Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3880 miejsce

Konferansjera przy tym nie było. Urodziny Jose Carrerasa w Polsce

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-11-05 04:19

Jose Carreras zaśpiewał warszawiakom w przeddzień 65. urodzin. Dla miłośników operowego śpiewu słynnego tenora była to okazja do muzycznej uczty. Carrerasa słuchał tłum 2,5 tys. fanów zasiadających w Sali Kongresowej.

OPIS z Wikipedii Free: This image, which was originally posted to Flickr.com, was uploaded to Commons using Flickr upload bot on 23:55, 26 January 2011 (UTC) by Avala (talk). On that date it was licensed under the license below. / Fot. AvalaSłone ceny za prawo do udziału w tym wydarzeniu (od 300 do 850 zł) nie odstraszyły warszawiaków. Szczęśliwych nabywców biletów witali na schodach ci, którzy nie tracili nadziei, trzymając wypisane ręcznie, rozpaczliwe prośby i błagania: "Kupię bilet!!!".

Nie wiem, czy ktokolwiek z posiadaczy biletów, zdecydował się odstąpić drogocenny kartonik uprawniający do obcowania przez 2,5 godz. z wielką sztuką. Organizator jedynego koncertu Carrerasa w Stolicy zapewnił sympatykom Polihymni mnóstwo dodatkowych atrakcji. Tuż przy szatni rozdawano gościom darmowe drinki i wyborne czekoladki. Kiedyś mogło to dziwić i zaskakiwać bywalców imprez kulturalnych, ale dziś to już standardowy sposób zaistnienia sponsorów i reklamodawców podczas tak wielkich eventów.

 / Fot. EPA/CHRISTIAN CHARISIUSNiezwykle obiecujące było także wpisane w program iście koncertowe menu: bolero z opery "Nieszpory sycylijskie" Giuseppe Verdiego, "Farandole" ze suity "Arlezjanka" Georges'a Bizeta i pieśni Francesco Paolo Tostiego. W duecie z ukraińską sopranistką Nataliją Kowalową światowej sławy tenor miał wykonać pieśni do muzyki Manuela Caballery i Franza Lehara. W tym ambitnym planie znalazły się też popularne utwory hiszpańskich i włoskich kompozytorów: Salvatore Cardillo, Jeronimo Jimeneza, Furio Rendine, Alfredo Catalaniego, Jose Serrano, Josepa Ribasa i Nicola Valente.

Co prawda spektakl rozpoczął się całkiem punktualnie, ale mnie wydawało się to dość niemrawe.

Przydługą introdukcją muzyczną w wykonaniu Polskiej Orkiestry Kameralnej dyrygował David Gimenez. Po jej zakończeniu zniknął i po dłuższej pauzie wprowadził na scenę mistrza Jose Carrerasa. Drobny, siwy, starszy Pan wydawał się zmęczonym chorobą człowiekiem. Większość z nas wie o tym, że blisko ćwierć wieku temu jego organizm został zaatakowany przez białaczkę, a walka z nią musiała wyczerpać siły witalne słynnego tenora. Dlatego publiczność doskonale rozumiała, że śpiewak oszczędza głos, posługując się wzmacniającym głos mikrofonem.

Czytaj dalej ->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

Barbara Skiba
  • Barbara Skiba
  • 08.11.2011 12:44

Małe uzupełnienie do historii z flagą.
Od mojej przyjaciółki Evy z Austrii (też była na koncercie) dowiedziałam się, że kobieta z flagą katalońską przyleciała na koncert z Australii !!!!!! Podziwiam :-)
Eva z nią rozmawiała - pani miała bardzo długą podróż, była bardzo zmęczona i bardzo, bardzo szczęśliwa :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Melomanka
  • Melomanka
  • 07.11.2011 20:47

Maestro Carreras jest wspaniałym artystą. Nadal śpiewa pięknie i bardzo emocjonalnie, z uczuciem. A jego działalność charytatywna jest godna podziwu i szacunku. Jest dobrym człowiekiem i ma klasę, co jest teraz coraz rzadsze. Bardzo się cieszę, że byłam na tym pięknym koncercie, na pewno będę go długo pamiętać, bo to było wspaniałe przeżycie. I tylko przykro czytać niektóre wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała recenzja!!!, a także interesujące komentarze.
Wczułam się w atmosferę koncertu i tym bardziej żałuję, że nie uczestniczyłam
w tej niezwykłej uczcie. Gratuluję Zbyszku i .... zazdroszczę :-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara Skiba
  • Barbara Skiba
  • 07.11.2011 12:18

