Facebook Google+ Twitter

Koneser. Film o sztuce i miłości nie tylko do sztuki. Recenzja

Wszystko zaczęło się od płyty z muzyką z tego filmu. Dostałem ją od radiowej Trójki. Słuchałem na okrągło. Niby Ennio Morricone, a jakby nie on. Takie było moje osobiste wrażenie. No ale przecież i film jest inny.

Że jest inny przekonałem się dopiero niedawno, kiedy naszła sposobność obejrzenia tego obrazu. Nieszczęściem ludzi mieszkających w prowincjonalnych miastach jest m.in. poza oczywistościami także i to, że jeżeli jest już kino, no to musi być multipleks, tak jak u mnie. A film ten niestety jest za dobry i za inteligentny na tego rodzaju budynki kinowe. I dobrze, że go tam nie wyświetlano. Dlatego, albo mogłem czekać na wydanie DVD nie wiadomo jak długo, pojechać do jakiegoś miasta, gdzie znajdują się porządne kina lub po prostu obejrzeć go online. Z wrodzonego lenistwa wybrałem te ostatnie rozwiązanie i już.

Plakat / Fot. Dystrybutor filmuFabuła filmu jest na pozór tradycyjna. Spotyka się dwoje podobnych do siebie ludzi. Nie zewnętrznie, bo on już starszy, obrzydliwie bogaty sztywniak, a ona młoda i piękna. Podobni są za to do siebie wewnętrznie. Obydwoje nie cenią kontaktów z innymi ludźmi. Ona wręcz chorobliwie ich unika. Spotykają, to jednak zbyt dużo powiedziane. Kontaktują się przez telefon i przez ścianę. Ona jego widzi przez dziurkę w tej ścianie zrobionej, on ją tylko słyszy. On jest właścicielem domu aukcyjnego, ona spadkobierczynią dużego zbioru dzieł sztuki, który po śmierci rodziców chce zwyczajnie spieniężyć. Zwyczajowo tak ważny człowiek jak on, osobiście nigdy sam nie dokonuje wstępnej wyceny majątku. Ma od tego ludzi. Tym razem jednak, zaintrygowany chyba sposobem kontaktu jej z nim, postanawia sam udać się na miejsce. Po kilku niezbyt udanych próbach podejmuje się zrealizować zlecenie. Ten niecodzienny sposób kontaktu, zdobyta wiedza o niej od gospodarza tego wielkiego domu, na tyle jest fascynująca, że pochłania umysł tego na pozór zimnego, sztywnego człowieka.

Bo gdy patrzymy na głównego bohatera, Virgila Oldmana (w tej roli świetny Geoffrey Rush), to widzimy starszego, zawsze w rękawiczkach na dłoniach pana, obawiającego się zarazków, nawet w restauracjach mającego własną zastawę, który choć wyniosły, to jednak na aukcjach dzieł sztuki osobiście prowadzonych potrafi rzucić dowcipem. Żyje samotnie, w swoim świecie, unika kobiet, bo ich nie rozumie. Ma jednak przyjaciela, niespełnionego malarza Billy'ego (Donald Sutherland), dzięki któremu już na początku dowiadujemy się, że ten koneser dzieł sztuki tak do końca czysty nie jest. Mając duży autorytet w swojej dziedzinie, czasami oryginały określa jako falsyfikaty, które mimo wszystko ocenia jako posiadające pewną wartość finansową. Są one legalnie licytowane, przy czym okazuje się, że licytację wygrywa Billy, który oczywiście ten przedmiot przynosi do naszego „Konesera”. Ten za szafą pełną różnej maści rękawiczek posiada obszerne pomieszczenie – sejf, z wielką kolekcją chyba w podobny sposób zdobytych dzieł sztuki, przede wszystkim obrazów. Widzimy przepiękną scenę, gdzie kamera jedzie po tej ścianie, a w tle słyszymy przejmującą muzykę Ennio Morricone. Ot, choćby dla tej muzyki film powinno się zobaczyć. Oczywiście nie licząc przede wszystkim inteligentnie skonstruowanej od początku do końca akcji i podjęcia próby odpowiedzi na padające tam pytanie: „czy miłość można udawać?”.

Jak ciężko napisać recenzję tego obrazu, żeby nie była ona spoilerem, dociera do mnie dopiero w tej chwili. W chwili, kiedy grają jeszcze we mnie wywołane tym, co zobaczyłem, emocje. Ten film to gra, gra dziełami sztuki, miłością, bo przecież „miłość jest jak dzieło sztuki”. Ale tak samo jak w życiu człowieka, które nie zawsze jest prawdziwe na zewnątrz, bo w każdym z nas ukryte są jakieś tajemnice, tak samo w „każdym fałszerstwie ukryta jest jakaś prawda”. Koneser to świetny film i świetna muzyka, którego obejrzenia nie polecam miłośnikom hollywoodzkiej młócki.

Koneser (La Migliore offerta)
Reżyseria: Giuseppe Tornatore
Scenariusz: Giuseppe Tornatore
Produkcja: Włochy,
Rok produkcji: 2013, premiera w Polsce 2 sierpnia,
Czas trwania: 124 min.

Lubisz oglądać dobre filmy? Dowiedz się, co jest emitowane w telewizji! Sprawdź program tv!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.