Pozycja materiału w rankingach:
Są jednym z najbardziej znanych kalifornijskich zespołów. Ich muzyka jest określana mianem energicznej, a teksty są niewątpliwie ostro zakręcone. Podczas wczorajszego koncertu wystąpili przed 60-tysięczną publicznością. O kim mowa?

Już po godzinie dwudziestej nie było wolnej przestrzeni. Zanim „Papryczki” w ogóle wyszły na scenę, do sektorów waliły tłumy, a na płytę wszedł wężyk świeżych „paprykarzy”. Wszyscy w napięciu czekali, by usłyszeć pierwszy akord zagrany przez Flea, a każdy szelest na scenie powodował poruszenie wśród fanów. W końcu stało się. Zobaczyliśmy najpierw Michaela w śmiesznym, białym kombinezonie, a potem Johna i Chada. Zaczęli grać i budować napięcie przed wejściem Anthony’ego. Po dłuższej chwili na ekranach pojawił się wokalista, wbiegający w stroju bokserskim i frotowych rękawicach. Z głośników wydobył się dźwięk i tak zagrano „Can’t stop”. Publiczność zareagowała wybuchem euforii, który towarzyszy każdemu koncertowi zespołu. Po pierwszym utworze Anthony wypowiedział słowa, za które dostał gromkie brawa - „Hello Poland, I think we didn’t meet before…”.
Fakt, że była to nasza, polska inicjacja, uczynił koncert jeszcze bardziej wyjątkowym. Podczas gdy grano kawałki z nowej płyty, takie jak: „Snow (Hey Oh)”, „Dani California”, „She’s only 18”, czy „So much I”, zgromadzeni ludzie świetnie się bawili. Muzyka poruszyła wszystkich pod sceną, łącznie ze służbami sprzątającymi oraz publicznością w sektorach. Jedynie kilka osób siedziało na swoich miejscach, większość śpiewała, klaskała, skakała i tańczyła. Podobnie było na samej scenie - członkowie zespołu wili się i żwawo ruszali przez cały, półtoragodzinny koncert. Nie zabrakło, klasycznych już piosenek, jak „Californication”, „Don’t forget me” lub „By the way” podczas bisu.





Zobacz także:
Artykuły
(2)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 24 | Miejscowość: Gliwice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Klara Maj 04.07.2007 19:52
byłam na koncercie i zupełnie się nie zgadzam z ta opinią powyżej. Nie było żadnej dynamiki, dłużyzny, kiedis za długo siedział poza sceną, nie wiem, może mu tlen podawali? Muzycy byli beznamiętni i grali jakby przyszli podbic karte w fabryce. Rok temu widziałam ich koncert w Berlinie, mniej ludzi, lepsze nagłosnienie, hity, Kiedis w dobrej formie, rewelacja, byłam zachwycona. Po tym koncercie mam wielki niedosyt.
Patryk Gałuszka 04.07.2007 18:32
Przyznaję, pisałem to trochę "na zimno". Myślę, że tylko prawdziwy fan może przelać do tekstu maksimum emocji. Ja ten zespół jedynie lubię. Akredytacja? Ja nie płaciłem nic i też jej nie uzyskałem :P Za pomyłkę z "By the way" ogromnie przepraszam.
Marcel Wandas 04.07.2007 17:13
By the Way zagrali podczas podstawowego koncertu.
Mariusz Lehmann 04.07.2007 16:23
hmm... ktoś wie ile akredytacja stała :>
Jan Ambroziewicz 04.07.2007 15:38
Zbyt wiele o technicznej otoczce koncertu, a za mało muzycznej esencji.
Europa w "Euphorii"! Szwecja wygrywa Eurowizję 2012 [YouTube]
(odsłon: +1490)