Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

41310 miejsce

Koncert Red Hot Chili Peppers: 120 minut porywającej muzyki

To był koncert niezwykły. Można marudzić, że nie było tego i tamtego, można krytykować niezbyt wygadanego Kiedisa. Ale nie można powiedzieć, że nie był to świetny koncert.

Ciarki przeszły mnie trzy razy: pierwszy raz, kiedy dowiedziałem się o przyjeździe RHCP do Polski, drugi, kiedy dostałem bilet, trzeci, kiedy zaczęli koncert. Tyle, że za trzecim razem uczucie to utrzymywało się do samego końca występu.

Na ekranie pojawił się Chad Smith. Wiadomo było, że "godzina zero" wybiła. Na płycie stadionu niesamowita wrzawa. Pierwsze dźwięki gitary Johna i basu Flea. Nie, to nie sen, to Red Hot Chili Peppers. U nas.

John na telebimie / Fot. Krzysztof MorawskiIntro porwało i zgniotło. Rozkręcało się powoli. Na początku instrumentalna część Red Hotów uraczyła nas psychodelicznymi dźwiękami, by po wejściu na scenę Anthony'ego rozgrzać publikę agresywnym i niezwykle energetycznym graniem. Potem panowie z wolna przeszli do jednego z najlepszych utworów w swoim repertuarze, hitu "Can't Stop". Publiczność użyczyła swego głosu w chórkach i refrenie.

Następnie na scenę wyszedł gość zespołu, Josh Klinghoffer, dla mnie bohater koncertu. Zagrali razem "Dani California", pierwszy singiel z albumu "Stadium Arcadium". Świetne solo Johna podgrzało atmosferę przed kolejnym hitem - znakomitym "Scar Tissue", po którym nastąpiła pierwsza niespodzianka tego koncertu - zabrzmiał cover "Havana Affair". Był to jeden z najlepszych momentów tego występu, po raz pierwszy na wysokim poziomie stały wizualizacje prezentowane na ekranie, tym razem prezentujące muzyków w czerwono-czarnym negatywie.

Spocony, głodny, spragniony, zgnieciony przez bezlitośnie napierający tłum i pogo, niedotleniony (co odczuwam nawet dziś), ale szczęśliwy czekałem na następne kompozycje. Ze sceny usłyszeliśmy pierwsze dźwięki kolejnego utworu z ostatniej płyty - "Readymade", po czym Red Hoci zaprezentowali "Throw Away Your Television" z niesamowitą wizualizacją na telebimie i świetnym solem. Dla zmęczonych jak ja uczestników koncertu przyszła pora na odpoczynek, przerwę w podskokach i euforycznych krzykach. John sam na sam ze swoją gitarą zaprezentował Songbird.

Przyszedł czas na to, co nieuchronne. Żaden koncert obecnej trasy nie może się obejść bez piosenki "Snow", największego przeboju pochodzącego z albumu "Stadium Arcadium". Mimo odczuwanego od dawna znudzenia tą piosenką wraz z tłumem śpiewałem "Hey Oh!". Klasę pokazał grający na klawiszach Klinghoffer, który po raz kolejny pokazał się na scenie i miał na niej pozostać jeszcze przez kolejne cztery utwory. Po pląsaniu w rytm lekkostrawnego przeboju przyszedł czas na kolejną niespodziankę - "This Velvet Glove". Piosenka, której za nic bym nie obstawiał. I jeden z nielicznych momentów, w których Anthony rzeczywiście popisał się swoim wokalem. Cytat za jednym z fanów: "To było dla mnie jak rower górski, który mamusia kupiła ośmiolatkowi na gwiazdkę".

Zaczynało się ściemniać. Na płytę wreszcie napłynęło trochę świeżego, chłodniejszego powietrza, którego od dawna brakowało. Panowie z Kaliforni zaprezentowali kolejny mocny, wywołujący żywiołową reakcję widzów kawałek - "Emit Remmus", który dosyć często wybrzmiewa podczas trasy "Stadium Arcadium". Następne dwie piosenki to kolejne smaczki z najnowszego "dwupłytowca" - "So Much I" (zaskakująco dobrze brzmiące na żywo), oraz jedna z najlepszych piosenek z tego albumu - "She's only 18".

Po tych utworach wszystkie światła skierowały się na Flea i jego bas, na którym wyczarował dźwięki zapowiadające nie, jak sądziła większość zgromadzonych na stadionie, "Around the World", lecz balladę "Don't Forget Me", przy której z oczu poleciały mi łzy.

Josh znów pojawił na scenie i towarzyszył dźwiękom gitary oraz basu zwiastującym "Californication". Entuzjastyczna reakcja publiczności była jeszcze lepiej widoczna przez światła ze sceny skierowane na płytę stadionu. Tysiące skaczących w rytm utworu ludzi i ich ręce podniesione w górę - to robiło wrażenie.

