Facebook Google+ Twitter

Kończ Waść. Wstydu oszczędź!

Kiedy usłyszałem wywiad radiowy Antoniego Piechniczka na temat niemieckich finałów, nie wiedziałem czy śmiać się, czy płakać nad… dyletanctwem wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

W rozmowie z reporterką Renatą Susałką, człowiek odpowiedzialny za szkolenie i przygotowanie wszystkich reprezentacji Polski do międzynarodowych występów, stwierdził z ogromną satysfakcją, iż cieszy się z faktu, że Francuzi odnieśli sukces na niemieckich boiskach, bo podczas przygotowań trenowali w Alpach. Natomiast niepowodzenia Brazylijczyków tłumaczył ich zamiłowaniem do zbyt częstego przebywania w dyskotekach.

A co robili nasi?

Przecież według „ewangelii Listka” wygłaszanej w mass-mediach, nasza reprezentacja miała doskonałe warunki do trenowania pod szwajcarskimi Alpami i w niemieckim ośrodku, ba Antoni P. jeszcze przed spotkaniem z Ekwadorem zapewniał, że w pełni aprobuje i popiera pracę Janasa. Jednak po zapoznaniu się z „pomundialowym raportem” selekcjonera - niczym przysłowiowy Piłat - umył ręce i jak belfer, skrytykował tę żenującą „kartkówkę” swojego ucznia.

W normalnym związku za taki stan rzeczy pierwszy dymisję złożyłyby właśnie szef szkolenia, natomiast u nas, im więcej jest amatorszczyzny i niedomówień, tym lepiej czują się ludzie kierujący naszą skopaną. Najlepszym przykładem w tym temacie jest odpowiedz rzecznika PZPN Michała Kocięby, który na pytanie: czy po kolejnym aresztowaniu sędziego, (tym razem Tomasza P.) będzie kto miał sędziować ligę, odpowiedział zdziwiony: PZPN zapewnia, że nie zabraknie arbitrów do sędziowania spotkań w ekstraklasie, ale czy uczciwych?

Powracając jednak do meritum, to chcę nadmienić, że pan Antoni prowadzi również medialną tfu-rczość, a szczytowym osiągnięciem w tym temacie jest artykuł (3 x NIE) popełniony w miesięczniku "Futbol magazyn", który wspaniale oddaje charakter i perfidię , najważniejszego człowieka odpowiedzialnego za szkolenie w polskim futbolu.

Zabicie kibica w Krakowie po meczu derbowym, Antoni P. oczywiście potępia i dodaje: - Strach pomyśleć, że po ulicach Krakowa chodzą ludzie, którzy potrafią zabić z kaprysu! A ja, po raz kolejny zapytam, czy to przypadkiem guru naszej skopanej nie dał takiego przyzwolenia, kiedy to komentując w "Gazecie Wyborczej" bandycki napad katowickich „szalikowców” na piłkarzy GKS-u stwierdził, iż był to ojcowski klaps wymierzony niesfornym dzieciom.

Odwołanie, jak najbardziej słusznie, kilku wiosennych - ze względu na możliwość odniesienia ciężkich kontuzji przez zawodników walczących na zamrożonych płytach - spotkań, szef szkolenia określił jako najzwyklejszy kabaret! Tego stanowiska nie trzeba chyba komentować, może poza stwierdzeniem, iż wiedza Antoniego P. na temat profesjonalnego futbolu, w którym zdrowie graczy jest najważniejsze jest równa zeru. Ale cóż można wymagać od fachury, który nie przebywał nawet pięciu minut w szatni zawodowego zespołu, a w swojej karierze trenerskiej szkolił tylko amatorów z Tunezji i z okolic Zatoki Perskiej.

– Nie do zaakceptowania jest koncepcja budowy piłkarzami z Brazylii zespołu obrana przez Antoniego Ptaka na gruzach Pogoni Szczecin – ba jest to skandal – twierdzi Piechniczek! Zatem przypomnę tylko, że jest to tendencja światowa związana z globalizacją i nikogo z prawdziwych fachowców nie dziwi fakt, iż np. w zespole Chelsea, Arsenalu i wielu innych klubów, grających w Lidze Mistrzów nie występuje ani jeden „tubylec”. Poza tym, kto jak nie obecne - niestety jeszcze - władze PZPN (których prominentnym członkiem prezydium jest Antoni P.) wydały zgodę na możliwość wystawiania „zagranicznych jedenastek” w rozgrywkach ligowych.

Powyższe wypowiedzi (czytaj wypociny) dobitnie świadczą, że Antoni P. stosuje w swojej działalności typową za komuny spychoterapię, polegającą na tym, iż w przypadku sukcesu towarzysze mówili: to MY zwyciężyliśmy, natomiast po kompromitującym występie słyszeliśmy: to ONI przegrali.

Z kolei wypowiedź głównego mentora naszych kopaczy po występie reprezentacji w Kaiseslautern przeciwko USA, dotycząca Jerzego Dudka, nadaje się tylko do programu „Śmiechu Warte”. Otóż pan Antoni, po niezrozumiałej decyzji (nie mającego trzeźwego spojrzenia na zasady obowiązujące w profesjonalnym futbolu) selekcjonera Janasa, który wystawił w podstawowej jedenastce nie grającego w klubie bramkarza (ogromnie zdołował psychicznie tą decyzją Artura Boruca) publicznie wyznał, że on osobiście pochwala decyzję Pawła. Dzięki temu, trener Liverpoolu będzie się musiał z nią liczyć przy ustalaniu wyjściowego składu na najbliższy ligowy mecz.

No cóż, jeśli takie brednie (ingerencja w wewnętrzną politykę kadrową jednego z najlepszych klubów świata) wypowiada czołowy prominent naszej skopanej, to wypada tylko sparafrazować słowa hymnu angielskiego i zaśpiewać: Boże chroń polską piłkę przed takimi fachurami.

Teraz chyba już nikogo nie dziwi fakt, iż Antoni P. wbrew decyzji Wydziału Szkolenia i Rady Trenerów (dzięki której został delegatem na Walny Zjazd) publicznie poparł kandydaturę holenderskiego trenera, który przyznał się, że nie zna polskich piłkarzy, ale nadrobi te braki oglądając taśmy magnetowidowe ze spotkań ligowych i reprezentacji?!

Reasumując: dyletantyzm listkoludków, cykliczne afery i skandale, haniebny mundialowy występ naszych Orłów-nielotów i superkompromitacja nowo-starego Lecha, który przegrał szansę na start w pucharze UEFA z jakąś podrzędną drużyną z Mołdawii, powinny być traktowane jako ostatnie gwoździe wbite w trumnę polskiej piłki. Trumnę, którą Komisarz PZPN zakopie - razem z Przestępcami Zrzeszonymi Przeciw Nam - bardzo głęboko, by nigdy więcej wspaniali polscy kibice nie musieli się wstydzić za działalność i występy ludzi reprezentujących polski futbol.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego, ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym
.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.