały się tramwaje. Tu sytuacja była tragiczna - 80 proc. trakcji zniszczonej. Ocalało 160 z 398 tramwajów. 18 października ruszyła pierwsza linia z placu Wilsona na plac Krasińskich. Dziś będę jechał na miasto linią z ul. Młynarskiej - tą samą, którą uruchomiono 30 października 1939 roku. W styczniu 1940 r. było tych linii 11.

Teraz jedyny kłopot z taksówkami zależy od wyboru w miarę taniego przewoźnika. Wtedy ich nie było. Z 2399 w 1939 r nie została żadna. Wszystkie zarekwirowało niemieckie wojsko. Zaraz, ale na początku artykułu były? Teraz też będą. W styczniu 1941 r. była już jedna. Naturalnie "Nur fur Deutsche". Potem było ich 8 - słownie osiem. Szczególnie na początku okupacji sytuację ratowała typowa warszawska przemyślność. Koń stał się naprawdę koniem pociągowym komunikacji. Zaprzęgnięty do wozów, platform, furmanek wytrwale rozwoził ludność miasta. Ustawiano na nich dla wygody krzesła. "Pętla" tych pojazdów była na pl. Zbawiciela. Odjeżdżały z niej wozy nawet 24-osobowe. To właśnie tam kursowała prawdziwa kareta pałacowa. Zabierała do środka sześć osób plus cztery na miejscu przedwojennych forysiów. Było to całkiem niezłe źródło zarobkowania.

Przebojem stała się riksza. Każdy film o tamtych czasach umieszcza ją obowiązkowo w tle akcji. Pierwsze ruszyły na swój nieśmiertelny szlak w 1940 roku. Z początku były dość niezgrabne i prymitywne. Do tego stopnia, że budziły litość u przechodniów. Ich wielkie dni szybko jednak nadeszły. Zmienił się ich wygląd. Niektóre z nich stały się wręcz luksusowe - skórzane oparcia, daszki i podnóżki. Zarobki rikszarzy też były imponujące na tamte czasy. 200 złotych dziennie przy średniej płacy miesięcznej 300 złociszy robiły wrażenie. Riksiarzami byli m.in. sportowcy, ale też i słynny z Kamieni na szaniec Alek Dawidowski. W 1940 r. było ich 95 a pod koniec okupacji 402. Co prawda po powrocie na szlak dorożek (ponad 600) były w mniejszości, lecz i tak, to o nich głównie się pamięta. Jak widać po liczbach nie na nich musiał opierać się transport miejski. Tu niezastąpiony był tramwaj. Uruchomiona w 1940 jedna linia autobusowa był kwiatkiem do kożucha.

Może czyta to jakiś statystyk? Podam więc, że przed wojną tramwaje w pełnej liczbie przewoziły ok. 24 mln pasażerów miesięcznie. Już w 1940 r. było ich ok. 19 mln mimo drastycznie ograniczonego taboru. Skutkowało to ogromnym tłokiem, jak dziś rano w metrze. Swoje do tej sytuacji dołożyli Niemcy. Aż 14 składów przeznaczono dla linii "O" tylko dla ich użytku. Jeździli też zwykłymi liniami. Chyba większość z nas obejrzała film Zakazane piosenki? To w nim pokazano tramwaj z wydzieloną przednią platformą "Nur fur Deutsche". Polacy mogli korzystać tylko z tylnych wejść. Taryfa komunikacyjna była bardzo niska - od 20 groszy w 1940 do 40 gr w 1942 roku. Było w tych tramwajach coś niezwykłego. Mimo ogromnego tłoku i nastroju grozy na ulicach.

Dziś w środkach komunikacji panuje cisza, przerywana przez chuliganów i żebraków. Wtedy śpiewano zakazane piosenki. Dziś każdy boi się odezwać. Wtedy opowiadano sobie nowiny i dowcipy. Dziś ludzie odwracają głowy na widok przemocy. Wtedy motorniczy jadący Nowym Światem na widok łapanki nie zatrzymał pojazdu, a do żandarmów krzyczał, że zepsuły mu się hamulce. Dziś motorniczy zamyka drzwi przed nosem albo wręcz gubi pasażerów jak niedawno w Mrągowie (86-letnia staruszka leży w szpitalu). Wtedy w razie potrzeby chował szmugiel i broń. Dziś kontrolerzy biletów często nie grzeszą uprzejmością. Wtedy konduktor pytał: "Czy ktoś z państwa nie zechciałby kupić biletu?"

Z tymi biletami to była jazda. Poszła plotka żeby nie kupować, gdyż zysk idzie na Wehrmacht i już nikt nie kupował. Konduktor brał pieniądze, a biletu nie wydawał. Konduktorzy zapłacili za to wielką cenę. W 1942 r. do obozu koncentracyjnego w Treblince wywieziono ich 250.
Czy to były inne czasy? Czy inni ludzie? Osądźmy sami.

Źródła:
T. Szarota "Okupowanej Warszawy dzień powszedni"
Materiały własne

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

To warto przeczytać.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Ireneuszu postrzeganie historii poprzez życie wybitnych ludzi ma swoje miejsce w metodologii. Ludzie tzw 'szarzy'' tej mają swoje wielkie miejsce w historii. Oczywiście metodologia marksistowska zepsuła co było do zepsucia w tej kwestii. Pozdrawiam. Jacenty dziękuje za to ''odkrycie'':))))

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.10.2010 17:52

Cieszy mnie to, że pisze pan na taki temat. Większość autorów zwraca uwagę tylko na aspekt polityczny. Historia to nie sama polityka. Należy większa uwagę skupić na zwykłych szarych ludziach a nie tylko pojedynczych osobistościach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robert taki styl ...masz ukryte talenty 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

I kolejna dobra robota :). Z niecierpliwością czekam na następną odsłonę! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* za spójny tekst w którym są ciekawe informacje, choć dotyczące jedynie dawnej codzienności. Robert konswekwentnie i ze znajomością rzeczy przybliża czas okupacji niemieckiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Robert za kolejną porcję nietuzinkowych informacji z życia wojennej Warszawy.Bardzo rzeczowo ale i refleksyjnie, a tak najlepiej czyta się takie "kawałki".Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie, świetna seria! Oby tak dalej :) Czyta się bardzo fajnie. Już nie mogę się doczekać następnego artykułu :]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.