No i wreszcie ktoś do nas przemówił. Flea wyraził swoje zadowolenie z faktu bycia w Polsce i podziękował publiczności w Chorzowie.

Następnie Red Hoci zaserwowali "By the way" - utwór otwierający poprzednią płytę zespołu. Refren chóralnie odśpiewany przez publiczność, zakończył główną część koncertu. Na scenę wyszli techniczni, przygotowujący instrumenty do bisu.

Zaczęło się. Na scenie znów zobaczyliśmy Chada Smitha, który zasiadł za perkusją, by zaprezentować nam swe niezwykłe umiejętności. Spektakularne solo, do którego dołączył się Josh na bębnach i Flea na... trąbce (!).
Następnie nastąpiła kolejna niespodzianka - zabrzmiało "Soul to Squeeze". W tym momencie ruszałem się już jedynie siłą woli, mimo to zagrane następnie "Power of Equality" porwało mnie i zmusiło do wykorzystania resztek energii do skakania w rytm wspaniałej muzyki.

Na zakończenie instrumentaliści wraz z Joshem uraczyli nas świetnym jamem, 12 minutową hipnotyzującą porcją muzyki. Świetnie spisał się Flea, jednak dźwięki wyczarowywane przez Josha mogły również zachwycić. Zeszli ze sceny, niestety, nie żegnając się zbyt wylewnie.Flea na telebimie. Z przodu perkusja i Chad / Fot. Krzysztof Morawski

Aż 120 minut muzyki bez zbędnego ględzenia wokalisty i ze świetnymi jamami czy tylko dwie godziny grania bez najlepszych utworów i bez kontaktu zespołu z publicznością? Dla mnie to pierwsze.
Red Hot Chili Peppers, Chorzów, Polska, 3 lipca 2007, 20:40.
Setlista:
20.40
01 Intro
02 Can't Stop
03 Dani California*
04 Scar Tissue
05 Havana Affair
06 Readymade*
07 Throw Away Your Television
08 John: Songbird
09 Snow ((Hey Oh)) *
10 This Velvet Glove *
11 Emit Remmus *
12 So Much I *
13 She’s Only 18 *
14 Around The World bass intro
15 Dont Forget Me
16 Californication Intro *
17 Californication
18 By The Way
(22.05)
19 Chad+Josh Drum Solo
20 Flea's trumpet
21 Soul to Squeeze
22 Power Of Equality
23 Endjam 12 Minut
koniec: 22:34
* z Joshem

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Kuba Łanecki
  • Kuba Łanecki
  • 23.05.2011 16:10

Ech kobieto.. Nudne solówki? Powiem, że gra Johna to dla mnie jeden z najważniejszych aspektów Papryczek. Jako gitarzysta uważam, że solówki były świetne, pełne emocji jak zwykle u Johna, zwłaszcza jeśli chodzi o Californication. Chociaż fakt, Anthony mógłby odrobinę więcej zagadać. Ale w sumei to po takiej trasie nie dziwię mu się, że był zmęczony.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Red hot Chili Peppers- kocham ich. Niestety nie moglam byc na koncercie. Wytlumaczcie moim rodzicom zeby puscili do Chorzowa sama pokrecona pietnastolatke. Bardzo zaluje ze mnie tam nie bylo. Relacja bardzo dobra, Teraz juz wiem co stracilam, moze kiedys uda mi sie pojechac.;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzieee!!! Dla mnie ten koncert to bomba!!
Wybawiłam się na maxa, kocham te muzę i kocham red chot już od dawna... naprawdę warto było to zobaczyc i przeżyc tę atmosferę. Do dzisiaj bola mnie ręce i nogi hehe, a struny głosowe zostawiliśmy z cała legnicka ekipą w Chorzowie:)
Warto było, uwierzcie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nudne solówki? No tak, mogli grać przecież nuta w nutę tak jak jest na LP.

Komentarz został ukrytyrozwiń

moim zdnaiem za słabo było słychac wokal. rok temu w Berlinie koncert był o wiele lepszy. Kiedis w ogóle się nie usmiechał, jakiś nabzdyczony był i zamiast śpiewać, kazał Frusciantemu grać nudne solówki;]
ogólnie fajnie, ale niedosyt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grali bardzo dobrze, mocno, profesjonalnie, żadnej chałtury ani olewnictwa. Super, ALE: osobiście odczułam zgrzyt gdy tak po prostu zeszli ze sceny...Publiczność była wspaniała i trochę więcej kontaktu z nią zostawiłoby miłe wrażenie,a tak to łyso....."Przyszliśmy do pracy. Wykonaliśmy ją wspaniale. Idziemy."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sądzę że w relacji z koncertu symfonicznego również pojawiłby się żargon, tylko nieco innej natury - w końcu tego typu tekst jest skierowany do odbiorcy w pewnym, większym lub mniejszym stopniu zainteresowanego wydarzeniem, więc zapewne też gatunkiem muzyki z nim związanym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak dla mnie to ten tekst powinien być na jedynce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.