Panie Zbigniewie, serdecznie gratuluję wyróżnienia !!!!
Dziękuję za link - oczywiście znam:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.11.2011 10:32

No nieee, trochę Pan Anonim przesadził z tymi seksualnymi paralelami. Nie przeczę, że seks i sztuka mają ze sobą wiele wspólnego, ale to chyba zbyt dosłowne. Poza tym Akt Strzelisty w sztuce to nie to samo, co akt... wiadomo jaki. Niemniej jednak to interesujące, że tak właśnie Pan, czy Pani to odczuwa, ale sądzę, że to bardzo indywidualne i chyba odosobnione przeżycie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
6234
  • 6234
  • 07.11.2011 10:27

Z trzydziestego rzędu po prawej stronie amfiteatru wyglądało tak, jakby chory Josep próbował z początku strzelać forte unisono, ale z miękkiej rury... Dopiero po ciekawie opisanym przez Panią Barbarę epizodzie z katalońską flagą w tenorze obudził się wojownik. Zatwardziała męskość Carrerasa dała znać o sobie i z werwą walił z grubej rury powalając publikę na kolana. Jak pisał Jan Kochanowski w jednej z fraszek "... Im korzeń starszy, tym bardziej twardy".

Komentarz został ukrytyrozwiń
6630
  • 6630
  • 06.11.2011 20:20

Bardzo, baaardzoo ciekawe to wszystko!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara Skiba
  • Barbara Skiba
  • 06.11.2011 14:30

Uciekło mi kilka literek i przecinków - proszę wybaczyć :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Barbara Skiba
  • Barbara Skiba
  • 06.11.2011 14:28

W Hiszpanii do 1976 panował reżim Franco. Językiem obowiązującym był hiszpański. Wszyscy ludzie, którzy chcieli aby szanowano ich odrębność, pochodzenie itd. byli traktowani nie najlepiej. Tak też było z ojcem Josep'a Carrerasa i jego rodziną. Katalończycy w Hiszpanii bardzo cenią sobie swoją kulturę, pochodzenie i własny język - kataloński. Po upadku reżimu generała Franco Katalonia odzyskała swoją odrębność w ramach Hiszpanii. Mają swojego Prezydenta, a drugim oficjalny językiem jest kataloński. Josep Carreras swoją "dorosłą" karierę rozpoczął w 1970 roku. Był zmuszony używać swojego imienia w wersji hiszpańskiej Jose - czego nie lubi do dzisiaj. Cały świat poznał go pod takim "pseudonimem artystycznym". Rzeczywiście nazywa się Josep Maria Carreras i Coll. A teraz historia z flagą. Przed rozpoczęciem utworu "Roso" Mistrz zaczął szukać chusteczki i "przypadkiem" wyciągną z butonierki kawałeczek plastikowej małej flagi katalońskiej. Osoby z pierwszych rzędów, które wiedziały o co chodzi zaczęły bić brawo. W trakcie wykonywania utworu jedna z Pań która siedziała, koło mnie w pierwszym rzędzie przy przejściu (a więc na wprost Mistrza) wyciągnęła katalońską flagę z napisem Josep (wielkości formatu A3) i przytuliła do piersi. Po zakończonym utworze kiedy Mistrz i D. Gimenez zbierali zasłużone brawa dyrygent pokazał Carrerasowi tą Panią z flagą. Josep Carreras natychmiast wyciągnął swoją (już całą) z kieszonki i powiedział po angielsku - ja też mam. Był zachwycony i od tego momentu śpiewał na 200%. Wielbiciele talentu i osobowości Mistrza wiedzą, że małą katalońską flagę ma zawsze na swoich występach na całym świcie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Plotkarz
  • Plotkarz
  • 06.11.2011 12:45

Ja też jestem bardzo ciekaw, o co chodziło z tą katalońską flagą... Nie tylko kobiety lubią plotkować.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.