Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Kondycja polskiego Kościoła w warunkach demokracji

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 5pkt

Oceń:

Kondycja polskiego Kościoła w warunkach demokracji


Czy Kościół polski odnalazł się w warunkach demokracji? Czy siłą rozpędu nie próbuje oddziaływać na wiernych retoryką, jaką stosował w czasach komunizmu?

Pierwszy wniosek, jaki się nasuwa jest zarazem pewnym paradoksem. Kościół polski w czasach reżimu komunistycznego był w lepszej sytuacji niż obecnie. Nie chodzi tutaj oczywiście o warunki zewnętrzne, bo te jak wiadomo były mocno skomplikowane, by nie powiedzieć dramatyczne. Tylko dzięki staraniom prymasa Wyszyńskiego Kościół zachował autonomię, choć władza podejmowała nieustanne próby jej zachwiania. Bardziej chodzi o pozycję - można powiedzieć - duchowej potęgi. Świątynie były dla Polaków symbolem sprzeciwu wobec reżimu, ostatnią oazą wolności. W przykościelnych salkach parafialnych zbierały się środowiska, o różnych poglądach. Można zaryzykować tezę, że tym samym ludziom trudno w dzisiejszych czasach pozować do jednego zdjęcia, nie mówiąc o podstawowych gestach grzecznościowych. Czy dzisiaj Antoni Macierewicz jest w stanie prowadzić dialog (podkreślam: dialog, a nie pyskówkę) z Adamem Michnikiem? Wówczas było to możliwe.

Powstaje pytanie, co powodowało, że ówczesny Kościół osaczony ze wszystkich stron i inwigilowany przez Departament IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych potrafił zjednoczyć u swego boku większe rzesze ludzi niż w dziś, gdy gwarantowana jest wolność wyznania? Czy chodziło o jeden wspólny cel, jakim była walka o prawa człowieka, a w konsekwencji obalenie systemu? A może bardziej uwidaczniała się charyzma i zmysł organizacyjny księży i biskupów? Przypuszczam, że są to pytania bez odpowiedzi. Sytuację nieco rozjaśniania wybór Karola Wojtyły na papieża. Jan Paweł II stał się personifikacją polskich dążeń wolnościowych. Symbolem i znakiem nadziei. Motywacją do działań. Oczywiście nie można ująć nic roli papieża Polaka. Niewątpliwie był on głosem uciemiężonej Polski w wolnym świecie. Bezsprzecznie, każdym swoim słowem starał się wskazywać drogę, a przede wszystkim zachęcał naród do podjęcia trudu walki o wolność. Niemniej pewne jest również to, że Jan Paweł II nie jest też odpowiedzią na każde tutaj postawione pytanie.

Gdy przeniesiemy się do roku 2009 r. widzimy sytuację zgoła odmienną

Wyraźnie odczuwalny jest podział nie tylko wśród szeregowych księży, ale też w samym episkopacie, o wiernych nie wspominając. Z jednej strony mamy biskupów takich, jak Stanisław Stefanek, Leszek Sławoj Głódź czy Edward Frankowski, jawnie opowiadających się za wizją rodem ze sztandarów Radia Maryja. Kościół w ich mniemaniu to osaczona twierdza atakowana ze wszystkich stron. Katolicy, choć są w większości, nie mają prawa głosu we własnym kraju. Ataki na katolicyzm są inspirowane z zewnątrz. Druga strona medalu to ludzie tacy, jak abp Józef Życiński, czy Tadeusz Pieronek. Akcent w tym przypadku położony jest na słowo "wolność" (stąd oskarżenia z prawej strony o liberalizm), prawo człowieka do samostanowienia. Można powiedzieć, że podstawowa różnica w tych dwóch skrajnie odmiennych wizjach Kościoła i jego roli odnosi się właśnie do pytania o wolność jednostki.

Zobacz także:


Komentarze: 2

Sortuj komentarze:

Jadwiga Kowalczyk 10.03.2009 07:21

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 82

http://wiadomosci.wp.pl/kat,37976,page,3,title,Dorobili-twarz-Maryi,wid,10921314,wiadomosc_prasa.html
Trudno myslacemu człowiekowi zrozumiec zaistnienie , trwanie i usankcjonowanie takiej bzdury.
Znam osobę należąca do owej sekty. Jedyne właściwie miejsce pobytu dla niej to zakład psychiatryczny.
Rokowanie - beznadziejne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anna Sobol 10.03.2009 02:41

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 70

duży + za poruszenie wazkiego tematu. Może to nieco zbyt pesymistyczny obraz sytuacji, bo z mojej perspektywy widać pozytywne zmiany i kurs na pogłębioną auto-refleksję etyczną, oraz zanik elementów politycznych na rzecz akcentów ekumenicznych w kazaniach.. Ale moze jestem nieobiektywna, bo znajduję się w uprzywilejowanej sytuacji osoby mieszkającej w wielkim miescie i mogącej wybierać najlepszych kaznodziei. Tacy są np. u Dominikanów i nieraz żałuję, że tekstow ich kazań nie mogę ściągnąc sobie przez interet, żeby je rozesłac do przyjaciół na dowód prawdziwie nowego - zarazem intelektualnego, jak i pełnego miłosci i pokory - ducha w kościele..
Czy i komu to się przeklada na praktykę wiary - nie wiem, wiem tylko, ze ja wynoszę z takich mszy więcej refleksji niż kiedyś, a stopniowy zanik kiedyś powszechnej praktyki monotonnego "odklepywania" modlitw ulatwia skupienie i przeżycie głębiej duchowego wymiaru nabożeństwa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.