Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9546 miejsce

Koncert 3xK w Palladium: Kaczmarski, Kazik, Kurski

W środowy wieczór 13 kwietnia w warszawskim Teatrze Palladium koncertem upamiętniono dwunastą rocznicę śmierci Jacka Kaczmarskiego. Wśród zgromadzonych gości nie zabrakło córki pieśniarza – Patrycji Volny.

Koncert z okazji rocznicy śmierci Jacka Kaczmarskiego / Fot. plakat organizatorów Na scenie spotkali się wykonawcy spod różnych muzycznych znaków. Po raz piąty w koncercie uczestniczyli muzycy związani z nurtem poezji śpiewanej: Mateusz Nagórski i Kamil Pawlicki z Elą Rzącą. Ciekawe aranże muzyczne zaproponował Band Grudzińskiego towarzyszący wokalistom. Bliskowschodnie brzmienia włączone w wykonanie „Opowieści pewnego emigranta” dodały klimatu przepięknej balladzie o niełatwym tekście. „Rozmowa” wykonana przez duet damsko-męski (zgodnie z tekstem, a nie z oryginalnym, męskim wykonaniem Kaczmarskiego i Łapińskiego) zabrzmiała przekonująco za sprawą Rzący i Pawlickiego. Lirycznie i poetycko oprawiła swoim mocnym głosem wiersze barda Dominika Świątek.

Organizatorzy na plakatach informowali, że wystąpi także tajemniczy „gość specjalny”. Osoby śledzące „bardowskie klimaty” i bywające na środowiskowych wydarzeniach, nie zdziwiły się pewnie za bardzo, gdy na scenie pojawił się z gitarą prezes TVP Jacek Kurski. Nie od dziś znane jest Jego zamiłowanie do twórczości Kaczmarskiego, znajomość obu panów i upodobanie obecnego prezesa telewizji publicznej do okazjonalnego wykonywania utworów, które dla Jego pokolenia były i są symbolami opozycyjnej walki o wolność.

Takie wydarzenia dowodzą też, jak różne pasje i talenty mają polscy decydenci: jedni rozwijają swoje zainteresowania sportowe i „charatają w gałę”, inni szarpią struny…

Najbardziej emocjonalny i emocjonujący był udział w koncercie Kazika Staszewskiego. Kazik, jak to Kazik – zawsze pod prąd… Nie wykonał ani jednej piosenki Kaczmarskiego. Rozpoczął od „Modlitwy o wschodzie słońca”, by przejść do znanych nam wszystkim dobrze utworów autorstwa swojego ojca, po które jako pierwszy sięgnął kilkadziesiąt lat temu właśnie Kaczmarski.
W finałowej „Naszej klasie” Kazika zabrakło na scenie obok innych wykonawców.

Ci, którzy pamiętają koncerty i nieformalne spotkania z „Kaczmarem” wspominają też niewątpliwie niekończące się bisy. Sam Jacek przyzwyczaił wszystkich do tego, że gitary nie wypuszczał z rąk czasem przez wiele godzin. Nie dawał się długo prosić o kolejne piosenki. Nie inaczej jest i obecnie podczas wielu spotkań „kaczmarofili”, na których współcześni wykonawcy twórczości barda, a i sami Jego miłośnicy, do bladego świtu wyśpiewują obszerne fragmenty z repertuaru pieśniarza.

Może w przyszłości warto, by tradycję przedłużających się bisów, wprowadzoną przez samego Jacka, uwzględnili organizatorzy koncertów takich, jak ten w warszawskim Palladium. Brak przygotowanych utworów na bis raczej dziwi. Wyzwanie publiczności spontanicznie podjął na szczęście wywołany przez widzów Mateusz Nagórski. „Sala” wymusiła też wspólne odśpiewanie sztandarowych Murów, choć tym akurat sam Jacek niekoniecznie byłby zachwycony…

Od pięciu lat Stowarzyszenie „Młodzi dla Polski” organizuje koncerty z piosenkami niezapomnianego barda. Nie lada gratką były wejściówki na tegoroczne wydarzenie. Ponad 200 osób zainteresowanych wspólnym, muzycznym wspominaniem poety musiało pogodzić się z ograniczoną ilością miejsc i odejść z kwitkiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.